
Koniunktura gospodarcza poprawia się, ale niewypłacane pracownikom wynagrodzenia wciąż pozostają wielkim problemem. Główny Inspektor Pracy Tadeusz Zając mówi, że zjawisko nasila się.
Według inspektora Zająca, w pierwszym kwartale 2010 liczba niewypłacanych pensji zwiększyła się o 19 proc. Aż o 60 procent wzrosła natomiast kwota pieniędzy, których pracodawcy nie płacą już po upomnieniu przez inspekcję pracy.
POSŁUCHAJ TADEUSZA ZAJĄCA:
Zając zaznaczył, że nic nie usprawiedliwia faktu niezapłacenia pracownikowi za pracę. Według niego, pracodawcy często tłumaczą, że nie płacą pensji, ponieważ nie dostają pieniędzy od swoich zleceniodawców. Dla inspekcji nie ma to żadnego znaczenia.
POSŁUCHAJ TADEUSZA ZAJĄCA:
Zając apeluje, by każdy pracownik, który nie otrzymał wynagrodzenia, bądź jego wynagrodzenie zostało zaniżone, niezwłocznie poinformował o problemie okręgowy inspektorat pracy. Jeśli ktoś będzie chciał zachować anonimowość, ma to zagwarantowane.
Inspektor zaznaczył, że niewypłacanie wynagrodzeń jest wykroczeniem przeciwko prawom pracownika i podlega karze.
ZOBACZ TAKŻE:
Chcesz więcej złota?
Monety, sztabki, certyfikaty, akcesoria. Kup i zarabiaj więcej »
2011-11-29 (16)
Przeciez taki kryzys jest jeszcze odczuwalny do 10 lat od jego
rozpoczecia.W UK kolejne 2 lata przyniosa 20% spadek cen
nieruchomosci, jak oficjalnie podaje tam prasa.Grecja, Wegry i
inne kraje na skraju bankructwa.Teraz dopiero zaczelo robic sie
goraco.
To kpina.
Jaki kryzys... ustawa antykryzysowo to był "oddech dla
przedsiębiorców", o czym mówiono głośno. Kto pomyśli wkońcu o
pracownikach - niezapłacone raty kredytów (bolesne odsetki,
zajęcia komornicze, a nawet utrata mieszkań), brak środków na
egzystencję, znam ludzi, którzy nie mają pieiędzy, żeby dzieci
do szkoły wysłać. Państwo? ZUS jakoś kryzysu nie odczuł...
Już po kryzysie
Zabawny tytuł.
Czy przegapiłem rozpoczęcie jakiejś kampanii wyborczej???
Jeżeli jedne firmy nie płacą a inne akumulują gotówkę (rezerwę)
to oznacza akurat coś innego.
Do końca kryzysu jeszcze daleko.
Zresztą nawet, gdyby koniec był bliski, to przypominam, że
jesteśmy jednymi z nielicznych, którzy nie wykorzystali kryzysu
do inwestycji w gospodarkę (chociażby w infrastrukturę). Czyli
na starcie (wtedy kiedy zbiera się śmietankę) jesteśmy znowu
opóźnieni i zamiast zarabiać będziemy eksportować siłę
roboczą...
Dochodzi kwestia promowania powyższej siły w kraju - która wcale
nie jest tania jak się doda obowiązkowe w naszym kraju
świadczenia.
Dochodzą łapówki, bez których nie da się skorzystać z
przywilejów, a jak się z nich nie korzysta, nie da się zejść do
poziomu konkurencyjnych cen...
itd.
Pewnie każdy by mógł coś ze swojego podwórka dorzucić.
Różowo wcale nie jest...