Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
22.04.2020 19:22

Koronawirus może ułatwić decyzję o ucieczce z firmą do Czech. "Nadal zaskakuje tu normalność"

- Z przyzwyczajenia skoczyło mi ciśnienie. W Polsce wezwanie do urzędu skarbowego oznacza najczęściej problemy, a tu okazało się, że dostałam więcej zwrotu nadpłaconego podatku - opowiada Marta Czapla, która pomaga Polakom zakładać firmę w Czechach. Według jej obserwacji w czasie kryzysu przedsiębiorcy rozglądają się za spokojną przystanią na południe od Polski.

Podziel się
Dodaj komentarz
(arcjiwum prywatne)
Martę Czaplę od trzech lat zaskakuje w Czechach "normalność" warunków prowadzenia biznesu.

- W związku z pandemią dostajemy kilka razy więcej pytań od Polaków, którzy już tylko czekają na otwarcie granic, by móc w spokoju prowadzić firmę w Czechach, a także - coraz częściej - przeprowadzić się. Trudno się dziwić. Mojemu ostatniemu klientowi w 2019 skarbówka, bez większej przyczyny, trzy razy blokowała konta firmowe - mówi Marta Czapla.

Nasza rozmówczyni pomaga polskim przedsiębiorcom otwierać i prowadzić biznesy w Czechach.

- Od momentu ogłoszenia przez premiera Morawieckiego tarczy antykryzysowej mam pełne ręce roboty. Moja grupa na FB "Biznes w Czechach" liczy już ponad 900 przedsiębiorców i dołączają następni. Polski biznes, w mojej ocenie, zaczyna traktować Czechy jako koło ratunkowe - dodaje Czapla.

Zobacz także: "Rząd pstryczkiem wyłączył gospodarkę". Najbogatszy poseł o branży hotelarskiej

Dlaczego tak się dzieje? Co biznes może dostać w Czechach, czego u nas nie ma?

- Funkcjonowanie biznesowe w Czechach jest dużo prostsze niż w Polsce. Jeżeli chce się tylko oszczędzić na ZUS, to nie zawsze przeprowadzka firmy się sprawdzi, choć na pewno przedsiębiorca nie straci w kosztach i świadczeniach, ale Czechy polecam szczególnie tym, którzy szukają spokoju - mówi Marta Czapla.

Przeprowadziła się dla syna

Nasza rozmówczyni od trzech lat mieszka w czeskiej Ostrawie. Do naszych południowych sąsiadów przeprowadziła się w związku z chorobą syna cierpiącego na lekooporną padaczkę. W Czechach od lat leczy się to schorzenie konopnymi olejkami.

- Założyłam na FB grupę "Polacy w Ostravie". Zaczęli się do mnie zgłaszać przedsiębiorcy. Pytania najczęściej dotyczyły założenia firmy. Za chwilę było tego tak dużo, że zdecydowałam się konsultingiem zająć profesjonalnie i nadal doradzam, ale już nie charytatywnie - mówi Marta Czapla.

Gdzie są te czeskie przewagi? Jak zapewnia Czapla, prawo nie zmienia się w tym kraju tak często jak w Polsce. Łatwiej zaplanować biznes i prowadzić go przez lata.

- Jest też dla nas szokująca różnica w działaniu skarbówki. Nie trzeba prosić o zwrot VAT. On po prostu wpada na konto do maksymalnie 25 dni. Z błędów też nie trzeba się spowiadać na kolanach - mówi Marta Czapla.

"Szukałam ludzkiego podejścia"

Polka z Ostrawy zaniżyła kiedyś przez swój błąd pewną kwotę. W skrzynce na listy znalazła wezwanie do czeskiej skarbówki.

- Z przyzwyczajenie skoczyło mi ciśnienie. W Polsce to oznacza najczęściej problemy. Jakież było moje zaskoczenie kiedy uśmiechnięta pani zapytała rozbawiona, czy aby na pewno nie chcę tych pieniędzy od państwa. Okazało się, że już po korekcie dostałam, w przeliczeniu, o 3 tys. zł więcej zwrotu nadpłaconego podatku - opowiada Marta Czapla.

Do Czech z firmą przeniosła się Dorota. Nasza rozmówczyni chce pozostać anonimowa "ze strachu przed polską skarbówką". - Szukałam bardziej ludzkiego podejścia do przedsiębiorcy. Czesi okazali się urzędnikami, którzy mają ludzkie twarze. Zajmujemy się handlem międzynarodowym kosmetykami i usługami z tej branży - mówi Dorota.

Jak dodaje, dla niej pewne rzeczy zawsze były proste: przedsiębiorca ma rozwijać biznes i zarabiać pieniądze, oddając państwu daninę, ale święty spokój przy tym jest bezcenny. - 10 lat temu już nie dało się wytrzymać w Polsce, ale to, co teraz się dzieje, to jakieś reality show. Ciesze się, że jestem w Czechach od 2 lat - podkreśla Dorota.

Jak zaznacza, można w Czechach spokojnie spać bez obaw, że obudzisz się z zablokowanym kontem i wezwaniem do "jaśnie panującego urzędu skarbowego". - Po prostu wieczorem relaksujesz się, bo wykonałeś swoją pracę. Spotykasz się ze znajomymi i nie narzekacie na przepisy i skarbówkę bez końca - podsumowuje Dorota.

Tarcza po czesku

Jak wygląda czeska "tarcza antykryzysowa"? W wielkim skrócie: w przypadku firm, które nie mogą przydzielić pracy ludziom z powodu kryzysu (zamknięte sklepy, usługi itp.), państwo wypłaca 80 procent wynagrodzenia, a pracodawca - 20 proc. W ten sposób pracownicy otrzymują pełną pensję. Pracownikowi na kwarantannie firma wypłaca wynagrodzenie w wysokości 60 proc. średniej podstawy wymiaru, ale otrzymuje pełny zwrot kosztów. Są także dostępne zasiłki i zwolnienia ze składek na odpowiednik ZUS (tu akurat jest podobnie jak w Polsce).

Firmy, które bezpośrednio dotknął kryzys, mogą ubiegać się o odroczenie lub umorzenie należności podatkowych. Np. podatek dochodowy może być odroczony o trzy miesiące; VAT również może być odroczony lub nawet umorzony, jeśli wniosek w tej sprawie będzie dobrze uargumentowany.

- Miasto Ostrawa już wypłaciło przedsiębiorcom rekompensaty lub pieniądze na pokrycie czynszów, opłat za media. Wszytko w zależności od rodzaju składanego wniosku. Przy ich wypełnianiu także pomagało miasto. Raty leasingu, hipoteki też są odraczane bez większych komplikacji na sześć miesięcy - mówi Marta Czapla.

Różnica między polską tarczą, której szczegóły tu opisaliśmy, jest więc znacząca. Choć nie tak, jak ta w planie odmrażania gospodarki. Poniższa grafika znakomicie to ilustruje:

(Firma w Czechach)

W statystykach przenosin nie widać

O skalę przenosin biznesu do Czech zapytaliśmy w ministerstwie rozwoju.

"Zgodnie z danymi publikowanymi przez czeskie Ministerstwo Przemysłu i Handlu liczba Polaków prowadzących w Czechach działalność gospodarczą na 31 marca 2020 r. wynosiła 2672 osoby. Wzrost w stosunku do poprzedniego kwartału to 22 osoby, a rok do roku - o 107 osób. Odnotowany wzrost kwartał do kwartału nie odbiega znacznie od poprzedniego roku, kiedy między grudniem 2018 a marcem 2019 nastąpił wzrost o 20 osób" - czytamy w odpowiedzi.

"Masowej likwidacji działalności gospodarczych w Polsce nie potwierdza również analiza wniosków rejestrowanych w CEIDG. Owszem liczba wniosków dot. zawieszenia działalności, w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego, jest zwiększona (w okresie 1-16 kwietnia 2020 złożono 16,7 tys. vs. 7,8 tys. w okresie 1-16 kwietnia 2019), jednak w ramach analizy wniosków dot. likwidacji działalności obserwujemy wyraźny spadek tej liczby" - pisze resort.

Po okresie stabilizacji dług publiczny znacząco wzrośnie.
Dług publiczny wzrośnie o około 200 mld zł. Przyda się kreatywna księgowość

W swojej kwietniowej odpowiedzi ministerstwo zaznacza, że "liczba aktywnych działalności gospodarczych wynosi 2,438 mln i jest niższa o 1,62 proc. w stosunku do 11 marca 2020 r., kiedy to w kraju zaczęto wprowadzać obostrzenia".

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
23-04-2020

GizdMoja firma od trzech lat funkcjonuje w Czechach. Czy wrócę z nią do Polski??? PRĘDZEJ ZOSTANĘ TALIBEM. Ogólnie z Czechami jesteśmy 30 lat.

23-04-2020

patriotaPani Marto: o jakiej normalności Pani mówi w Czechach: tam jest 4 razy więcej chorych śmiertelnych ofiar koronawirusa niż w Polsce. Proszę sobie … Czytaj całość

23-04-2020

KtoCzechy mają gospodarkę wciąż rozwijajaca się my już rozwinięta, my mamy gospodarkę kilkakrotnie wieksza, on mają większy problemach z mafiami … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (269)