Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
msp
15.10.2020 12:15

Afera grantowa. Zostali bez wsparcia. "Nie jestem botem, lecz przedsiębiorcą z Wielkopolski"

Pieniądze z Wielkopolskiej Tarczy Antykryzysowej wirtualnie rozpłynęły się w minutę. Sprawą zajmuje się prokuratura, więc wypłaty wstrzymano. Cierpią na tym uczciwi przedsiębiorcy, którzy walczą o uratowanie swoich biznesów. - Nie wszyscy przedsiębiorcy, którzy aplikowali o grant, są botami. Ja zakwalifikowałem się w sposób uczciwy - mówi Maciej Graj, właściciel firmy wystawienniczej.

Podziel się
Dodaj komentarz
(materiały własne)
Część przedsiębiorców, którzy aplikowali o pomoc z WARP, boi się, że nigdy nie zobaczy złotówki. (Fot: Maciej Greja)

- Jestem przedsiębiorcą z Wielkopolski, który w uczciwy sposób zakwalifikował się do otrzymania grantu z WARP. Proszę o zwrócenie uwagi na to, że osoby, które zakwalifikowały się w naborze WARP, to nie są boty, tylko ponad 3 tysiące przedsiębiorców, którzy wygrali grant zgodnie z wcześniej opublikowanymi zasadami - mówi Maciej Graj, właściciel firmy wystawienniczej.

Ściślej mówiąc, mężczyzna zajmuje się przygotowywaniem archiwalnych wydruków, które następnie są wykorzystywane przy wystawach lub prezentacjach. Pan Maciej tłumaczy, że jego działalność jest na tyle niszowa, że nie ma odrębnego kodu w PKD. Oznacza to też, że przedsiębiorca nie łapie się na rządową pomoc z tarczy 5.0, która została zaprojektowana m.in. dla branż turystycznej, eventowej czy wystawienniczej. A kryzys nie ominął także branży pana Macieja.

- Ponad połowa wystaw artystycznych, głównie fotograficznych, ale też grafików, została po marcu odwołana lub przesunięta na inny termin bądź też została zmieniona ich skala. Mój spadek obrotów wynosi około 70-80 proc., zależnie jak liczyć, ponieważ staram się wykonywać usługi, których dotychczas nie robiłem lub uważałem za mniej opłacalne, takie jak np. retusz uszkodzonych zdjęć itp. - opowiada przedsiębiorca.

Nowe obostrzenia w szkołach i akademikach? Wiceminister o ogniskach epidemii

Jak dodaje: - Nie tylko spadek był dotkliwy, ale również to, że pewne materiały, takie jak archiwalny drogi papier czy tusze, były jeszcze przed pandemią kupione na projekty, które zostały odwołane.

Dlatego pan Maciej wystąpił po grant z tarczy antykryzysowej do Wielkopolskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. O sprawie, którą szeroko opisywaliśmy w money.pl, było głośno z uwagi na nieprawidłowości zgłaszane przez część uczestników konkursu.

Poznańska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie grantów z WARP.
Afera grantowa. Prokuratura wszczęła śledztwo

Przedsiębiorcy skarżyli się, że pieniądze rozeszły się w ułamkach sekund. Konkurs odbywał się wedle zasady "kto pierwszy, ten lepszy". Pojawiły się podejrzenia, że niektóre osoby użyły botów, aby zwiększyć swoje szanse na wygraną.

Wskutek protestów wojewoda wielkopolski zawiadomił prokuraturę i CBA. Z kolei marszałek województwa przeprowadził audyt. W piątek 9 października przedstawiono jego wyniki. Samorząd ustalił, że część wniosków składały boty, choć nie wiadomo, jak wiele z nich.

- Trzeba wysnuć ogólny wniosek, że jedną z wad procedury "kto pierwszy, ten lepszy" jest to, że część społeczeństwa jest dobrze przygotowana informatycznie. To nie był fakt zabroniony według tego modelu postepowania, ale jednak ten fakt zaistniał - mówił na konferencji Marek Woźniak, marszałek województwa wielkopolskiego.

Co teraz? Urząd i WARP zastanawiają się, czy nie należałoby unieważnić konkursu, który odbył się w sierpniu, i rozpisać nowy. Z jednej strony taka decyzja byłaby wyjściem naprzeciw oczekiwaniom 40 tys. wielkopolskich przedsiębiorców, którzy obeszli się smakiem. Z drugiej strony jest 3 tys. przedsiębiorców, którzy wygrali granty i teraz trwają w zawieszeniu, bojąc się, że nie zobaczą ani złotówki z zagwarantowanej pomocy.

O 9.01 pula grantów w Wielkopolskiej Tarczy Antykryzysowej była wyczerpana.
Afera grantowa w Wielkopolsce. Komisja Europejska zbada sprawę

Czas ucieka

- Proszę zwrócić uwagę, jak istotną rolę w obecnej sytuacji gra czas, podczas gdy rozmowy o ewentualnym anulowaniu pierwszego naboru i ogłoszeniu drugiego z pewnością spowodują, że nikt raczej nie otrzyma pieniędzy w tym roku, znów będzie większa liczba niezadowolonych, a tak bardzo cytowana zasada "sprawiedliwości" zostanie pogrzebana już na początku - komentuje pan Maciej.

Pan Maciej podkreśla, że przy obecnej niedużej liczbie środków oraz wielu poszkodowanych przez kryzys przedsiębiorcach i ich potrzebach, żadne rozwiązanie nie będzie w pełni sprawiedliwe. Jak dodaje, jego zdaniem najuczciwsze w obecnej sytuacji byłoby rozpisanie dodatkowego naboru.

W środę skontaktowaliśmy się z prokuraturą okręgową w Poznaniu, która prowadzi śledztwo ws. nieprawidłowości przy naborze organizowanym przez WARP. Przekazano nam, że biegły z dziedziny informatyki analizuje zabezpieczone dane. Po jego opinii prokuratura podejmie kolejne działania.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: msp, warp, koronawirus, praca
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
15-10-2020

Anonim WspaniałyPo pierwsze- W regulaminie było jasno napisane, ze wnioski bedą rejestrowane z dokładnością „CO DO SEKUNDY” a nie co do 8 zer po sekundzie. Po drugie … Czytaj całość

15-10-2020

TomDlaczego nie podzielicie równo tych pieniędzy pomiędzy wszsytkich składających wnioski? No dlaczego Polaki? Nie tak się umawialiście ze znajomymi?

15-10-2020

astoriabo............... wyszłoby po 500 zł?????A do tego trzeba dostarczyć weksel podpisany przez członka rodziny w obecności notariusza plus kurierzy i z … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (72)