wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Zarzutami karnymi wydłużają postępowanie podatkowe. Nawet uczciwi przedsiębiorcy się boją

Zarzutami karnymi wydłużają postępowanie podatkowe. Nawet uczciwi przedsiębiorcy się boją

Wioletta Waśko z kancelarii GWW Fot. Kancelaria GWW
Wioletta Waśko z kancelarii GWW
- Często są to przedsiębiorcy 30 lat pracujący na nazwisko. Nagle gdzieś w małym pokoiku w urzędzie słyszą, jak urzędnik przepraszającym tonem mówi: ja muszę panu ten zarzut postawić - mówi WP money Wioletta Waśko z kancelarii GWW. Trybunał Konstytucyjny nie wydał orzeczenia w tej sprawie, ale instrumentalnym wszczynaniem postępowań karnych, by zatrzymać okres przedawnienia się należności podatkowej zajęli się prawnicy i organizacje pozarządowe.

Zgodnie z prawem obowiązek zapłacenia zaległych podatków przedawnia się po 5 latach. Skarbówka może ominąć ten przepis, wszczynając postępowanie karne przygotowawcze. To automatycznie zawiesza przedawnienie. Tę praktykę bardzo gruntownie przebadali prawnicy z kancelarii GWW.

Wydobycie danych od skarbówki nie było łatwym zadaniem. Dlatego w sprawę zaangażowali się Konfederacja Lewiatan i Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Po przeanalizowaniu informacji otrzymanych od skarbówki okazało się, że 94 proc. postępowań kontrolnych wszczęto w roku, w którym przedawniał się obowiązek podatkowy. Ponadto blisko trzy czwarte z takich spraw skarbówka otwierała w ostatnim kwartale tuż przed przedawnieniem.

Problemem zajął się też Trybunał Konstytucyjny na ostatnim posiedzeniu, ale - jak pisaliśmy w WP money - sprawę odroczył i nie wiadomo, kiedy do niej wróci.

Krzysztof Janoś: Wraz z innymi prawnikami postanowiła pani pro publico bono przebadać okoliczności, w których organy podatkowe wszczynają postępowania karne. Dlaczego?

Wioletta Waśko z kancelarii GWW, adwokat zajmująca się prawem karnym i prawem karnym skarbowym: Zaczęło się od tego, że wobec naszych klientów podczas postępowania podatkowego coraz częściej urzędy zaczęły wszczynać postępowania karne. Zaczęliśmy się nad tym zastanawiać gruntownie, kiedy zobaczyliśmy, że w bardzo wielu przypadkach nie idzie za tym nic więcej niż chęć zawieszenia biegu terminu przedawnienia.

Wtedy postanowiliśmy to sprawdzić, czy rzeczywiście jest tu jakaś prawidłowość i stosuje się ten przepis instrumentalnie. Wszczynanie takiego postępowania karnego to bardzo poważna sprawa. Na wszystkich robi wrażenie, gdy słyszą, że są podejrzani o przestępstwo skarbowe.

Nawet na przedsiębiorcach zaprawionych w bojach z urzędnikami?

Zdecydowanie tak. Na mnie zresztą też. Oczywiście nigdy nie wie się do końca, czy ktoś jest uczciwy, czy nie, ale z tego, jak prowadzi firmę od wielu lat można taki wniosek wyciągnąć. Potem idziemy do urzędu i on pierwszy raz w życiu słyszy, jak ktoś stawia mu poważny zarzut popełnienia przestępstwa.

Nawet jeżeli wszyscy dokładnie wiemy albo przypuszczamy, że to postępowanie zostanie umorzone, to jest to dla nich straszne przeżycie. Często są to przedsiębiorcy działający od 20-30 lat. Długo pracowali na nazwisko i nagle gdzieś w małym pokoiku w urzędzie, gdzie siedzi 10 osób, słyszą jak urzędnik przepraszającym tonem mówi: ja muszę panu ten zarzut postawić.

To już wtedy pojawia się zarzut? Na samym początku postępowania przygotowawczego?

Tak. Dopiero w jego trakcie urząd sprawdza, czy materiał pozwala na sformułowanie aktu oskarżenia. Wtedy podejrzany staje się oskarżonym. Ale i bez tego - proszę mi wierzyć - nie jest to nic przyjemnego. Nikomu nie życzę takiego doświadczenia. Nawet jeżeli dobrze się wie, że chodzi tylko o zatrzymanie biegu przedawnienia. Ciągle jednak wisi nad nami ten zarzut. Z tym trzeba jakoś żyć.

Jak długo może trwać takie postępowanie? Jest jakiś okres maksymalny przewidziany w ustawie?

Nie ma żadnego zapisu ograniczającego jego trwanie. Z doświadczenia wiem, że niekiedy trwa to całymi latami. Nie jest to łatwe do zniesienia również dlatego, że postępowanie karne jest już czymś bardzo poważnym. Nie możemy tu być do końca pewni, jak ono się potoczy.

Jeżeli nie dojdzie do skazania, to pozostaje po tym jakiś ślad?

Z formalnego punktu widzenia człowiek jest czysty i może o sobie mówić, że jest nie karany. Nie jest to odnotowywane w rejestrze karnym, ale ślad w aktach pozostaje.

Winę za takie instrumentalne traktowanie tego przepisu ponoszą urzędnicy wszczynający postępowania? Czy system? Może po prostu oni nie mają innego wyjścia, chcąc ustalić jak największą liczbę nieprawidłowości?

W mojej ocenie rzeczywiście jest to praktyka sankcjonowana przez kierownictwo organów podatkowych niż kwestia indywidualnych decyzji. Przełożeni doskonale wiedzą, co się dzieje i to nie konkretny urzędnik niższego szczebla decyduje o tym, że tak się używa tego przepisu.

Być może dlatego tak trudno wydobyć dane, które mogą potwierdzić tę tezę?

Moje doświadczenie wskazuje, że nie tylko o to chodzi. Generalnie nie mamy w Polsce łatwego dostępu do informacji publicznej.

Ale przecież każdy może prosić urzędy o informacje.

Tak, ale w ustawie są pewne wyłączenia. Na przykład nie możemy pytać o dobra osobiste innego obywatela.

Ale Kowalski może zadzwonić do urzędu skarbowego i zapytać jak często w ostatnich latach kontrolowano i wszczynano postępowania karne skarbowe?

Oczywiście, że tak i nie musi być do tego dziennikarzem ani prawnikiem. Przepisy stanowią jednak, że jeżeli informacja jest trudna do uzyskania i nie jest już zgromadzona i gdzieś zapisana, to zgodnie z ustawą jest to informacja przetworzona. Wtedy obywatel musi uzasadnić prośbę szczególnym interesem społecznym. Tak było w naszym przypadku.

Czym jest to przetworzenie?

Chodzi o sytuację, gdy urzędnik nie może po prostu po jakieś dane sięgnąć, tylko wymaga to zaangażowania jego dodatkowego czasu i być może też pracy innych. Jestem jednak przekonana, że tak było w tym przypadku. Być może rzeczywiście administracja podatkowa nie jest skomputeryzowana w pełni, ale moim zdaniem te dane muszą gdzieś istnieć. To niemożliwe, by po każdym pytaniu od ministerstwa dotyczącego liczby różnego rodzaju postępowań, poszczególne urzędy za każdym razem wysyłały do archiwów urzędników, którzy to ręcznie liczą.

A może jednak tak jest? Komputeryzacja w polskich urzędach regularnie natrafia i natrafiała na liczne przeszkody.

Zgoda, ale nawet jeżeli system nie jest zintegrowany, to jakieś narzędzia informatyczne są tam wykorzystywane. Nawet jeśli jest to jakiś dokument sporządzony w excelu, to jednak gdzieś jest on zapisany.

Urzędnicy twierdzą, że jest inaczej. Tak właśnie mi to tłumaczono. "Nie dostanie pan tych informacji szybko, o ile w ogóle je dostanie" - usłyszałem przez telefon.

Usłyszeliśmy dokładnie to samo. Musi nad tym usiąść urzędnik przeanalizować akta spraw i dopiero na tej podstawie może przekazać informację. Tymczasem dostęp do takich danych jest bardzo ważny. To jest nasze państwo, a nie państwo urzędników. Mamy prawo wiedzieć o każdym aspekcie ich działalności, który jest finansowany z naszych pieniędzy.

Tymczasem pytający spotyka się z potężnym oporem.

I my spotykaliśmy się z niechęcią. To jednak można zrozumieć, bo przecież ci ludzie również zdają sobie sprawę z tego, że wszczynanie takich postępowań wyłącznie w celu zawieszenia biegu terminu przedawnienia jest nadużyciem. Też przecież mogą się obawiać się, że w końcu ktoś ich pociągnie do odpowiedzialności.

Czytaj także
Polecane galerie
Edward
2017-01-23 13:05
Przedłużanie postępowania może doprowadzić firmę do upadku. Z drugiej strony miałem już kilka kontroli i żadnej kary nie dostałem. Prowadzę księgowość rzetelnie na symfonii, pilnuję wszystkich terminów i nie kombinuję z fakturami. Uczciwość popłaca.
Pascal
2017-01-23 10:24
Po co ministerstwo ma zbierać te dane jak i tak wiadomo, że świadczyłyby tylko na niekorzyść fiskusa?
jakie adwokaty takie postulaty
2017-01-20 08:35
ile trzeba mieć we łbie, aby wykonując zawód adwokata, dać się sfotografować z miną namiętnej, potrzebowskiej nieustająco, podstarzałej już niestety. flamy?
Pokaż wszystkie komentarze (195)