Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Limity VAT - już nie liczymy na euro

W 2008 roku mali podatnicy przestaną bać się umocnienia złotego.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/Tomasz Paczos)

Od 2008 roku mali podatnicy przestaną bać się umocnienia złotego.

Limit obrotu, od którego przedsiębiorca będzie musiał "przejść na VAT" nie będzie już w 2008 roku zależny od euro, tylko od złotego.

Kwotę 10 tysięcy euro zastąpi stała stawka 50 tys. złotych. Jest to rozwiązanie korzystne dla małych podatników, biorąc pod uwagę, że niewielkie firmy nieczęsto rozliczają się w walucie innej, niż lokalna.

ZOBACZ TAKŻE:
Od stycznia zmiany w VATUmacniający się złoty sprawiał, że mały podatnik, osiągający przychody nie przekraczające 10 tys. euro niespodziewanie mógł być obciążony nowymi obowiązkami.

Mogło się nagle okazać, że wbrew swoim przewidywaniom, stał się nagle podatnikiem VAT.

Osiągając te same nominalnie przychody, co w latach poprzednich, przez aprecjację złotego przedsiębiorca znacznie wcześniej "wpadał w VAT", niż by tego oczekiwał.

I tak, przykładowo, VAT-owcem od 1 stycznia staliby się wszyscy, u których obrót przekroczył kwotę 37 700 zł.

W roku ubiegłym limit ten wynosił 39 700 zł. W praktyce oznacza to, że przy mniejszej skali działalności - obrotach niższych o 2 tysiące złotych - i to bez uwzględnienia inflacji - podatnik byłby zmuszony do zmiany zasad prowadzenia księgowości.

Bycie VAT-owcem nie opłaca się firmom, świadczącym usługi dla ludności, zwłaszcza usługi wymagające dużego nakładu pracy.

VAT-owiec ma obowiązek doliczać do pobieranej przez siebie ceny podatek w wysokości podstawowej 22 procent i oddawać go fiskusowi. Może go obniżyć o kwoty podatku wynikające z faktur zakupu towarów i usług od dostawców, będących podatnikami VAT. W ten sposób VAT jest - teoretycznie - neutralny dla firm, ponieważ od nabywcy pobiorą one więcej, odliczą podatek wpłacany przez dostawców i zachowują zysk w niezmienionej kwocie.

Problem pojawia się jednak w momencie, gdy konkurują ze sobą wobec konsumenta: podatnik VAT i firma, która VAT nie płaci.

| _ Przykład: _ |
| --- |
| Zegarmistrz A jest VAT-owcem. Naprawę zegarka wycenia na 100 złotych., w czym swoją pracę wycenił na 50 a części na drugie 50. Pobrał od klienta 122 złote, czyli 100, na jakie wycenił naprawę oraz 22 proc. podatku VAT. Na zakup części wydał 61 złotych (50 netto + 11 VAT). Fiskusowi oddać musi: 22 (vat pobrany od klienta)-11(vat w cenie części)=11 złotych. Zostaje mu, zgodnie z wyceną, 50 zł. Zegarmistrz B nie jest VAT-owcem. Ma identyczne wyceny, jak A. Wziął za naprawę 122 złote - klient zapłacił tyle samo. Za części zapłacił 61. Zostało mu o 11 złotych więcej. Może więc skuteczniej konkurować z zegarmistrzem A, obniżając swoją cenę do 111 złotych, zamiast 122 i zachowywać zysk taki sam, jak jego konkurent, lub zarabiać więcej. |

Podatek ten jest tak skonstruowany, że jego ciężar spoczywa na ostatecznym odbiorcy. Zakłady, w których najistotniejszym kosztem jest praca, muszą stracić na wprowadzeniu VAT.

Dodatkowym kosztem dla podatnika VAT jest konieczność prowadzenia dodatkowej ewidencji - faktur zakupowych oraz sprzedaży i konieczność wypełniania i składania co miesiąc (lub co kwartał) deklaracji a także koszt przelewu podatku na rachunek urzędu.

ZOBACZ TAKŻE:

Tagi: limit vat, wiadomości, podatki, baza wiedzy, msp, czołówki, zarzadzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz