Notowania

Ministerstwo Finansów spóźnia się z przepisami. Fintechy bez dostępu do rachunków

To miała być rewolucja na rynku usług finansowych. Od połowy września firmy powinny otrzymać dostęp do danych klientów banków. Wciąż jednak nie ma przepisów wykonawczych. Dla krajowych firm oznacza to klincz. Za to zagraniczne podmioty działają bez problemu.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Resort podległy ministrowi Jerzemu Kwiecińskiemu nie spieszy się z przepisami dla fintechów. (Fot: Grzegorz Banaszak/REPORTER)

Unijna dyrektywa PSD2 miała sprawić, że rynek usług finansowych będzie bardziej konkurencyjny. Przykład? Chcemy zapłacić za buty w sklepie internetowym. Zamiast wpłacać środki na konto bankowe pośrednika, możemy "udostępnić" nasz rachunek operatorowi płatności, który przeleje pieniądze prosto na konto sklepu.

Aby takie zlecenie płatności było możliwe, banki zostały zobowiązane do otworzenia firmom finansowym dostępów do rachunków swoich klientów. Nie oznacza to jednak, że dane z naszych kont może dostać każdy, kto sobie tego zażyczy.

Warunkiem jest odpowiednie zezwolenie od Komisji Nadzoru Finansowego - status krajowej instytucji płatniczej albo wpis do rejestru dostawców świadczących wyłącznie usługę dostępu do informacji o rachunku (tzw. rejestr AISP).

Obejrzyj: Zmiany w VAT - co powinien wiedzieć przedsiębiorca

Tymczasem w rejestrze dostawców usług płatniczych figuruje dopiero jeden, wpisany przed kilkoma dniami, podmiot - Kontomatik. Czy to znaczy, że przedsiębiorców nie interesują dane nowych, potencjalnych klientów? Zdaniem ekspertów wpisów byłoby więcej, gdyby były odpowiednie przepisy wykonawcze.

Chodzi o katalog dokumentów, które trzeba złożyć z wnioskiem o wpis do rejestru AISP. Resort finansów od roku nie może przygotować tego rozporządzenia. Zdaniem Tomasza Klecora z kancelarii Legal Geek powinno to być formalnością.

- Ministerstwo Finansów powinno mieć ułatwione zadanie, gdyż od 2017 roku funkcjonują wytyczne Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego określające katalog tych dokumentów – wyjaśnia ekspert. I jak dodaje: - Skoro nie ma rozporządzenia i nie wiadomo, jakie dokumenty powinny być we wnioskach to trudno wymagać od KNF, by wiedziała, co ma rozpatrywać.

Okazuje się, że zagraniczne fintechy – w odróżnieniu od rodzimych – nie mają żadnego problemu z wejściem do Polski. Dyrektywa PSD2 ma charakter ogólnoeuropejski, dlatego nie trzeba mieć "polskiej" licencji, aby działać nad Wisłą. Wystarczy np. licencja litewska. Korzystają już z niej Revolut i Google. Kolejne instytucje nie wykluczają taniej opcji.

- Jestem żywo zainteresowany korzystaniem z dobrodziejstw PSD2, ale teraz raczej spokojnie obserwuję, co się dzieje. Sprawdzam, kto jakie licencje dostał i jestem na etapie wybierania dostawców potrzebnych rozwiązań. "Sprawniejsi" załatwili sobie licencje na Litwie, bo tak wszystko szło sprawniej – komentuje dla money.pl Tomasz Domagalski, dyrektor zarządzający w Finea.

Tomasz Klecor dodaje, że wręcz sam proponuje swoim klientom zainteresowanie się opcją "litewską". – Bank Litwy jest bardzo przyjazny dla podmiotów zagranicznych. Tam nikogo nie wstrzymuje brak przepisów – zaznacza partner w Legal Geek.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
08-10-2019

kurcichoMacie swój PiS.

08-10-2019

kmacOni potrafią tylko psuć, a nie tworzyć. Najlepiej widać to po nowelizacjach ustaw dopiero co wchodzących w życie.

08-10-2019

marcin gja chcę zrobić przelew a nie udostępniać moje konto komukolwiek. amen

Rozwiń komentarze (16)