Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
praca
10.08.2010 06:17

Umowy na czas określony zniszczą rynek pracy?

Co czwarty pracownik nie jest zatrudniony na stałe. To najwyższy odsetek w Unii Europejskiej. Według związkowców to droga prosto w przepaść. Pracodawcy uspokajają, choć też widzą potrzebę zmian.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Joyfull/Dreamstime)

Co czwarty polski pracownik jest zatrudniony na czas określony. To najwyższy odsetek w całej Unii Europejskiej. W Estonii i na Litwie, *takie *umowy ma zaledwie 1 lub 2 procent zatrudnionych - tak wynika z danych Eurostatu. Związkowcy alarmują, że to przybliża nas do katastrofy na rynku pracy. Pracodawcy uspokajają, chociaż ich zdaniem także potrzebne są zmiany.

Polska, Hiszpania i Portugalia to od kilku lat ścisła europejska czołówka, jeżeli chodzi o odsetek umów o pracę zawieranych na czas określony. W 2009 roku takie umowy stanowiły w naszym kraju ponad 26 procent wszystkich umów o pracę. Po raz pierwszy zostaliśmy absolutnym liderem zestawienia.

Dla 27 państw Unii średni odsetek takich umów to ponad 13 procent. Umowy na czas określony najmniej popularne są w republikach bałtyckich oraz w Rumunii, Bułgarii, na Słowacji i na Malcie.

Źródło: Eurostat

Przedsiębiorcy wyciągnęli wnioski z kryzysu

Dziesięć lat temu sytuacja była zupełnie odmienna. - _ Takich umów mieliśmy około pięć procent. Ale ostatnie lata to drastyczny wzrost. A to dlatego, że pracodawcy przez elastyczność zatrudnienia rozumieją raczej elastyczność zwalniania. I jeśli mogą mieć umowę, która im to ułatwia, to z niej korzystają _ - komentuje przewodniczący NSZZ _ Solidarność _ Janusz Śniadek.

Z kolei pracodawcy nowe zjawisko tłumaczą reakcją firm na gorszą koniunkturę. -_ Skok w tych danych związany jest tzw. kryzysem rosyjskim lat 2000 - 2001, który w polskie firmy uderzył szczególnie. Przedsiębiorcy wyciągnęli z niego lekcję i wolą zabezpieczać się na trudniejsze czasy umowami na czas określony. By przy spadku zamówień nie doprowadzać do bankructwa firmy, wolą zwolnić część pracowników _- tłumaczy Piotr Sarnecki z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

Źródło: Eurostat

Czas określony - pracownik drugiej kategorii?

Związkowcy podkreślają, że sytuacja pracownika w umową na czas określony jest gorsza od sytuacji osoby, która jest zatrudniona na stałe. Bo tak naprawdę ten pierwszy nigdy nie może mieć pewności, że jego umowa będzie przedłużona. Pracodawca ma więc w ręku dodatkowe, chociaż nieformalne narzędzie, na przykład do dyscyplinowania podwładnego.

Pracownik z taką umową jest mniej wiarygodny np. dla banku. - _ To klient drugiej kategorii, szczególnie jeśli chodzi o kredyty długoterminowe. Ma to bardzo poważny wpływ na demografię. Bo kto pomyśli o założeniu rodziny, o dzieciach, jeśli nie ma gdzie mieszkać i nie ma pewności zatrudnienia _ - podkreśla Śniadek.

Sprawdź kalkulator płac w Money.pl.
Z punktu widzenia pracodawcy wygląda to inaczej. Choć miesięczne koszty pracy osoby zatrudnionej na czas określony i na czas nieokreślony, są takie same, to różnica jest - i to zasadnicza - przy próbie zwolnienia pracownika.

Osobę zatrudnioną na czas określony można zwolnić łatwiej i taniej. Po pierwsze dlatego, że co jakiś czas jego zatrudnienie i tak zwyczajnie wygasa. Nie trzeba więc martwić się o okres wypowiedzenia, odprawę, czy w najgorszym przypadku nawet o odszkodowanie. A po drugie, umowę na czas określony można też rozwiązać wcześniej. Kodeks pracy przewiduje takie wyjście, z zachowaniem dwutygodniowego okresu wypowiedzenia.

To katastrofa dla rynku pracy

Zdaniem Śniadka popularność umów na czas określony może mieć katastrofalne skutki dla polskiej gospodarki. Bo pracownik zatrudniony na krótko nie czuje się związany z firmą, nie angażuje się w pracę i przede wszystkim nie podnosi swoich kwalifikacji. Co nie dziwi, jeśli nigdy nie może być pewien, gdzie będzie pracował za rok.

-_ Przykład Hiszpanii potwierdza, że jest się o co martwić. Tam kwalifikacje pracowników spadły tak dramatycznie, że od lat państwo przeznacza ogromne środki na przekonywanie pracodawców do zmiany umów i wiązania pracowników z firmą. Bo nowoczesne zarządzanie, to właśnie identyfikowanie pracownika z firmą, co wprost przekłada się na zaangażowanie i kreatywność _ - podkreśla Śniadek.

Jego zdaniem nie można mówić nie tylko o dobrym lekarzu, ale i wprawnym stolarzu czy informatyku bez odpowiedniego doświadczenia, zdobytego w _ bezpiecznych warunkach pracy _i dzięki dokształcaniu się.

W 2009 roku inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy skierowali do pracodawców blisko 58 tys. wystąpień zawierających około 330 tys. wniosków o usunięcie stwierdzonych nieprawidłowości. Najczęściej dotyczyły one nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, czasu pracy, przygotowania do pracy oraz wynagrodzenia za pracę.
Zdaniem pracodawców nie ma jednak zagrożenia brakiem specjalistów. Głównie dlatego, że poziom umów na czas określony od dłuższego czasu znacząco nie wzrasta, co może sugerować, że jest dla naszego rynku pracy optymalny.

- _ Według danych GUS około jedna trzecia zatrudnionych ma takie umowy, temat dotyczy więc blisko 3 mln ludzi. Z tych samych danych wynika też, że w większości to pracownicy z niskim wykształceniem, którzy nie są szczególnie cenni dla pracodawcy, bo łatwo ich zastąpić. A o tych najlepszych przedsiębiorcy walczą, także lepszymi umowami _- mówi Sarnecki.

Zdaniem eksperta Lewiatana duży odsetek_ gorszych _ umów to raczej efekt dużej ilości gorzej wykwalifikowanych pracowników, niż przyczyna pogarszania się jakości kwalifikacji uczestników rynku pracy.

Związkowcy i pracodawcy zgadzają się co do tego, że pewne zmiany są jednak potrzebne. Całkowicie różnią się w ocenach co do tego, jakie powinny one być. Według tych pierwszych konieczne są ograniczenia _ luźnych _ umów i mniejsza liberalizacja.

- _ Cała Europa przekonała się już, że lepiej chronić miejsca pracy, nawet przez subsydiowanie, niż potem tworzyć nowe. Tymczasem dla pracodawców już sam obowiązek płacenia pensji to zło konieczne. Ale to bardzo krótkowzroczne myślenie. Bo problem polskich firm to słaba organizacja pracy i małe kompetencje nadzoru w firmach. Jak ktoś nie ma pomysłu na kryzys, to najłatwiej jest zwolnić pracownika. A potem na gwizdek od pracodawcy mają z ulicy iść do firmy. Tak się nie da żyć, ani pracować _- mówi Śniadek.

Pracodawcy chcą jeszcze większej elastyczności i argumentują, że prawo nie daje im możliwości dysponowania czasem pracownika. Czyli np. kiedy pracy jest mniej, nie można zmniejszyć liczby godzin przepracowanych przez załogę, ale trzeba zmniejszyć liczbę zatrudnionych osób. Co prawda takie rozwiązania znalazły się w tzw. pakiecie antykryzysowym. Ale są one jedynie tymczasowe.

Źródło: Eurostat

Sytuację pogarsza fakt, że w Polsce mało popularna jest praca na część etatu. Pod tym względem jesteśmy w ogonie Europy. -_ Tymczasem w takim modelu łatwiej pogodzić pracę z życiem rodzinnym. Na pewno dobrym rozwiązaniem dla naszego rynku pracy byłoby ograniczenie umów na czas określony z jednoczesną promocją zatrudniania na część etatu _ - mówi Sarnecki.

Pracodawcy chcieliby te złagodzenia obostrzeń dotyczących zwalniania pracownika zatrudnionego na czas nieokreślony. - _ Jeśli takich zmian nie będzie spodziewam się, że w najbliższym czasie odsetek umów na czas określony będzie się utrzymywał mniej więcej na tym samym poziomie _ - dodaje ekspert Lewiatana.

Kodeks pracy a ustawa antykryzysowa - stanowisko Państwowej Inspekcji Pracy

Tagi: praca, giełda, wiadomości, gospodarka, porady, raport, kadry, baza wiedzy, prawo, najważniejsze, msp, czołówki
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz