Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. KRO
|

Jak wytrzymać w pracy, która nie jest twoją pasją? Nie bój się być "tylko wystarczająco dobry"

15
Podziel się:

Wielu z nas ma jasno zarysowane plany na swoją karierę zawodową po zakończeniu edukacji. Życie ma jednak to do siebie, że nie zawsze podporządkowuje się wymarzonemu scenariuszowi. Dlatego może się okazać, że wylądowaliśmy w miejscu, które nie jest pracą naszych marzeń. Taka sytuacja przytrafiła się Lindsay MacMillan. Przez całe życie marzyła o byciu pisarką, ale przyszło jej pracować w banku inwestycyjnym. Dziś robi już jednak to, co kocha. Kobieta podzieliła się opowieścią o tym, jak wyglądała jej droga.

Jak wytrzymać w pracy, która nie jest twoją pasją? Nie bój się być "tylko wystarczająco dobry"
W jednym z badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych co drugi z tysiąca ankietowanych przyznał, że nie lubi swojej pracy. Fotografia ma charakter ilustracyjny i nie przedstawia Lindsay MacMillan (Getty Images, richard drury)

O historii Lindsay MacMillan opowiada CNBC. Rozpoczyna ją od pierwszej klasy szkoły podstawowej (ang. elementary school). Wtedy przyszła autorka napisała swoje pierwsze opowiadanie i przeczytała je przed całą klasą w czasie Halloween. To doświadczenie ukształtowało jej cel na życie. Stało się nim zarabianie na własnej twórczości.

Rzeczywistość nie rozkładała czerwonego dywanu

Jej edukacja poszła jednak w nieco innym kierunku. Na Dartmouth College studiowała ekonomię, choć łączyła to z nauką twórczego pisania. Taki rozwój naturalnie predestynował ją do pracy w sektorze bankowym, do którego finalnie trafiła. Jak sama tłumaczy, potrzebowała znaleźć "praktyczny" zawód, który przygotowałby ją "do podejmowania większego ryzyka w przyszłości".

Tak wylądowała w bankowości inwestycyjnej w banku Goldman Sachs. Jej cel był jasny: zarobić na tyle dużo, by mieć oszczędności na moment, gdy podejmie się pisania na pełen etat. Pracując w banku - jak wspomina - każdego dnia czuła, że nie jest to praca, która sprawia jej przyjemność. Zarabiała jednak i odkładała pieniądze.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: "10 takich pracodawców jak ty czeka w mojej skrzynce mailowej". Młodzi zaskakują na rekrutacji
Z pewnością miałam dni i momenty, w których czułam się nieco urażona i trochę tak, jakbym chciała tylko pisać – opowiada CNBC Lindsay MacMillan.

Portal zauważa, że to problem, który dotyka nawet połowy pracujących. W badaniu Zippia z sierpnia 2021 r. co drugi z tysiąca ankietowanych pracowników w całych Stanach Zjednoczonych stwierdził, że nie lubi swojej pracy.

Jak przetrwać? Wprowadź nieco "buntowniczej energii"

Jak zatem nie rezygnować ze swojego marzenia, gdy jego realizację trzeba łączyć z "przyziemną" pracą? Lindsay MacMillan stwierdziła, że wykorzystała w pełni czas w banku, choć jednocześnie robiła wszystko, by przestawić swoje zawodowe tory na realizację marzenia.

Z początku przyszła pisarka miała poczucie, że ma "zerową kontrolę nad swoim harmonogramem". A to, jak podkreślała, nie działało dobrze "ani na jej psychikę, ani na jej twórczość". W pierwszym kroku skupiła się zatem na tym, by znaleźć najdogodniejszy dla niej obszar działalności firmy. Odnalazła go w marketingu i budowaniu marki. Dzięki temu cykl dnia stał się jednostajny (co akurat jej sprzyjało).

Pracowała od godz. 9:00 do 19:00, a w weekendy musiała "tylko" obserwować, czy wszystko idzie zgodnie z planem, ale mogła to robić już z domu.

Każdego dnia pracy miałam poczucie, że "spędzę tu 10 czy 12 godzin i może nie będzie to superbliskie mojej duszy, ale przynajmniej dziś zrobiłam spory postęp" - wyjaśnia MacMillan.

Kobieta zauważyła, że środowisko, w którym przyszło jej pracować, sprzyja zmienianiu się ludzi w "lunatyków, zombie czy zimnych robotów". Wszystko przez wszechobecną presję i sztywny zakres obowiązków. Dlatego też zdecydowała się wprowadzić nieco "buntowniczej energii", by przełamać rutynę.

Jednym z takich rozwiązań były "e-maile radości", czyli piątkowe biuletyny rozsyłane znajomym z biura, przekazujące przyjemne informacje lub szczęśliwe wydarzenia, które przytrafiły się koleżankom i kolegom. Tradycja ta stała się na tyle popularna, że dziś jest kontynuowana w całej firmie, a swoim zasięgiem obejmuje setki zatrudnionych.

Nie bój się być "wystarczająco dobrym pracownikiem"

Najważniejszym, co sobie uświadomiła 28-latka, było jednak to, że poświęcanie się w 100 procentach pracy dziennej i pracy marzeń równocześnie może szybko doprowadzić do wypalenia zawodowego. Kobieta powiedziała sobie, że nie może być taką "perfekcjonistką" i "ponadprzeciętną pracownicą", narzucającą sobie rygor we wszystkich kwestiach zawodowych.

Skoro to pisanie było jej priorytetem, to, jak stwierdziła, "pogodziła się z tym, że może być tylko wystarczająco dobrym pracownikiem".

Co to oznacza? Na przykład brak poczucia presji otoczenia, gdy wychodziła wcześniej od innych z biura. Czuła, że w pracy i tak nic więcej nie osiągnie, a zaoszczędzony w ten sposób czas spożytkuje w inny sposób.

Opłaciło się. W trakcie pracy w Goldmanie Lindsay MacMillan napisała dwie książki, a w 2021 r. podpisała kontrakt na opublikowanie powieści "The Heart of the Deal" (ukazała się w czerwcu 2021 r.). W marcu 2022 r. kobieta odeszła z banku i poświęciła się pracy marzeń. Jednocześnie udało jej się zgromadzić tyle oszczędności, że nie obawia się, że za miesiąc będzie musiała chwycić się czegokolwiek, byle przeżyć.

Godziny pracy nie są prawdopodobnie lepsze niż wtedy, gdy pracowałam w Goldmanie. Ale kiedy są one dostosowane do czegoś, co gra w twojej duszy, po prostu masz o wiele więcej energii – podsumowuje Lindsay MacMillan w rozmowie z CNBC.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
praca
firma
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(15)
Bania
2 tyg. temu
No, ale to są jakieś zupełnie inne realia. Nie polskie. Pracując w banku na marketingu odłożyła taką kupe kasy, by teraz nie martwić się o będzie miała z czego żyć jak jej nie wyjdzie z pisaniem ? Ja w Polsce nie znam takich okoliczności przyrody. Sama wykonuję zawód po studiach kierunkowych z dodatkowo niezbędną codziennie znajomością 2 języków obcych ( moi koledzy z działu - identycznie) . Z pensji nie starcza mi na nic więcej niż rachunki i jedzenie. Ciuchy wyłącznie na wyprzedażach z tanich sklepów i tylko od wielkiego dzwona, a jak lodowka sie popsuje, to nową kupuje się na raty, bo inaczej niemożliwe. Także to, jak sobie bohaterka artykułu poukładała życie, o ile jest prawdą, to pochodzi z zupełnie innego świata, więc po co nam tu w Polsce takie rewelacje ? Swoją drogą, u kuzynki od ok roku wynajmuje pokój ( nie mieszkanie) jedna Amerykanka po studiach , która żyje i pracuje w Polsce i jakoś nieśpieszno jej wracać do USA. Czy zatem ten inny świat jest faktycznie taki inny ?
obc
2 tyg. temu
emaile radosci - litosci.
Fabian
3 tyg. temu
Ja jestem bardzo zadowolony ze swojej pracy i nie zamierzam jej zmieniać. Już podczas nauki w Studium Pracowników Medycznych i Społecznych, na kierunku asystent stomatologiczny, wiedziałem, że to odpowiednie miejsce dla mnie. Robię coś, co mnie fascynuje i ciekawi.
lop
3 tyg. temu
boze,ale jak to ciezko isc do pracy,ktorej sie nie cierpi i ma sie tam spedzic te 8godz.z osobami na ktorych widok mdli do dzis bardzo ciezko wiec lepiej poszukac pracy takiej gdzie znosna atmosfera bedzie,dla tej wyplaty
Wyjazd
3 tyg. temu
Trzeba wyrobić profesje, nauczyć się języka obcego, zorganizować dwa kartony, uzbierać na plecak, na bilet i około z 10ts zł na start i wyjechać. Im mlodszy człowiek tym lepiej, człowiek zaoszczędzi sobie stresu, wykazywania się za śmieszne pieniądze, wyścigu szczurów aby dostać jakis tam awans. A tak łatwiejsze życie, mniej stresogenne środowisko, ludzie ze swobodnym podejściem, dobre auto po pół roku pracy z minimalnej, minimum 1-2 do roku dobre wyjazdy, lepszy socjal, lepsza opieka medyczna, tańsze kredyty, tańsze mieszkania. Jeżeli ktoś ma talent lub chęci może zarobić więcej i tyle. Po co to poświęcać się dla tego kraju, żyć w kraju gdzie pomiata się ludźmi wykonującym podstawowe zawwody i aby się dorobić trzeba wykorzystywać innych nieszczęśników.