Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Polskie firmy w przetargach w UE. Zarabiają ułamek tego, co zagraniczne w Polsce

Polskie firmy w przetargach w UE. Zarabiają ułamek tego, co zagraniczne w Polsce

15,1 mld zł - tyle zarobiły zagraniczne firmy na polskich zamówieniach publicznych w 2015 r. A jak sobie radzą polskie firmy za granicą? Z danych, do których dotarł money.pl, wynika, że udało się im zdobyć kontrakty o wartości 584 mln zł. Największe przetargowe hity z Polski to wozy straży pożarnej, samojezdne cysterny, kamizelki kuloodporne i sól drogową.

- Polskie firmy powinny w większym zakresie realizować krajowe zamówienia publiczne - powtarza wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki. Prześledziliśmy europejskie oraz polskie statystyki zamówień publicznych i okazało się, że to, o czym mówi wicepremier, to tylko jedna strona medalu.

Problemem nie jest to, że zagraniczne firmy biorą u nas za dużo kontraktów. W ciągu zeszłego roku polskie samorządy, urzędy i spółki skarbu państwa wydały 150 mld zł, z czego zagraniczne firmy zgarnęły w sumie 15 mld zł. Większą naszą bolączką jest to, że polskie firmy coraz rzadziej zdobywają unijne kontrakty.

Jak wynika z analizy money.pl, od czterech lat wartość takich zamówień spada. W ciągu roku w całej Wspólnocie ogłaszanych jest 178 tys. przetargów publicznych. Tymczasem polskie firmy wygrały w ubiegłym roku 72 zamówienia na niespełna 600 mln zł.

Skąd tak ogromna dysproporcja? Aleksander Łaszek z Forum Obywatelskiego Rozwoju jest zdania, że dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze: protekcjonizm państw Wspólnoty, po drugie: polskie firmy wciąż się uczą zdobywania zamówień publicznych i dopiero przecierają szlaki na zagranicznych rynkach.

- Nie oszukujmy się, to wszystko wymaga czasu. Solaris, Pesa czy Newag swoją pozycję w Europie budowały stopniowo i powoli. Prawdą jest również to, że protekcjonizm na Zachodzie ciągle jest silny. To jest to istotny problem i pole do silniejszych działań Komisji Europejskiej - tłumaczy Łaszek.

Skoro tak niewiele firm dostaje kontrakty unijne, przyjrzeliśmy się tym, którym się ta sztuka udaje.

Lider z Bielska Białej

Najwięcej pieniędzy powędrowało do polskiej firmy z Bielska Białej. Przedsiębiorstwo Wawrzaszek ISS (Inżynieria Samochodów Specjalnych - w skrócie WISS) za 43 mln euro wyśle na Słowację pojazdy służb ratowniczych - czyli między innymi samochody pożarnicze i lotniskowe. Firma w ofercie ma również miotacze wody dla policji.

Dostawa na Słowację to niejedyny duży europejski kontrakt. W zamian za 22 mln euro WISS dostarczy do Estonii wozy strażackie, cysterny do transportu wody i cysterny samojezdne, będzie serwisować te pojazdy. Firma Piotra Wawrzaszka pod względem wartości zamówień odpowiada za 3/4 kontraktów, które polskie firmy zgarnęły w Estonii. Sprzęt trafia nie tylko do krajów Unii - pojazdy WISS wyjeżdżają do akcji ratowniczych m.in. na Karaibach, w Hondurasie, Grenlandii, Iraku czy nawet Tajlandii.


Źródło: Materiały prasowe Wawrzaszek ISS

Miliony trafiły również do firm Geofizyka Kraków i Geofizyka Toruń - obie należące do grupy PGNiG zgarnęły zamówienie warte 7 mln euro od Słowaków. Zajmą się "wybijaniem odwiertów".

Z kolei Nuctech Warsaw wyśle na Łotwę skanery wykorzystywane na przejściach granicznych czy podczas odpraw celnych. Firma za ten kontrakt dostanie ponad 6 mln euro. Podobny sprzęt do prześwietlania bagażu pojedzie również do Danii za 2,6 mln zł. W statystykach to polska firma, lecz warto dodać, że koncern został założony w Pekinie, a w Polsce ma przedstawiciela i fabrykę skanerów.

Ungarex z Katowic w zamian za 4,4 mln euro i 3,6 mln euro dostarczy na Węgry "osie, opony oraz inne części lokomotyw i taboru kolejowego" (taki opis zamówienia widnieje w dokumentach Urzędu Zamówień Publicznych). Co ciekawe - spółki praktycznie nie można znaleźć w sieci. Strona firmy ogranicza się jedynie do podania danych kontaktowych, nie precyzuje nawet co jest obszarem działania firmy.

Z Polski za granicę powędrują też transformatory, wózki widłowe, pojemniki na odpady, sól drogowa (trafia do Czech z Gliwic) a nawet części statków powietrznych. ASMG z Rzeszowa oraz FIN z Kolbuszowej wyślą taki sprzęt do Czech. ASMG w swojej ofercie ma między innymi części do samolotów Mi oraz F-16. Poza tym sukcesy na arenie międzynarodowej potwierdził również Solaris. Firma wygrała dwa przetargi we Włoszech - oba o wartości powyżej 2 mln euro i oba na dostawy autobusów. Do Grecji Sempertrans Bełchatów dostarczy przenośniki pasowe, a stopy metali do Portugalii wyśle Walcownia Metali Dziedzice.

Sprzęt dla armii maskujący broń

Wśród ciekawych kontraktów znaleźć można jeszcze zamówienia na sprzęt dla armii. NFM z Potęgowa wysyła do Włoch kamizelki kuloodporne za 2,3 mln euro. Firma jest wspólnym norwesko-polskim przedsięwzięciem. Poza kamizelkami ma w ofercie hełmy i sprzęt maskujący broń.


NFM spółkę odpowiadającą za produkcję ma w Polsce, bo w centralnej Europie łatwiej o logistykę i dostawę niezbędnych materiałów. Siedziba całej grupy firmy jest już w Norwegii.

NFM to zresztą niejedyna krajowa firma, która dostarcza sprzęt dla armii. W ubiegłym roku kontrakt na czapki i hełmy zdobyła Unifeq Europe, która ubierze wojaków w Szwecji. Co ciekawe, firma z Warszawy nie ma w naszym kraju wcale tak łatwo. Po wygraniu jednego z przetargów MON, protestowali konkurenci z kilku polskich zakładów (ELREMET z Białej Podlaskiej, Zakłady Odzieżowe "Wybrzeże" z Gdyni czy Zakład Pracy Chronionej IMA z Limanowej). Przedsiębiorcy wytykali Unifeq, że mundury szyje w Chinach. O sprawie pisał Cezary Łazarewicz z Wirtualnej Polski. Materiał można znaleźć tutaj. Szwedzi oporów przed mundurami z Chin nie mają. Firma planuje realizować zamówienia również dla Francuzów, Norwegów i Australijczyków.

Warto jednak odnotować, że wśród listy "polskich firm", które wygrały zamówienia publiczne za granicą, jest też sporo zakładów, mających jedynie siedzibę lub fabrykę w naszym kraju - a w całości należących do zagranicznego kapitału. Takim przykładem jest np. Dürkopp Adler Polska, firma produkująca maszyny szwalnicze w Kątach Wrocławskich.

Najwięcej sprzedajemy Słowakom

Polskie firmy najwięcej środków zdobyły na Słowacji. Zamówienia publiczne z tego kraju były warte 61 mln euro. Drugim największym źródłem zamówień publicznych jest Estonia - 23 mln euro powędrowały do Polski w ubiegłym roku. Na trzecim miejscu znalazły się Węgry. Krajowe przedsiębiorstwa zdobyły tam kontrakty publiczne o wartości 12 mln euro. Co ciekawe - naszym firmom zdecydowanie lepiej idzie w Czechach, na Słowacji i Litwie niż w Niemczech.

PaństwoLiczba kontraktówWartość kontraktów w mln euro
Belgia 6 0,28
Bułgaria 1 0,95
Chorwacja 1 0,34
Czechy 14 3,42
Dania 2 2,68
Estonia 8 23,68
Grecja 1 1,79
Luksemburg 2 0,15
Litwa 3 2,11
Łotwa 6 8,81
Niemcy 7 1,26
Portugalia 1 1,04
Rumunia 2 0,51
Słowacja 6 61,95
Szwecja 1 brak danych
Węgry 5 12
Wielka Brytania 1 0,68
Włochy 5 9,36
Razem 72 131,12

Źródło: Urząd Zamówień Publicznych na podstawie danych z Dziennika Urzędowego Unii Europejskiej

A kto wygrywa przetargi w Polsce? O tym na następnej stronie

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
stan1963
83.16.6.* 2016-02-04 15:30
A gdzie na przykład PESA
mirek 1957502
77.252.146.* 2016-02-04 11:59
czekamy na "wielki skok" za rządów pis-u
jaxa
91.226.228.* 2016-02-04 11:03
Co to mi za biznes jak złoty jest cztery razy słabiej przeliczany, to tak jak handel Indian za amerykanami, , amerykanie dawali jedno lusterko szklane a Indianie za to cztery złote lusterka, jak na tym interesie wyszli sami popatrzcie. Jeszcze raz mówię przelicznik 1 do 4 walut jest sztuczny w celu eksploatacji koloni zwanej Polska. Niech przejdą na handel wymienny jak sonie polscy bankowcy nie umieją poradzić a raczej trzeba im zajrzeć do portfela ile im Niemcy płaca za takie rzeczy.
Zobacz więcej komentarzy (23)