Notowania

Pracodawcy krytykują PiS za jednolity podatek. "Obiecywaliście, a teraz złożyliście uszy po sobie"

Choć rząd wciąż nie zaprezentował konkretów w kwestii jednolitego podatku, to sam pomysł daniny wywołuje sprzeciw pracodawców. "Pomysł spowoduje dalszą ucieczkę młodzieży z Polski, a kierowane przez rząd wezwania do powrotu do Polaków na Zachodzie trafią do kabaretów" - pisze w oficjalnym stanowisku Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.

Podziel się
Dodaj komentarz
(STANISLAW KOWALCZUK/East News)
Minister Henryk Kowalczyk i premier Beata Szydło.

Choć rząd wciąż nie zaprezentował konkretów dotyczących wprowadzenia jednolitego podatku, to już sama koncepcja zmian budzi wiele kontrowersji i protestów. "Pomysł spowoduje dalszą ucieczkę młodzieży z Polski, a kierowane przez rząd wezwania do powrotu do Polaków na Zachodzie trafią do kabaretów" - alarmuje Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. I wypomina PiS, że to nie Polacy, a zagraniczne korporacje miały zacząć wysokie podatki, tymczasem na nic takiego się nie zanosi.

ZPP na wstępie przyznaje, że polski system podatkowy wymaga zmian, bo w tej chwili jest zorganizowany źle i niesprawiedliwie. "W sposób drastyczny opodatkowuje najniższe wynagrodzenia oraz najmniejszą działalność gospodarczą" - czytamy w dokumencie.

Przedsiębiorcy nie zgadzają się jednak, by ofiarą nowego podatku PiS padła polska klasa średnia. I proponują, by finanse ratować uszczelniając VAT oraz opodatkowując korporacje międzynarodowe, z których - jak przekonuje Związek - ponad 60 proc. nie płaci w Polsce żadnych podatków.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców
Obiecywaliście to w kampanii wyborczej, a jak przyszło co do czego, położyliście grzecznie po sobie uszy i tradycyjnie chcecie się zabrać za drenaż własnych obywateli. Dodatkowo jeszcze z naszych podatków fundujecie tym korporacjom wielomilionowe granty za tworzenie miejsc pracy, w kraju w którym bezrobocie jest w zaniku!

Organizacja zwraca przy tym uwagę, że proponowane przez PiS zmiany w podatkach będzie "bardzo łatwo obejść", co przyczyni się z jednej strony do wyjazdu z kraju wielu młodych i przedsiębiorczych ludzi, a na dodatek poszerzy szarą strefę.

"Powrócą patologie dobrze znane z lat 90. typu: "koszty kupię", "zadłużoną spółkę kupię", "na fakturę nie robię", "bez faktury 20% taniej" i inne" - piszą pracodawcy i prezentują własny system, w którym podatki mają być "proste, bezsporne, tanie w poborze i nie do obejścia".

Według Związku Przedsiębiorców i Pracodawców PIT miałby być płacony przez pracodawcę w wysokości 25 proc. od sumy wypłaconych wynagrodzeń, CIT obliczany od przychodów (1,49 proc. dla spółek i 0,49 proc. dla banków i instytucji finansowych), obowiązywać powinna jedna stawka VAT (16,25 proc.), a działalność gospodarcza to opłata w wysokości 550 zł miesięcznie.

"Wszystko to wspierane jest retoryką szczucia na polską klasę średnią, która jest nie do zaakceptowania dla przyzwoitych ludzi i której efekty będziecie za pewien czas zbierać" - puentuje ZPP, jednoznacznie krytykując ideę jednolitego podatku.

W rządzie trwają prace nad konkretnymi przepisami, mającymi wejść w życie od początku 2018 roku. Żeby tak się stało, proces legislacyjny powinien się zakończyć maksymalnie do końca marca 2017 roku, a przynajmniej tak deklarował ostatnio minister Kowalczyk. Rząd chce bowiem dać jeszcze dziewięć miesięcy na dostosowanie systemów. Jest jednak sporo wątpliwości, czy uda się wszystkie szczegóły konstrukcji nowego podatku ustalić w tym czasie.

Według Marka Kolibskiego, doradcy podatkowego z Kancelarii Kolibski Nikończyk Dec & Partnerzy (KNDP), tematem zmian podatkowych będziemy żyli pewnie jeszcze bardzo długo. - Do ustalenia jest m.in. w ramach jakiej składki nastąpi przesunięcie, które pozwoli zmniejszyć obciążenia dla biedniejszych i zwiększy je dla bogatszych. Wyliczenie - na jakim poziomie ma to być, dla jakich grup, przy jakich progach dochodów - to strasznie trudne zadanie. Przecież nie może się to skończyć sytuacją, w której wpływów w sumie będzie mniej niż teraz, skoro reforma w założeniach ma być neutralna dla budżetu - wskazuje ekspert.

Nie wiadomo też, jak aparat urzędniczy poradzi sobie z jedną kwotą, która będzie wpływała do budżetu? Obecnie każda firma liczy indywidualnie składki, które trafiają na różne konta - do ZUS i NFZ. Firmy zatrudniają do tego armię księgowych. Obowiązki te będą musieli najprawdopodobniej przejąć urzędnicy. Eksperci podatkowi pytają, kto w ministerstwie miałby to robić?

Przed rządem duża odpowiedzialność za to, by zmiany rzeczywiście doprowadziły do uproszczenia systemu podatkowego, który - choć na przestrzeni lat zmienił się na lepsze - wciąż na tle innych krajów nie wypada najlepiej.

W ostatnim raporcie "Paying Taxes", przygotowanym przez firmy doradcze PwC i Bank Światowy, Polska zajmuje 58. miejsce na świecie pod względem skomplikowania systemu podatkowego.

Zdecydowanie bardziej przyjazne są systemy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, państwach Skandynawii czy nawet w Gruzji.

Tagi: jednolity podatek, wiadomości, gospodarka, podatki, baza wiedzy, gospodarka polska, msp, czołówki
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
26-10-2016

ArturJak upodlić i zniszczyć Polaka? Zaj*bać mu większość tego co zarobi? I jeszcze pluć na niego jadem propagandy! Skurw*syny dają utajnione dotacje … Czytaj całość

26-10-2016

pasożyt społecznyZ zagranicznymi sieciami handlowymi się nie udało, zwierz niestety okazał się za gruby. Ale cóż to - wygląda na to, że przedstawicielom wolnych … Czytaj całość

26-10-2016

LeninPrzyglądam się i mam nieodparte wraŻenie, że ktoś tutaj studiował Lenina. Komunizm zakładał, że wszyscy mają mieć po równo, czyli wracamy do starego, … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (306)