
Zachodnie firmy coraz częściej spotykają się z wygórowanymi żądaniami wysoko wykwalifikowanych pracowników.
Puls Biznesu przywołuje przypadki firm z Hiszpanii i Portugalii, których nie stać na zatrudnienia polskich specjalistów w oddziałach zlokalizowanych w Polsce.
Wśród szczególnie poszukiwanych zawodów są prawnicy specjalizujący się w prawie gospodarczym czy wysoko wyspecjalizowani audytorzy. Komentatorzy uważają, że działa tutaj proste prawo podaży i popytu, które winduje zarobki w niektórych specjalizacjach do kwot wyższych niż wielu krajach Unii Europejskiej.
Według gazety wiele małych i średnich firm z zagranicy nie zdaje sobie sprawy, że polscy pracownicy mogą żądać tak dużych wynagrodzeń. Z reguły są to jednak przedsiębiorstwa rodzinne, bez większego doświadczenia międzynarodowego.
Praca i kariera
Dyrektor jednego z największych szpitali w Polsce, kiedy tylko ma wolną chwilę, wsiada na Harleya. -Motocykl daje poczucie wolności. Kto nie spróbuje, nie zrozumie. więcej »
2011-06-14 (08)
JAK MACIE TAKIE SUPER UMIEJETNOSCI CZEMU NIE MACIE SWOICH FIRM
DROGA BANDO NIEUDACZNIKOW?
SZEF ZLY, FIRMA ZLA, CALY SWIAT ZLY A JA TAKI DOBRY. WOLNY RYNEK
NIKT WAM NIC NIE KARZE! JECZYCIE JAK BANDA nieudacznikow
znowu nie potarfi zachęcić fachowca do pracy, bo płaci
grosze?
A poza tym to raczej artykuł jest o tym jak to firmy jęczą.
Mi tam jest dobrze, prowadzę firmę, to raczej jęczą
rekruterzy z różnych firm i agencji, że jak dzwonią to chcę
za dużo kasy.... a potem firma daje to samo ogłoszenie przez
kolejne 2 lata dalej nie mogąc znaleźć specjalisty z 10
latami doświadczenia za 3tys miesięcznie.
Jak dla mnie to nieudacznikami są szefowie firm, którzy nie
potrafią przekonać fachowców do pracy dla nich. Praktycznie
99% znanych mi specjalistów ma już pracę. Jak ktoś chce ich
przekonać żeby ją zmienili, to niestety, ale marna pensja
tego naprawdę nie sprawi.
Firmy placa tyle a nie wiecej bo chca zarabiac, bo
pamietajmy ze 'specjalisci' to tak naprawde wyrobnicy
tyle ze o porzadanych w danej chwili umiejetnosciach. Nie
umieja zalozyc swojego biznesu wiec sila rzeczy sa na
jakas laske skazani
Uwarzaz ze srednia krajowa powinna byc przeliczona na 1000l
benzyny netto to i tak nie jest za wiele>to jest prosty
przelicznik, a specialista jezeli nim zeczywiscie jest powinien
zarabiac adekwatnie do wykonywanej pracy >oprocz PANOW
DYREKTOROW kturzy nie wiele robią a zazabiaja na 10,000l
benzyny.
To my sami godzimy sie na takie zarobki gdyby kazdy z nas
podejmujac prace, zapytany "ile pan-i chciałby zarabiac"
odpowiedzal by 5000zl netto sytuacja by siue zmienila ale gdy
odpowiadamy 2tys netto to jest tak a nie inaczej a jak ma sie
niby rozwijac gospodarka gdy kosumpcja jest kilka razy nizsza
niz w krajach rozwinitych?
ludzi, z którymi rozmawiam, już ma super speca, mają na 2
godziny dziennie studenta, któremu płacą 10zł za godzinę i są
zadowoleni. Taki student niewiele umie, robi wrażenie, że coś
robi ale jest tani. Bardzo tani. Mnie nie stać na pracę za
10zł za godzinę i jakoś do nich nie przemawia, że to co on
zrobi przez tydzień (10 godzin) to ja zrobię w ok. godzinę i
przez to i tak jestem tańszy. W ten sposób płacą mu jakieś
200-300 zł miesięcznie za 1/4 etatu i prawie wszyscy są
zadowoleni.
Tak więc ja mogę sobie mówić, że chcę 5tyś netto. W Warszawie
jak pracowałem to tak mówiłem, wtedy słyszałem, że mam zbyt
wygórowane wymagania, bo oni mają w tej cenie kilku
studentów, więc nie miałem szans na pracę. Teraz się tam
nieco zmieniło, ale koszty też wzrosły. Jak dla mnie
rekordzistą jest biuro maklerskie z Warszawy, które chciało
mieć super hiper administratora, bo ten obecny ciągle coś im
psuje i sieć im pada i mają straty. Płacili coś koło 2500
brutto, ale wymagania mieli ogromne. Oczywiście panowie
maklerzy zarabiali zapewne co miesiąc kwoty ostro
pięciocyfrowe.
Tydzień temu telefon. Pani przez 10 minut wymieniała jakie to
rzeczy trzeba umieć żeby tam pracować no i minimum te 5 lat
doświadczenia.... spełniłem wszystkie wymagania, miejsce -
Warszawa, pytanie o moje wymagania finansowe... powiedziałem,
że tak koło 10tys netto mnie satysfakcjonuje. Nastała cisza,
a potem nieśmiałe - No ale wie pan... to jest kilka razy
więcej niż nasz klient chce płacić.
za to stac ich na pensje po kilkanascie i dziesiat tysiecy dla
dyrektorow,kierownikow nie posiadajacych ani konkretnej
szerokiej wiedzy w danej dziedzinie opartej na najnowszych
osiagnieciach danej dziedziny ani porzadnych kwalifikacji.
Niestety teraz ,zeby firma mogla ostro konkurowac zwlaszcza gdy
konkuruje sie innowacja i efektywnosci i wydajnoscia dzialan
potrzebuje wiedzy wysokospecjalistycznej!! pan dyrcio czy
kierownik,ktorzy sami jej nie maja i nie maja dobrych ludzi nie
pociagna firmy w gory ani nie zapewnia jej przewagi
konkurencyjnej, skoro wiec pracodawcow nie stac wiec niech tam
jakos egzystuja, co jest zreszta typowym podejsciem firm w
Polsce, oby mi placili jak najdluzej a ludziom jak
najmniej.Oszczednosci placowej jak mowie i brak specjalistow
dadza o sobie znac w najblizszych kilku latach.
Jestem programistą z ponad sześcioletnim doświadczeniem,
specjalistą w swojej dziedzinie. Dostaję po kilka(naście) ofert
pracy tygodniowo. Jak tylko jest pytanie o wynagrodzenie, to po
odpowiedzi zalega cisza, albo mi proponują coś poniżej nawet
średniej krajowej (rekordzistą jest pewna firma z Łodzi, która
za taką kasę dawała stanowisko kierownicze). Jakoś nie dociera
do tych firm jedno: 99% specjalistów już ma pracę, jak firma
chce ich przekonać żeby ją zmienili to jednak coś trzeba
zaproponować, chyba mało kto zgodzi się na pracę za kilka razy
mniejsze pieniądze niż obecniem, a większość ludzi, których
znam, chętnie przejdzie do innej pracy, ale za większe pieniądze
i porównywalne warunki, jak na razie to żadna firma nie dała mi
lepszych warunków niż te, które mam czemu więc mam zmieniać
pracę?
Przy czym dotyczy to nie tylko firm zagranicznych ale i
polskich.
pracownika, temat , zarobków jest owiany tajemnicą , w
procesie rekrutacji chętnie piszą o wymaganiach a niechętnie
o tym co mają do zaoferowania. Czasami wciskają kit, że
atrakcyjne zarobki i te "atrakcyjne zarobki" oferują nawet
takie firmy jak Tesco McDonald's a jak się zapytasz ile one
wynoszą okazuje się, że poniżej minimalnej krajowej.
Są też tacy "pracodawcy ", którzy chcą specjalistę z jakiejś
dziedziny z X lat doświadczenia wymagania nie wiadomo jakie i
pensja nieco ponad 1000 zł
jest specjalistą, a kto nie. Jeżeli proponuje ktoś Wam
pracę nawet poniżej średniej krajowej, więc nie jesteście
specjalistami, tylko zwykłymi pracownikami. Np. jeżeli
ktoś jest dobrym informatykiem, programistą to dostanie
spokojnie powyżej 12000 PLN netto. Ale musi być dobry, a
nie robić jakieś stronki czy administrować siecią w
przedszkolu
certyfikatów, umiejętności pracy z tym czy tamtym,
doświadczenia z bazami danych o rozmiarze min. 15TB, a
potem proponuje coś koło średniej to znaczy, że ktoś
kto to spełnia nie jest specjalistą? Jak nie jest, to
niech tyle nie wymagają i biorą studenta, który będzie
zadowolony jak dostanie taką kasę na początek nic z
tych rzeczy nie potrafiąc.
pracodawca oferując 1000 to tez musiałbys stracic
status "specjalysty" z tylko tego faktu, że sie
zgłosił i trafiło na pana de-beściaka??
Rynek teraz jest taki, że bazy pracowników sprzedawane
są z rąk do rąk i zadaniem rekruterów jest znalesc
naiwniaka który może ma słąbszy dzien i zgodzi sie
pracowac za grosze...
Sam odrzucam oferty poniżej 10 000 brutto, bo mają
tupet czytac moje kwalifikacje i pytac sie czy jednak
miałbym ochotę "równac w dół" tylo dlatego, zeby
zarobic na znalezielui frajera i przekazaniu go w łapy
firmie ktorej szef żydzi na fachowcach a z rodziną
wieczorem wpier dala kolacje za 4 000 ze swoimi
koleżkami na miescie "na fakture"...
mam szczesie pracowac z super szefem. na szczesice ni
ejest Polakiem, i umie porównac fachowców w jego kraju
, a tu. No i im zapłacic godziwie :))
jeszcze rok i bedzie game over z "szefami
chytrozłotkami" juz teraz kupa grubasów krecących
swoje firmy staje na uszach zeby zatrzymac ekipe którą
ma.. he he..
MĄDRZEJĄ WIDZĄC CO "NA KOSZT FIRMY JEST KUPOWANE I
TAK NAPRAWDĘ PIENIĄDZE SĄ..." JAK PRZYCHODZI DO
PRACOWNIKÓW ZAWSZE MÓWI SIĘ:.... NA DANĄ CHWILĘ
FIRMA PROPONUJE WYNAGRODZENIE NP. 2000-3000 BRUTTO
BO CIĘSZKIE CZASY ITP...... TA BAJECZKA BYŁA DOBRA
JAKIEŚ 3-4 LATA TEMU. A TERAZ TO PRACODAWCY MAJĄ
PROBLEM - NIE MY PRACOWNICY-SPECJALIŚCI. ... JA TO
JUŻ NIE CHODZĘ I NIE DYSKUTUJĘ Z TYMI "SZEFAMI" BO
TO KPINA. NA OFERTĘ KTÓRĄ MI SKŁADAJĄ RÓWNIEŻ
ODRAZU INFORMUJĘ O SWOICH WYMAGANIACH FINANSOWYCH I
RZĄDAM OCZYWIŚCIE WIĘCEJ NIŻ MAM - TO OCZYWISTE.
ALBO MNIE CHCECIE ZA TYLE, ALBO NIE. MAM GDZIEŚ ZA
PRZEPROSZENIEM ICH OBURZANIE SIĘ NA WYGÓROWANE
ŻĄDANIA PŁACOWE. NIE TO
60% zysku , reszta jest dla firmy. Też mnie to
bawi , ide na spotkanie o pracę , bo ktoś mnie
na siłe zaprasza , mijam Mercedesy na parkingu
, marmury w holu i złote windy. Tylko pózniej
chcą mi zapłacić 3500 tys brutto :D:D:D:D
zamiast 6-7 oczekiwanych. Może i jestem młody
ale umiem robić to czego sie oczekuje .
Niestety większość z tych wspanialych
pracodawców nie zakłada , że ja potrafię na
siebie spokojnie zarobić z 400% przebiciem.
Lepiej zatrudnić debila za 2 tys zł i więcej
wsadzić do kieszeni.