Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Raportowanie transakcji powyżej 15 tys. zł uderzy w handel detaliczny. "To przepis niezgodny z dyrektywą UE"

Raportowanie transakcji powyżej 15 tys. zł uderzy w handel detaliczny. "To przepis niezgodny z dyrektywą UE"

Po poprawkach PiS ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy ma wnieść 2 mld zł do budżetu. Jednak zdaniem przedsiębiorców, radykalnie niski limit płatności gotówkowych zaszkodzi hurtowniom i sklepom z RTV czy AGD. - Procedura raportowania oznacza dodatkowe koszty i obowiązki dla mniejszych podmiotów. Będą musiały je dźwigać, mimo że takie transakcje bywają incydentalne - ostrzega money.pl Anna Dużyńska-Pucha, radca prawny, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

W Ministerstwie Finansów trwają prace nad projektem ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, która ma wdrożyć do naszego prawa unijną dyrektywę. Zakłada on, że banki, firmy ubezpieczeniowe, SKOK-i, ale również inne firmy, będą musiały przekazywać wszelkie informacje o transakcjach w wysokości od 15 tys. zł.

Obostrzenia mają na celu ograniczenie szarej strefy, przez którą tylko w ubiegłym roku Polska straciła około 390 mld zł – wynika z szacunków PwC. Wielkość szarej strefy wylicza się na około 12,5 proc. PKB. Wprowadzenia nowych przepisów wymaga od nas również Unia Europejska.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Likwidacja gotówki i pełna kontrola nad każdym wydanym pieniądzem. Do tego dąży rząd?

Kłopot w tym, że nasze przepisy są znacznie bardziej restrykcyjne, niż przewiduje to UE, która i tak zaostrzyła ostatnio prawo. Chodzi o próg, stanowiący limit transakcji, o którym należy poinformować. Początkowo unijne prawo zakładało, że raportowaniu podlegać będą kwoty od 15 tys. euro, próg został jednak obniżony do 10 tys. euro, czyli około 45 tys. zł.

Polska chce aż trzykrotnie zmniejszyć ten limit. Sejm już rok temu poparł postulowany przez rząd limit 15 tys. zł w przypadku transakcji gotówkowych. Prawnicy i eksperci mają jednak duże wątpliwości co do zgodności polskiego rozwiązania z prawem UE.

Niezgodne z dyrektywą UE

- Część obowiązków, nałożonych na firmy i instytucje, znacznie wykracza poza przepisy dyrektywy – podkreśla w rozmowie z money.pl Anna Dużyńska - Pucha, radca prawny, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Wątpliwości, jej zdaniem, wzbudza właśnie raportowanie transakcji o wartości przekraczającej 15 tys. zł, w sytuacji, kiedy dyrektywa wymienia kwotę 10 tys. euro, czyli trzykrotnie wyższy próg.

- Oczywiście, dyrektywa UE umożliwia państwom członkowskim wprowadzenie przepisów nakazujących raportowanie transakcji poniżej określonego progu kwotowego, które z uwagi na jakieś szczególne cechy mogą być uznane za podejrzane, a z uwagi na specyfikę rynku danego państwa kryteria wskazane w dyrektywie nie obejmują ich – tłumaczy radca prawny.

Państwa członkowskie mogą więc zdecydować, że takie podejrzane transakcje podlegają obowiązkowi raportowania bez względu na ich wartość. - Ale przepis projektowanej ustawy jest skonstruowany dokładnie odwrotnie. Zawiera on tylko jeden warunek przekazania informacji o transakcjach - dokonanie płatności o określonej wysokości w formie gotówkowej - zauważa Anna Dużyńska - Pucha.

Faktycznie, sięgając do uzasadnienia rządowej ustawy, wprost zostało stwierdzone, że raportowanie takich transakcji jest dokonywane bez badania elementu podejrzliwości. To z kolei, zdaniem radcy Anny Dużyńskiej-Puchy, jest sprzeczne z przepisami dyrektywy i stanowi przykład nadmiernej regulacji, nieznajdującej uzasadnienia w dotychczasowej praktyce.

Przedsiębiorcy alarmują

Rząd uznał jednak, że w rzeczywistym obrocie gospodarczym, m.in. ze względu na bezpieczeństwo transakcji, płatności zbliżone do 15 tys. euro są najczęściej dokonywane bezgotówkowo. Tymczasem faktury gotówkowe, opiewające na kilkadziesiąt tysięcy złotych, mogą być w praktyce dokumentem dotyczącym transakcji, do której nie doszło - to podejrzenie wystarczyło, aby zdecydować o obniżeniu limitu.

Dodatkowo, jak stwierdził szef komisji finansów Andrzej Jaworski, jeśli przedsiębiorca prowadzi legalne interesy jest mu wszystko jedno, czy dokonuje płatności gotówką czy elektronicznie. To jednak nie takie proste. Zwłaszcza w przypadku handlu detalicznego, gdzie stroną jest osoba prywatna, klient.

W myśl ustawy hurtownicy czy właściciele sklepów z towarami wartościowymi, w których raz na jakiś czas klient zrobi zakupy za 15 tys. zł, będą zmuszeni do wprowadzania mechanizmu raportowania.

Przykładem niech będą sklepy z elektroniką albo wyposażeniem domu. Komplet mebli czy nowoczesny sprzęt audio może osiągnąć omawianą kwotę. Klient może sobie zażyczyć płatności gotówką, a wówczas taki sklep będzie zmuszony poinformować o transakcji – przekonują przedsiębiorcy, którzy zaalarmowali Konfederację Lewiatan.

- Procedura raportowania oznacza dodatkowe koszty i obowiązki dla mniejszych podmiotów. Będą musiały je dźwigać, mimo że takie transakcje bywają jedynie incydentalne – wskazuje Anna Dużyńska – Pucha.

Jak tłumaczy, raportowanie będzie szczególnie uciążliwe dla tych podmiotów, na które nałożono obowiązki wyłącznie z uwagi na przyjmowanie płatności w formie gotówkowej i które będą przekazywać informacje o transakcjach tylko w wyjątkowych sytuacjach.

- W szczególności obciąży to przedstawicieli branż, w których, z uwagi na ich specyfikę, umowy o wartości powyżej 15 tys. zł, nieprzekraczające jednak niemal trzykrotnie wyższego progu 10 tys. euro, są zawierane w formie "ustnej", bez utrwalania danych klienta - zaznacza radca prawny. - Przykładem może być tutaj branża handlu detalicznego - sklepy z RTV czy AGD. W takim wypadku przecież nabywcami dóbr są konsumenci, ich dane nie są zapisywane, np. na fakturze.

2 mld zł na wzór Hiszpanii i Portugalii

Wątpliwości co do wysokości limitu pojawiły się już podczas uchwalania poprawki PiS. Posłowie opozycji jeszcze przed głosowanie w sprawie wskazywali na bezzasadność zmniejszania limitu – o czym informowaliśmy już w money.pl.

- Samo zmniejszenie limitu nic nie da, tylko utrudniacie codzienne życie małym i drobnym przedsiębiorcom – mówiła Paulina Hennig-Kloska z Nowoczesnej. Z kolei Marek Jakubiak reprezentujący Kukiz'15 przekonywał, że przelewy gotówkowe mogą być tak samo ewidencjonowane, jak te elektroniczne.

Rząd udowadniał, że niższy poziom skutecznie ograniczył szarą strefę w innych krajach Wspólnoty. Wiceminister finansów Leszek Skiba przypomniał, że w Hiszpanii wprowadzono kilka lat temu ograniczenie płatności gotówkowych do poziomu 2,5 tys. euro. To miało ukrócić szarą strefę z 19,2 do 18,6 proc. PKB.

W Portugalii analogiczny ruch spowodował spadek szarej strefy z 19,6 do 17,6 proc. PKB. Jeżeli w Polsce byłby analogiczny efekt, przekonywał wiceminister Skiba, będzie to 2 mld zł więcej do budżetu.

Czytaj także
Polecane galerie
ZQW
2017-05-22 09:52
Skąd ci 'eksperci' mają tyle wiedzy o szarej strefie? Skąd te liczby? Skoro jest to szara strefa, to nic konkretnego o niej się nie da powiedzieć. Nawet gdyby było prawdą, że w warunkach stagnacji gospodarczej szara strefa się zmniejszyła, to nie musi to oznaczać nic dobrego. Może oznaczać, że ludziom nawet brak pieniędzy na nieopodatkowane zakupy.
guru122
2017-05-21 22:43
brawo pis, ukrócić złodziejstwo i kombinatorstwo uprzywilejowanej byznesmeńskiej kasty.
dlldlfl
2017-05-21 20:22
gdyby zapytać rodziców czy należy karać innych rodziców za danie klapsa to większość pewnie sie oburzy i z tym zgodzi ale gdy z tej większości zapytać ich samych czy po daniu klapsa należy ich karać to by już się zastanowili i mały klapsik nie zaszkodzi i mnie to nawet samego nie dotyczy . i tak ludzie sami sobie w demokracji robią kuku. To tak jakby 3 różne środowiska(a,b,c) zagłosował 3 razy każdy z każdym przeciw każdemu i np srodowisko AB glosuje że dowali podatki dla C , potem AC że nałożymy czestsze kontrole dlaB , a na koncu BC zagłosuje by A pracowało dłużej . I teraz rozszerzcie te zasade na wiecej grup zawodowych środowisk i na wieksza liczbe glosowan i z czasem wszyscy sie zniszczą. demokracja to wymysł szatana .
Pokaż wszystkie komentarze (67)