
Gdy sytuacja na rynku pracy się pogarsza, Polacy uciekają na fikcyjne zwolnienia. Tracą na tym firmy, gospodarka, ale przede wszystkim uczciwi pracownicy opłacający składki do ZUS.
W sierpniu na zwolnieniach przebywaliśmy ponad 10 milionów dni - pisze Dziennik Gazeta Prawna. W 2008 roku, gdy gospodarka pedziła do przodu, tylko 8,3 miliona. Podobnie było we wrzesniu: nie było nas w pracy z powodu choroby 10,25 milionów dni - wynika z niepublikowanych jeszcze danych ZUS, do których dotarła gazeta. W 2008 roku liczba dni chorobowych w tym miesiacu wyniosła 9 i pół miliona.
Dziennik zauważa, że wzmożone chorowanie nie jest wynikiem pogorszenia stanu zdrowia Polaków. Wiele firm przygotowuje się na niepewne czasy i przeprowadza restrukturyzacje.
- Niedawno zgłosił się do nas pracodawca planujący zwolnienia, u którego z dnia na dzień zachorowało 250 osób. Sprawę bada ZUS - mówi dziennikowi Wojciech Polkowski, ekspert Pracodawców RP.
| Czytaj więcej o kłopotach ZUS-u w Money.pl | |
|
Składki ZUS rosną o prawie 600 zł Miesięczne obciążenia przedsiębiorców wobec ZUS mogą wzrosnąć o blisko 50 złotych. |
|
Znowu zabraknie na emerytury. Zobacz jak wielka jest dziura Zmiany w OFE nie poprawiły sytuacji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. |
|
Brak KRUS nie uratuje budżetu. Problem to... Podatki dochodowe dla rolników tak, ale od 2014 roku i na zasadach dobrowolnych - proponuje minister rolnictwa. |
2011-09-15 (11)
Od lat walczę w firmie z lewymi L4 - ale to walka z wiatrakami
bo ZUS ma to gdzieś.
Opiszę jedna z sytuacji - pracownik sie wygrażał ,że ma ta
robotę w d.... i idzie na L4 i poszedł od następnego dnia.
Poszło z zakładu zawiadomienie z prośbą o kontrolę - to co
zrobili - wysłali pismo poczta do przychodni i poprosili o
przysłanie dokumentacji chorego - a potem mi odpisali w
dokumentach jest Ok , L4 się należało.
I o czym będziemy dyskutować o podniesieniu składek , po to żeby
dalej mogli płaszczyć tyłki na stołkach i domagać się podwyżek.
Na system komputerowy poszły miliony , i jednym kliknięciem ma
na ekranie dane , a drugim może wystawić zaświadczenie o
niezaleganiu , ale nie nie zrobi od reki zaświadczenia , jest
termin administracyjny i strona ma czekać. A to moje pieniądze
wydano na te systemy komputerowe , ale pani w ZUS ma dalej
termin administracyjny i na kupkę na zaś bo robota nie zając.
Takie przykłady można mnożyć , ale nikt z tym nie walczy ,
dlaczego nie ma presji społecznej aby z tym walczyć , bo wolicie
się powywnętrzać na polityka który Wam się nie podoba nie pasuje
Wam.
Lepiej rzucić kilka obelg pod adresem tego co go nie lubimy , bo
nie trzeba myśleć , to takie łatwe znaleźć winnego swoich
niepowodzeń w tym ekranu telewizyjnego , trudniej zdobyć się na
konstruktywna krytykę tego co naprawdę jest złem . Czy mamy
odwagę powiedzieć znajomej ,która jest urzędniczkom i chwali się
jak to potraktowała stronę , bo taki głąb przyszedł i chce
szybko , a ona ma termin administracyjny. Każdy może podać
przykład zarozumiałego , leniwego niekompetentnego urzędnika
prawie na każdym szczeblu administracji , a to wszystko zamienia
się w pieniądze stracone , wydane niepotrzebnie ,
zmarnotrawione.Zmarnotrawione pieniądze to zmarnotrawiona praca
człowieka. W ZUS nie musi pracować ,aż tyle ludzie - zostawić
tam tylko tych którzy chca pracować , a nie mieć posadę.
biernym obserwatorem i poznaję opinie, wyrabiam sobie własne
zdanie i to wystarcza. Tym razem jednak pozwolę sobie na
komentarz, bo temat jest istotny. Rozumiem, że wyrażona
opinia, to opinia przedsiębiorcy zatrudniającego pracowników.
Myślę, że tomat należy rozpatrywać w dwóch wymiarach. jeden
to ZUS - instytucja, jak większość państwowych, skostniała,
zdewaluowana, bardzo niedoskonała i do tej doskonałości nie
dążąca. O ile urzędnicy państwowi, samorządowi, innych
instytucji bardzo powoli zaczynają dostrzegać, że mają służyć
ludziom, a nie ludzie im, to ZUS nadal tkwi w realiach i
mentalności okresu słusznie minionego, a nawet najlepszy
system komputerowy nadal obsługują ludzie i to ich podejście
do pracy, poczucie obowiązku i rzetelności decyduje o jakości
działania. Urzędnicy podpierają się prawem, a to także tworzą
ludzie i niestety mało kiedy fachowcy, a przeważnie
politycy-jaka jest jego jakość widzą wszyscy. Jeżeli chodzi o
pracodawców, przedsiębiorców, to nasuwa mi się opinia poparta
obserwacją, bezstronną obserwacją. Prowadzenie działalności
gospodarczej w tym kraju wymaga naprawdę wielu wyrzeczeń,
cierpliwości i ogromnej determinacji, zwłaszcza kiedy ma się
takiego partnera jak ZUS na przykład. Chylę czoła przed
ludźmi przedsiębiorczymi i prowadzącymi swoje biznesy. To
jednak jest jedna strona medalu. Druga jest taka Szanowni
pracodawcy, że gro z Was swoich pracowników ma za nic, za
przedmiot, jak sklepowa półka w Waszym supermarkecie.
Płacicie im najniższa krajową i tylko dlatego nie dostają 500
PLN miesięcznie, bo prawo stanowi inaczej. Wasi pracownicy
mają być na każde zawołanie, w każdej chwili i rościcie
sobie prawo bycia właścicielami ich czasu i życia za 1000 PLN
w miesiącu. Oszczędzacie na nich jak tylko można, sugerując,
że spotkała ich łaska pańska, że ich zatrudniacie. Problem
urlopu wynika nie z tego,ze pracownik chce z niego skorzystać
(dla Was tak!), ale z tego,że nie utrzymujecie właściwego
poziomu zatrudnienia, bo oczywiście koszt. Jest tyle
możliwości, dodatkowa osoba na umowę zlecenie, właściwa
organizacja pracy. Tak, pracownik jest tylko KOSZTEM. Wielu z
Was, kiedy Wasi pracownicy "ciągną" po dwanaście
godzin w święta, na pozamienianych stanowiskach, aby nie
podpaść PIP, baluje i używa życia, a uszkodzony kabel
eternatowy najlepiej, aby pracownik sam dokupił z tego 1000
PLN. Na pewno są solidni pracodawcy i niesolidni pracownicy,
ale to mniejszość. Jeżeli "życzliwy" płacisz na
system komputerowy w ZUS, to pamiętaj,że Twój pracownik także
na niego płaci, nie miej do niego żalu, że mało-po prostu
mało mu płacisz. Czasy się zmieniły i większość ludzi szanuje
pracę. Nie walczcie ze swoimi pracownikami, szanujcie ich i
słuchajcie o czym mówią, nie będą uciekać na L4, kiedy
dostaną urlop, który jest ich świętością. Może to czasem
jedyny sposób, by pobyć chwilę z dzieckiem, czy w ogóle z
rodziną. Znam firmy, które szanują pracownika, oczywiście
dobrego pracownika i tam nie ma problemów, kiedy trzeba
zostać dłużej w pracy, przesunąć urlop. Nie trzeba uciekać na
L4, a Wy nie musicie nasyłać na swoich pracowników ZUS, a
potem na tenże ZUS psioczyć. Może to, co napisałem brzmi jak
zbiór pobożnych życzeń, ale żadna ustawa, żaden przygłupi
polityk nie rozwiąże Waszych problemów. Po prostu może czasem
warto, wydając sądy, po prostu zacząć od siebie. Tak, jak
najlepsza firma nic nie jest warta bez klienta, tak i Wasze
biznesy kwitną także dzięki Waszym pracownikom, a takich ich
macie na jakich zasłużyliście. To tyle
pojedynczej) a nie URZĘDNICZKOM (bo to liczba mnoga).
Pracuję już 36 lat i jak pamiętam ,zawsze i do dziś tak jest,że
osoby,które obawiały się zwolnienia winszowały sobie 180 dni
zwolnienia. Mało przed pójściem na emeryturę z kadr informowali
,że może pół roku pochorować.Każdy urzędnik ,któremu się pali
koło tyłka idzie na L4 na 180 dni. O tym się dyskutuje i nic się
z tym nie robi , choć zgodnie z p0rawem to wyłudzenie , a
wyłudzenie to przestępstwo.
Doszło do tego ,że jak pracownikowi , się daje zadanie które mu
nie pasuje to otwartym tekstem mówi to idę na L4. Co to znaczy
idę na L4 , jak się odmówi urlopu bo jest w zakładzie problem z
kadrą - to idą na L4. Lekarze to zdemoralizowana grupa społeczna
, która nie wie ,że pieniądze są z pracy. Z jednej strony lekka
ręką dają zwolnienia , a z drugiej ciągle domagają się kasy z
budżetu - trzeba zacząć od leczenia lekarzy . Nie zawsze to lewe
L4 jest za pieniądze - często wystarczy zwyczajnie pojęczeć.
Często zdarza mi się ,że lekarz pyta to co dajemy zwolnienie ,
choć wcale nie sugeruję ,że chcę. Gnaty bolą tak samo przy
biurku jak i na łóżku w domu , czasem na tym łóżku bardziej ,
ale jak się jest kiepskim lekarzem i nie potrafi się pomóc to
najlepiej dać L4 i z głowy. Przy schorzeniach przewlekłych
potrzebna jest rehabilitacja , gabinety rehabilitacyjne czynne
od 7 do 20-tej , a nie L4 bo o 14 już wielkie budynki przychodni
państwowych świecą pustkami , bo największym dobrem w tym kraju
jest być o 15-tej w domu i użalać się ,ze nie ma kasy. Lenistwo
i marnotrawstwo , naciągactwo to główne problemy tego
społeczeństwa , a jeszcze politycy wmawiają ,że się należy .Żyć
godnie to znaczy uczciwie pracować i nie kombinować .
To jest taktyka z PRL-u, podobnie jak KRUS i fundusz kościelny.
Tego się nie rusza.
najpierw socjalistyczne państwo buduje idiotyczne systemy a
potem się dziwi że ludzie się do nich dostosowują. Najpierw
zabiera większość płacy w postaci składek a potem dziwi się że
ludzie robią wszystko żeby je wykorzystać.
Odkrywanie Ameryki trwa.
zwrotami L4 nie ma już od kilku lat obowiązuje ZUS ZLA