wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
PiS szykuje rewolucje ws. składek ZUS. Zobacz, co się zmieni

PiS szykuje rewolucje ws. składek ZUS. Zobacz, co się zmieni

Fot. Piotr Kamionka/REPORTER
To już koniec zryczałtowanego ZUS dla mikroprzedsiębiorców. W tym tygodniu poznamy szczegóły i wysokości nowych stawek. Jednak już dziś z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że może na tym skorzystać nawet do 400 tys. osób. - To znakomita wiadomość. Wcześniej nikt tych ludzi nie rozumiał, a oni codziennie walczą o utrzymanie się na powierzchni. Rostowski i Szczurek nie raczyli się nad tym pochylić, ale Morawiecki wreszcie zrozumiał niestosowność tej sytuacji - mówi Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP.

Obecnie mali przedsiębiorcy przy przychodach do 5 tys. zł płacą jednolitą, minimalną składkę na ZUS w wysokości 1172,56 zł. Według danych Ministerstwa Finansów, dotyczy to około 300 tys. firm, które najczęściej są jednoosobowe.

Według analiz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, tak wysokie stałe opłaty nie uwzględniające obrotów firm powodują, że w istocie oznacza to dla nich wraz z podatkami, przekazywanie na rzecz państwowej kasy aż 70 proc. wypracowanych pieniędzy.

- Powoduje to, że 700 tys. firm (dane GUS) woli działać w szarej strefie, by tylko nie brać udziału w tak dramatycznie źle skonstruowanym systemie, gdzie nie opłaca im się po prostu legalnie pracować - mówi Kaźmierczak dla WP money.

- Obecny system jest kompletnie absurdalny i tworzy olbrzymią barierę blokującą przedsiębiorczość Polaków. Generuje stałe, wysokie koszty, które zniechęcają do zakładania firm - mówi WP money Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawcy RP i członek rady nadzorczej ZUS.

Zmiany w zmianach

Z tych powodów Ministerstwo Rozwoju już od zeszłego roku jasno komunikowało, że zbliża się czas, kiedy zmienią się zasady płacenia składek przez prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze. W tym też celu we współpracy z Parlamentarnym Zespołem na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego współtworzy projekt ustawy zmieniający tę sytuację.

Jak pisaliśmy już w listopadzie w WP money od swojego początku zmierzały one w kierunku wprowadzenia daniny stanowiącej procent od przychodu przedsiębiorcy. Według ówczesnych analiz MR, składka na ZUS w wysokości 1121 zł (wysokość z 2016 r.) dla firmy mającej 30 tys. zł rocznych obrotów, oznacza tak naprawdę opodatkowanie sięgające nawet 45 proc.

Nowe przepisy mają to zmienić. Niestety rządzący nie chcą już dziś ujawniać w pełni ostatecznego kształtu nowego rozwiązania. Jednak jak udało się nieoficjalnie dowiedzieć WP money, zmiany będą wyglądały nieco inaczej.

Jakie ubezpieczenie wykupujesz najczęściej?

Polisa mieszkaniowa
Ubezpieczenie zdrowotne
AC dla samochodu
Ubezpieczenie dla dzieci
Ubezpieczenie podróżne

dziękujemy za oddanie głosu

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Parlamentarny zespół proponował zastąpić ryczałt dla ZUS podatkiem od przychodu na rzecz ubezpieczyciela w wysokości 22,5 proc. Tymczasem jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, firmy z mniejszymi obrotami zapłacą jeszcze mniej. Najprawdopodobniej pojawią się w miejsce 22,5 proc, różne progi uzależnione od wysokości przychodu.

Być może więc inny procent przewidziany będzie dla tych z przychodami do 2,3 tys. zł, a jeszcze inny dla tych z obrotami pod graniczne 5 tys. zł. Szczegóły poznamy jednak w czwartek. Nawet Cezary Kaźmierczak, który wraz z ZPP brał udział w wielu oficjalnych rozmowach na ten temat, nie chce mówić o szczegółach.

- Proszę mnie zrozumieć. Nie chcę zaszkodzić tej sprawie, a w ministerstwie są bardzo przewrażliwieni na punkcie zachowania tego w tajemnicy do oficjalnej konferencji w tej sprawie. Najważniejsze, że to naprawdę krok w bardzo dobrym kierunku - mówi prezes ZPP.

200 tys. firm opuści szarą strefę?

Zgadza się z nim również Łukasz Kozłowski, który uważa jednak, że ustawodawca mógł pójść dużo dalej. - Szkoda, że jednak ostatecznie będzie to liczone od przychodu czyli w powszechnym rozumieniu od obrotów, a nie realnych dochodów. To jest wada tego rozwiązania. Premiować się będzie rodzaje działalności, które nie generują wysokich kosztów - mówi ekspert.

Jego zdaniem, gdyby przychód zastąpiono dochodem, więcej przedsiębiorców by na tym skorzystało, a budżet ZUS wcale tak dużo by nie stracił. Kto wie, może jeszcze by zyskał. Atrakcyjniejsze zasady naliczania spowodowałyby, że większa liczba działających w szarej strefie firm zdecydowałaby się zarejestrować działalność.

Mimo tego, jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, MR przewiduje, że nowe rozwiązania będą korzystne dla 200 tysięcy firmy w Polsce. Drugie tyle za ich sprawą ma się zarejestrować i wyjść z szarej strefy. Pytanie tylko, czy optymizm nie jest tu przesadzony?

Jak ocenia Cezary Kaźmierczak, to byłby wielki sukces rządu. Problem jednak w tym, że działający w szarej strefie mają się tam całkiem nieźle, a co więcej jest to akceptowalne społecznie. Nikt specjalnie ich z tego powodu, jak zauważa ekspert, nie stygmatyzuje. Zatem może nie być to na tyle atrakcyjna zachęta, by przeciągnąć do systemu 200 tys. firm.

Z drugiej jednak strony jego mikro sondaż dowodzi, że rządzący mogą mieć rację. - W czasie weekendu rozmawiałem z dwoma przedsiębiorcami, którzy wyrejestrowali przed laty swoje firmy i działają obecnie w szarej strefie. Zarówno elektryk, jak i monter alarmów zapewnili mnie, że nowe zasady naliczania składki do ZUS spowodują, że ponownie się zarejestrują - opowiada Kaźmierczak.

ZUS zgadza się na zmiany

To, że to już naprawdę ostatnia prosta przy pracach nad tym projektem ma dodatkowo potwierdzać fakt, że, jak nieoficjalnie dowiedział się WP money, ZUS akceptuje nowe rozwiązania. Wcześniej Zakład zgłaszał do tego projektu liczne wątpliwości, co hamowało prace.

- Warto jednak zauważyć, że to nie tylko za sprawą naszej aktywności i oczywiście posła Adama Abramowicza z parlamentarnego zespołu to się wreszcie udało przeprowadzić. Wicepremier Morawiecki wreszcie zrozumiał niestosowność tej sytuacji. Rostowski i Szczurek nie raczyli się nad tym pochylić - przekonuje Kaźmierczak.

Co wiadomo oficjalnie o ostatecznym kształcie tego projektu? Nowe zasady mają zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2018 r. Zmiany mają dotyczyć firm o niskich dochodach, które wypracowywane są w ramach małej działalności i działalności pozarejestrowej.

Rządzący, by było to możliwe, wprowadzą do systemu podatkowego te dwa nowe pojęcia. Jak mówił w sobotę minister Morawiecki, działanie w ich ramach związane będzie z „większymi ulgami dla tych, którzy mają niskie dochody miesięczne: 1 tys. zł, 2 tys. zł, 3 tys. zł, 4 tys. zł, będą lepsze zasady z punktu widzenia łącznych danin: zarówno tego, co płacimy do ZUS, jak i opodatkowania dla tych małych przedsiębiorców”.

Przypomnijmy, że ta tzw. działalność nierejestrowa już wcześniej pojawiała się w Konstytucji Biznesu. Jak pod koniec roku wyjaśniał wiceminister rozwoju Mariusz Haładyj, to rozwiązanie ma dotyczyć prowadzących działalność gospodarczą, którzy nie przekraczają 50 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli obecnie 1 tys. zł. W takim przypadku takie osoby nie musiałyby nawet rejestrować swojej działalności.

Co oczywiście się z tym wiąże - nie będą musiały w ogóle płacić składek ZUS. Projekt ustawy Prawo przedsiębiorców, który w lutym trafił do konsultacji i uzgodnień przewiduje również ulgi na start. Za ich sprawą początkujący przedsiębiorcy nie zapłacą składek na ubezpieczenia społeczne przez pół roku.

Czytaj także
Polecane galerie