
Autor: Piotr Pilewski
W obecnej kampanii biznesmeni stali się jednymi z głównych aktorów wyborczych reklamówek. Począwszy od spotu PiS, gdzie są przedstawiani jako źli oligarchowie, a skończywszy na reklamówce PO, gdzie po telefonie do Leszka ekipa "AWB" kończy przeszukiwanie domu jednego z nich.
Nagonka PiS zaszkodzi gospodarce"Ta
kampania nie była wymierzona przeciwko jakiemukolwiek przedsiębiorcy. Była ona
wymierzone przeciwko obłudzie i zakłamaniu polityków PiS-u” - tłumaczył swoją partię Zbigniew
Chlebowski podczas debaty w Business Centre Club.
Dziennikarz Tomasz Wróblewski zarzuca politykom, że takie działania rzutują na relacje społeczeństwa z pracodawcami. Ze spotów nie wynika bowiem, że chodzi tylko o jednego złego korumpującego biznesmena. Wyborcze reklamy narzucają sposób widzenia całej grupy społecznej.
Taką opinię podziela Chlebowski, który przyznaje, że konsekwencje takiej nagonki mogą mieć poważne skutki gospodarcze
i społeczne. Przyznał nawet, że nie podoba mu się reklamówka jego własnej partii.
Wróblewskiemu i Chlebowskiemu wtóruje Marek Borowski: "Te
spoty są żałosne” - mówi twórca SdPl.
PO wpisało się w PiS
"Jeżeli
chcemy uwolnić przedsiębiorców od tych oskarżeń, musimy wprowadzić
transparentne zasady podejmowania decyzji, organizowania przetargów - zlikwidować korzenie korupcji” - podkreśla.
Zdaniem
Macieja Święcickiego, także z LiD-u, w Polsce przedsiębiorcy powinni być traktowani
tak, jak w Ameryce, gdzie ludzi sukcesu otacza się szacunkiem, a nawet
traktuje jak bohaterów narodowych.
"Jeżeli będziemy próbowali robić z nich oligarchów, którzy zastąpili dawniejszych krwiopijców i wyzyskiwaczy, to nigdy Polska niczego się nie dorobi. Od góry do dołu musi być zmieniony stosunek do przedsiębiorców” - uważa Święcicki.
Co na temat kontaktów
z biznesem sądzi PiS? Unika ich - nikt z przedstawicieli tej partii nie skorzystał
z zaproszenia BCC. Samoobrona raczej niezbyt poważnie traktuje problem, bo Andrzej Lepper spóźnił się na debatę blisko dwie
godziny.
Swego czasu politycy lubili fotografować się ze znanymi przedsiębiorcami. Czy teraz, w związku z niezdrową atmosferą wokół ludzi biznesu, politycy nie boją się wspólnych zdjęć?
"Nie boję fotografowania się z biznesmenami” - zapewnia Eugeniusz
Grzeszczak z Polskiego Stronnictwa Ludowego. "Robie to od 10 lat. Przez dwie
kadencje byłem w Senacie. Jak widać, nie zaszkodziło mi to."
Ostrożniejsza jest LPR: "Bardziej
będziemy eksponowali stowarzyszenia, samorządy gospodarcze, aniżeli konkretnych
biznesmenów” - deklaruje były minister Rafał Wiechecki z LPR.
| KOMENTARZ DLA MONEY.PL: |
Marek Goliszewski, szef
Business Centre Club:Okazuje się, że generalnie wszyscy kochają przedsiębiorców. Wszyscy chcą, żeby podatki były jak najniższe, żeby jak najmniej wynosiły koszty pracy, żeby reformować KRUS. To wszystko było bardzo pozytywne i zupełnie inne niż mówią oficjalnie. Niestety gdzieś tak wychodzi polska hipokryzja. Do swoich elektoratów mówi się coś innego, do innego elektoratu mówi się rzeczy zupełnie przeciwstawne. |
Skąd te fortuny?
Majątek najbogatszego polityka w Gruzzji jest szacowany na 6,4 miliarda dolarów - połowę PKB Gruzji. więcej »
2011-06-27 (14)
typowa Dulszczyzna. Z jednej strony bez prywatnej
przedsiebiorczosci gospodarka by padla a wyborcy wywiezliby
rzadzacych na taczkach. Z drugiej zas najlatwiej napuszcza sie
tych samych wyborców na 'oligarchów czy 'bogatych' -
najskuteczniej wlasnych, którzy nie maja centrali za granica i
przez to wystawieni sa na bezposredni ostrazl. Skutek
dlugoterminowy: calkowite wyparcie liczacego sie kapitalu
polskiego przez zagraniczny i koncerny panstwowe. I o to chodzi.
Jak pokazuje doswiadczenie Rosji , taka sytuacja zapewna REALNA
wladze dla rzadzacych w danym kraju. Wiec nie dziwcie sie Polscy
przedsiebiorcy ze rzad was de facto bedzie zwalczal. Stanowicie
bowiem warstwe spoleczna niezalezna , majetna, czyli poza
kontrola. A kontrola to REALNA wladza.
Po pierwsze dulszczyzna (małą literą), po drugie co probem ma
z obyczajowością wspólnego?
Chodziło pewnie o bolszewię?
Ja osobiście sądzę, że jesteśmy teraz w czymś w rodzaju NEP-u
(NEP: Nowaja Ekonomiczeskaj Politika - krótka odwilż
gospodarcza po przegranej wojnie z Polską i komuniźmie
wojennym).
Gdy Pis okrzepnie, to wszystko pewnie zdenacjonalizuje.
Wskazywałaby na to niedawna wypowiedź Kaczyńskiego o
"złodziejskiej prywatyzacji".
wymiarze. Z jednej strony politycy wstydza sie
przedsiebiorców ('bogatych') a z drugiej strony pobieraja
od nich podatki z których zyja (bezposrednio i
posrednio). tak jak Dulska wstydzila sie 'kokoty' a
pobierala od niej czynsz.
Rozumiem ze z ta denacjonalizacja w wydaniu PiS to zart
abstrakcyjny. Pozdrawiam.
sowieccy, okraszeni nadobnym gościem, uzgodnili swoje
stanowisko. Przekonali siebie samych - uf ale się
naharowali.