Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Firmy ograniczają koszty, a pracowników zwalniają SMS-em

329
Podziel się

Firmy masowo korzystają z pomocy kancelarii prawnych przy restrukturyzacji zatrudnienia i ograniczeniu kosztów pracowniczych. Tylko nieliczne zdecydowały się na ograniczenie bonusów i benefitów. Większość podejmuje radykalne kroki: obniża wynagrodzenia i wymiar czasu pracy, wręcza zwolnienia indywidualne i grupowe.

Firmy ograniczają koszty, a pracowników zwalniają SMS-em
(money.pl)
bEqBkRmJ

Największa fala zwolnień spodziewana jest w lipcu, gdy skończy się pomoc państwa. Zauważalny staje się już powrót do umów śmieciowych – pisze Grażyna J. Leśniak w serwisie Prawo.pl.

- Wielu pracodawców wykonuje obecnie nerwowe ruchy – mówi serwisowi Prawo.pl Paweł Galec, radca prawny OPZZ. Przyznaje, że do tej centrali związkowej docierają sygnały o wypowiedzeniach umów o pracę wysyłanych szybkim kurierem. A nawet o pracownikach zwalnianych SMS-em czy mailem.

Dymisja bezprawna, ale skuteczna

– Niestety takie wypowiedzenie, choć niezgodne z prawem, jest skuteczne, dlatego trzeba się od niego odwołać do sądu pracy w ciągu 21 dni od otrzymania takiej wiadomości. Zdarza się, że pracodawca najpierw wysyła SMS, a potem – pod tygodniu lub dwóch – wręcza wypowiedzenie w formie papierowej. Pracownicy z reguły nie wczytują się w nie, a potem okazuje się, że pismo datowane jest na dzień wysłania SMS-a i robi się problem – mówi mec. Paweł Galec.

bEqBkRmL

Także prawnicy, z którymi rozmawialiśmy potwierdzają wzmożone zainteresowanie pracodawców poradami w zakresie prawa pracy.

Zobacz: Gołębiewski traci przez wirusa. "Zakładam, że mogę być bankrutem"

bEqBkRmR

- Dużo się dzieje na rynku pracy – potwierdza Agnieszka Fedor, adwokat, partner w kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak. Jak twierdzi, obecnie pracodawcy dokonują intensywnego przeglądu kadr. Część przedsiębiorców, która spanikowała na początku epidemii, zwolnienia grupowe już przeprowadziła, a część jest w trakcie ich przeprowadzania. Jeszcze inna część pracodawców jest w trakcie zwolnień punktowych, gdy pracę tracą osoby, które nie są firmie naprawdę potrzebne.

Bezrobocie wzrośnie, ale nikt nie wie o ile

Obserwacje prawników i związkowców potwierdzają dane publikowane przez urzędy pracy. Przykładowo z danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie wynika, że do mazowieckich urzędów pracy w kwietniu 2020 r. zamiar zwolnień grupowych zgłosiło 27 pracodawców. Według wstępnych danych, pracę ma stracić 2503 pracowników, a więc prawie 5 razy więcej niż miesiąc wcześniej, kiedy to pracodawcy zamierzali zwolnić 513 osób. Jak podaje WUP, w marcu i kwietniu do zwolnień grupowych pracodawcy na Mazowszu zgłosili 3016 osób.

Dla porównania w analogicznym okresie 2019 r. – 2019 osób, a w marcu i kwietniu 2018 r. – 828 osób. W marcu br. 18 pracodawców zgłosiło do WUP w Warszawie zamiar grupowych redukcji zatrudnienia, chcąc zwolnić 513 pracowników (w 2019 r. było to odpowiednio 3 pracodawców i 124 pracowników), natomiast w kwietniu br. zamiar zwolnień grupowych zgłosiło 27 pracodawców, zamierzających redukcją zatrudnienia objąć 2503 pracowników.

bEqBkRmS

Jak podaje urząd, o zamiarze przeprowadzenia największych zwolnień grupowych zdecydowały: PKP TELKOL sp. z o.o. – 678 wypowiedzeń zmieniających warunki pracy i płacy; firma doradztwa finansowego Open Finance S.A. – 380 osób zgłoszonych do zwolnienia i jej spółka zależna Home Broker S.A. – 62 osoby; Capital Service S.A. – 320 wypowiedzeń; TXM SA w restrukturyzacji – 250 wypowiedzeń; Zespół Zarządców Nieruchomości Sp. z o.o. – 129 wypowiedzeń oraz TRYUMF Sp. z o.o. i Mole Mole Sp. z o.o. – po 98 osób zgłoszonych do zwolnienia.

Jak wynika z informacji WUP w Warszawie, w ciągu ostatnich trzech lat (tj. 2017-2019) liczba pracowników zgłaszanych do zwolnienia kształtowała się na poziomie 9-14 tys. rocznie. Tymczasem w tym roku, tylko od 1 stycznia do 30 kwietnia, pracodawcy już zamierzają zwolnić 7774 osoby.

- Niestety dane wojewódzkich urzędów pracy, dostępne na stronach internetowych urzędów, a dotyczące zwolnień grupowych często nie są kompletne, dlatego zwróciliśmy się do Marleny Maląg, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej o zobowiązanie WUP do przedstawiania pełnych informacji w tym zakresie – mówi Sebastian Koćwin, wiceprzewodniczący OPZZ. Przyznaje, że fala zwolnień zaczęła się już w marcu, gdy na pierwszy ogień poszły osoby zatrudnione na umowy czasowe i zlecenia. Teraz kolej przyszła również na pracowników etatowych, zwalnianych również w ramach zwolnień grupowych.

Nie lepiej wygląda sytuacja przedsiębiorców działających na podstawie wpisu do CEIDG, wśród których dużo jest osób samozatrudnionych, czyli jednoosobowej działalności gospodarczej. Z informacji, jakie otrzymaliśmy z Ministerstwa Rozwoju wynika, że w okresie 11 marca do 26 maja 2020 r. 73 661 osób zawiesiło prowadzenie działalności gospodarczej. Najwięcej 31 marca – 9 166, 30 marca – 5743 i 1 kwietnia - 4655. W inne dni działalność zawiesza średnio 300-500 osób. Dodajmy, że w porównywalnym okresie 2019 r. prowadzenie działalności zawiesiło 43 608 osób, a zamknęło - 31 632. Co ciekawe, w okresie od 11 marca do 26 maja 2020 r. działalność zamknęło tylko 17 667 firm.

bEqBkRmT

Pracodawcy kalkulują i tną koszty

- Od ponad miesiąca obserwujemy wzmożone zapotrzebowanie na usługi z zakresu prawa pracy. Pracodawcy ruszyli do kancelarii prawnych, by jeszcze przed końcem miesiąca dokonać restrukturyzacji zatrudnienia. Zakres prac jest bardzo zróżnicowany: od kwestii związanych z kolejnymi edycjami tarczy antykryzysowej, przez uzgodnienia ze związkami zawodowymi, po indywidualne i grupowe zwolnienia - mówi Tomasz Klemt, radca prawny, właściciel kancelarii prawnej.

Potwierdza, że cel jest jeden - obniżenie kosztów pracowniczych w drodze obniżenia wynagrodzenia lub wymiaru czasu pracy. Zjawisko to jest obserwowane na masową skalę. - Bardzo dużo jest też zwolnień definitywnych – dodaje mec. Klemt. Wielu pracodawców dochodzi do wniosku, że rozwiązania zaproponowane przez rząd nie rozwiążą problemu. Obserwowany jest trend powrotu do tzw. umów śmieciowych, wobec wzrostu kosztów pracy wynikających m.in. z PPK oraz propozycji rządowych (w tym tzw. bonu 1000 plus) oraz niepewności co do przyszłej sytuacji.

- Wielu przedsiębiorców skarży się też na problem ze zwolnieniem pracowników w wieku przedemerytalnym, którzy podlegają ochronie. Takie osoby były częstokroć zatrudniane wtedy, gdy występowały problemy ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników na rynku, potrzebna było rąk do pracy, a teraz, gdy jest ciężko okazuje się, że nie można ich zwolnić – podkreśla mec. Tomasz Klemt. Według niego, w ostatnich dniach widoczne jest też przyspieszenie decyzji o przejściu na emeryturę wobec planowanego obniżenia wysokości odpraw. To dodatkowo obciąża pracodawców.

bEqBkRmU

Z kolei zdaniem mec. Agnieszki Fedor, pracodawcy patrzą na kwestie zwolnień również od strony płynności finansowej i obciążeń w krótkim okresie czasu. - Często wolą rozłożyć koszty w czasie przeprowadzając zwolnienia grupowe partiami – tłumaczy adwokat. I opowiada, że jeden z klientów zdecydował się poczekać ze zwolnieniami w firmie do czasu, aż uchwalona zostanie tarcza 4, w której rząd zapowiedział dość istotne obniżenie limitu wysokości odpraw wypłacanych zwalnianym pracownikom.

A ponieważ nie wszyscy pracodawcy mogli skorzystać z tarczy, bo uniemożliwiły im to związki zawodowe, które nie zgodziły się na obniżenie wynagrodzeń czy obniżenie wymiaru czasu pracy, firmy korzystają więc z możliwości, jakie daje im Kodeks pracy, obniżając wynagrodzenia, tnąc benefity i bonusy. - Niektórzy decydują się skorzystać z możliwości związanych z PFRON i zatrudnić u siebie więcej pracowników o wyższym stopniu niepełnosprawności, aby móc w ten sposób obniżyć płacone na Fundusz kwoty – mówi mec. Fedor. Zwraca przy tym uwagę na bardzo niedoskonałą, jak mówi, konstrukcję tarcz antykryzysowych oraz zmieniające się interpretacje nowych przepisów.

Prawnicy, z którymi rozmawialiśmy twierdzą, że większość przedsiębiorców i pracodawców stara się postępować uczciwie wobec pracowników i współpracowników. Mec. Paweł Galec zwraca jednak uwagę na coraz częściej zdarzające się przypadki wręczania pracownikom - pod płaszczykiem porozumień w sprawie przestoju ekonomicznego - wypowiedzeń zmieniających umowę o pracę na stałe, a nie na okres, na który zostało zawarte porozumienie. – Formalnie więc zmiana następuje indywidualnie, a nie w efekcie porozumienia – mówi.

Końca redukcji nie widać

- Wydaje się, że wchodzimy w etap, w którym rozpoczną się duże działania restrukturyzacyjne pracodawców. Widać wzmożone zainteresowanie przedsiębiorców tematyką zwolnień grupowych, a także pewne przewartościowanie polityki kadrowej. Skala ograniczenia zatrudnienia będzie widoczna, a można się wręcz obawiać, że będzie miała bezprecedensowy charakter – uważa Adrian Prusik, radca prawny, wspólnik w kancelarii Wojewódka i Wspólnicy. Według niego, trudno jest powiedzieć, czy będzie to maj i czerwiec.

Istotne jest to, że przedsiębiorcy nabierają pewności, że sytuacja nie wróci do normy w najbliższych miesiącach. A to jest już silny bodziec do podejmowania finalnych decyzji o ograniczeniu zatrudnienia. - Część pracodawców może przyhamować moment restrukturyzacji z uwagi na pozyskanie dofinansowań do wynagrodzeń z tarczy antykryzysowej. Ale nie ma się co łudzić, że może ona powstrzymać przedsiębiorców przed ograniczeniem zatrudnienia. Może je co najwyżej opóźnić – mówi mec. Prusik. I dodaje: - To nie jest tak, że do tej pory nic się nie działo. Po prostu formuła łagodniejszych i mniej spektakularnych działań restrukturyzacyjnych już się wyczerpuje. Gospodarka musi zrobić sporą korektę. To samo czeka rynek pracy.

- W tym momencie nie obserwujemy wzmożonych ruchów w zakresie przeprowadzania już teraz zwolnień grupowych, raczej na tym etapie pracodawcy szukają jeszcze innych rozwiązań „sanacyjnych” – np. korzystają z rozwiązań tarczowych (przestoje, obniżanie wynagrodzenia, dofinansowania z PFR). Spodziewamy się natomiast, że taka fala przyjdzie, jak rozwiązania tarczowe się wyczerpią i tu widzimy kierunek zainteresowania na przyszłość – mówi Agata Mierzwa, partner, Praktyka Prawa Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka.

- Skala zwolnień będzie duża, obecnie nikt nie wie, jak duża. Pracodawcy szykują się do zwolnień, niektórzy z nich przewidują, że dopiero w roku 2022 a może i 2023 ich biznes powróci do poziomu z 2019 r. – mówi adwokat Agnieszka Fedor.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

bEqBkRnm
Źródło:
Prawo.pl
KOMENTARZE
(329)
pol
rok temu
Pomoc państwa dla firm jest bardzo duża, poszczególne tarcze chronią pracodawców.
pol
rok temu
Pomoc państwa dla firm jest bardzo duża, poszczególne tarcze chronią pracodawców.
Andrzej
rok temu
Znowu opozycjonista na forum , głosi kłamstwa na internecie.W Polsce jest bardzo małe bezrobocie, więc rozpisywanie się o braku pracy to utopia opozycjonistów i wprowadzanie w błąd fałszywymi informacjami. Zawsze zakłady zwalniają i zatrudniają pracowników, sami nie będą zasuwać na produkcji, jest demokracja to się tak dzieje. Ludzie zmieniają prace by więcej zarabiać itd.
bEqBkRnn
gosciu
rok temu
Myślę, że to sianie paniki teraz gdy rząd odmroził prawie wszystkie ograniczenia to potrzebni są ludzi w pracy, samo się nic nie zrobi.
jhgf
rok temu
niech politycy zmiejsza sobie wypłaty i tak nic nie robia tylko pasozytuja na obywatelach!!!!!!!!!! i szarpia sie miedzy soba o stołki władzy!!!!!!!!!
...
Następna strona