Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Mały ZUS jednak poczeka. Rząd przekłada ulgi dla mikrofirm

Mały ZUS jednak poczeka. Rząd przekłada ulgi dla mikrofirm

Fot. Krzysztof Olszewski/money.pl

- Spodziewamy się, że po wakacjach ruszy proces legislacyjny ustawy o małej działalności gospodarczej. Chcielibyśmy, by zakończył się on do końca 2017 r. Wówczas przedsiębiorcy płaciliby obniżone składki od 1 stycznia 2019 r - deklaruje wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Tym samym potwierdziła informacje, które przekazał już kilka miesięcy temu money.pl. Pomysł na likwidację ryczałtowego ZUS dla mikrofirm wyszedł od posła PiS Adama Abramowicza.

Informację o opóźnieniu wejścia w życie ustawy wiceminister przekazała w wywiadzie dla PAP. Przypomnijmy, że jeszcze wiosną rząd obiecywał wprowadzenie ulg od początku 2018 roku. Zmiany mają dotknąć przedsiębiorców, którzy nie osiągają przychodów wyższych niż 5 tys. zł miesięcznie. Dziś często ZUS w wysokości ok. 1200 zł zjada większość ich zarobków.

Dochodzi nawet do sytuacji, w których przedsiębiorcy muszą przez składki, dokładać do biznesu. Plan rządu jest więc taki by przy niskich przychodach przedsiębiorcy zamiast ryczałtu płacili procent od swojej sprzedaży.

Niższy ZUS prawdopodobnie dopiero od 2019 roku

PAP: Jakie są główne założenia projektu "Mała firma - mały ZUS"?

Jadwiga Emilewicz: Ustawa o tzw. małej działalności gospodarczej, czyli de facto ustawa o składkach na ubezpieczenie społeczne dedykowana jest tym przedsiębiorcom, których przychody nie przekraczają trzydziestokrotności minimalnego wynagrodzenia rocznego. Mówimy zatem o kwocie ok. 60 tys. zł rocznie lub o 5 tys. zł miesięcznie. Chodzi więc o zmniejszenie obciążenia składkami na ubezpieczenia społeczne przedsiębiorców o niskich przychodach. Ustawa ta wiąże się z pakietem "100 zmian dla firm".

PAP: Kto zyska na tym rozwiązaniu?

J.E.: Obliczamy, że mogłoby z niego skorzystać ok. 200 tys. firm. Takie rozwiązanie będzie istotne na przykład dla przedsiębiorców, którzy teraz korzystają z ulgi dla rozpoczynających działalność gospodarczą, czyli przez pierwsze 24 miesiące prowadzenia firmy przedsiębiorcy odprowadzają niższe składki na ubezpieczenia społeczne. Po dwóch latach natomiast, gdy kończy się okres preferencyjny, takie podmioty nierzadko znikają nam z systemu ubezpieczeń. Bywa tak, że zakładają tę samą firmę, tyle że zarejestrowaną na wujka, tatę, syna.

Część z kolei wpada do szarej strefy. Zarówno jedno jak i drugie zjawisko jest dla gospodarki bardzo niekorzystne. Możliwy jest i trzeci przypadek, który trudno oszacować. Chodzi o grupę przedsiębiorców istniejących w szarej strefie, którzy nigdy nie uzyskają większych przychodów, dlatego że prowadzona przez nich działalność jest komplementarna do podstawowego budżetu domowego. To np. drobni, podmiejscy rzemieślnicy: szewcy czy fryzjerzy albo mamy, które mają dwójkę lub trójkę dzieci i dorabiają, pracując jako niania czy pomoc domowa.

W przypadku tego typu osób trudno spodziewać się większych przychodów w dłuższym horyzoncie czasu. Ich zarobki są ważnym składnikiem w budżecie domowym i jednocześnie ważnym z perspektywy budżetu państwa, ponieważ są to osoby, których system ubezpieczeń nie widzi, tzn. składka od nich w ogóle nie wpływa. Mówimy zatem o pozyskaniu dla systemu ubezpieczeń również tej grupy przedsiębiorców. Obecnie przedsiębiorca, który uzyskuje przeciętny przychód upoważniający go do skorzystania z obniżonej składki, musiałby zapłacić ok. 1,2 tys. zł, jeśli policzymy ubezpieczenie społeczne, zdrowotne oraz fundusz pracy. Po obniżeniu każdego z tych składników należne składki byłyby o ponad połowę niższe.

PAP: Czyli jest to rozwiązanie nie tylko dla stosunkowo młodych firm?

J.E.: Tak. Zakładamy, że w pierwszej kolejności największą grupę będą stanowić rzeczywiście przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność ponad dwa lata (czyli nie przysługuje im już 24-miesięczna ulga z tytułu założenia pierwszej firmy - PAP). Wiemy też, że są jednoosobowe działalności gospodarcze, które po wielu latach mają moment dekoniunktury, tąpnięcia w działalności, dlatego że zmienia się rynek. A zatem nie ustalamy tego "przywileju" biorąc pod uwagę długość prowadzenia działalności, wiek firmy, lecz moment rozwoju.

PAP: Na jakim etapie prac legislacyjnych jest projekt ustawy?

J.E.: Projekt jest na zaawansowanym etapie. Obecnie zyskuje bieg parlamentarny. Jest naprawdę dobrze przygotowany. Rozmawialiśmy m.in. z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, który przygotował bardzo klarowne wyliczenia. Pani prezes ZUS Gertruda Uścińska rozmawia na ten temat z minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbietą Rafalską, aby ten system był przejrzysty i spełniał wszystkie kryteria związane ze szczelnością i spójnością całego systemu ubezpieczeń, oraz by był możliwy do zaakceptowania przez MRPiPS.

Myślę, że możemy spodziewać się początku procesu legislacyjnego po wakacjach. Chcielibyśmy, żeby prace nad ustawą zakończyły się do końca 2017 r. Nowe przepisy wejdą w życie od początku przyszłego roku, aby móc przygotować systemy informatyczne ZUS do tego typu rozliczania. Ponadto do końca 2018 r. przedsiębiorcy będą składać deklaracje o przychodach za poprzedni rok. Oznacza to więc, że uprawnieni przedsiębiorcy będą płacić obniżone składki od 1 stycznia 2019 roku.

PAP: Jaki jest koszt wprowadzenia projektu "Mała firma - mały ZUS"?

J.E.: W przypadku tego projektu szacunki skutków regulacji są bardzo złożone i będą obarczone dużą niepewnością. Na przykład musimy uwzględnić ilu przedsiębiorców wyjdzie z szarej strefy i jaki będzie wpływ projektu na aktywność zawodową, czy przewidzieć wzrost wpływów podatkowych do budżetu z powodu wzrostu dochodów przedsiębiorców.

Wykorzystywane są do tego nie tylko dane podatkowe z Ministerstwa Finansów, lecz także z ZUS. Ponadto, nawet drobna modyfikacja w projekcie może zmienić szacunki o wiele milionów złotych. Prowadzone są profesjonalne i zaawansowane prace analityczne, jednakże dopóki projekt nie zostanie opublikowany w ostatecznym kształcie, nie ma sensu mówić o konkretnych wartościach.

Rozmawiała Magdalena Jarco.

zus, mikrofirmy, emilewicz, ryczałtowy zus
PAP
Czytaj także
Polecane galerie
Smutny fakt
2017-10-12 15:12
Twoje składki tylko w teorii są przeznaczone na twoją emeryturę . W rzeczywistości twoja emerytura jest tylko teoretyczna . Składki ZUS wpadają do wspólnego wora zwanego budżetem państwa , z którego są pokrywane środki dla obecnych emerytów . A tobie jak ci się poszczęści i dożyjesz , to może kiedyś coś dadzą .Taka jest niestety smutna rzeczywistość .
Marek
2017-09-02 20:50
Mała firemka to czysty zysk dla państwa. Taka osoba robi obrót i tym samym płaci VAT. Dodatkowo nie korzysta z MOPS-u, oraz uczy się zaradności i kiedyś może stworzyć dużą firmę. Obecne stawki ZUS zabijają w młodych chęć do otworzenia firmy i pracują oni często na czarno, bo są wykorzystywani przez korporacje. Jakże by Polska się rozwinęła gdyby pozwolono młodym ludziom i drobnym działać bez strachu o niezapłacone składki na ZUS.
malka
2017-09-02 20:44
W wielu krajach jest tzw emerytura obywatelska która jest jednakową kwotą dla wszystkich obywateli danego kraju. Jest to proste i przejrzyste dla każdego. Po np. 30 latach pracy dostaje się takie świadczenie np 2500 złotych miesięcznie jeżeli się jest samemu i 2000 złotych jeżeli żyje małżonek. To starcfzy na godne życie, bez promowania policjantów, żołnierzy, esbeków, itp przypadków. Jeżeli ktoś miał wysoką pensję to sobie odłożył na starość i ma więcej. Czy tak nie mogłoby być w Polsce ???
Pokaż wszystkie komentarze (51)