Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Pozew za koronawirusa. "Zaniechanie wprowadzenia stanu nadzwyczajnego wywołało chaos"

To może być precedens. Do sądu wpłynął pozew przeciwko Skarbowi Państwa. Przedsiębiorca i właściciel małej sieci siłowni domaga się pół miliona złotych odszkodowania za, jak twierdzi, niewłaściwą reakcję państwa na epidemię. Zdaniem prawników takich pozwów może być za chwilę więcej.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Lukasz Dejnarowicz / Forum)

Radosław Jarmuła stracił cierpliwość. Właściciel dwóch siłowni OTF, należących do amerykańskiej franczyzy, postanowił, że będzie sądzić się z państwem polskim. Chodzi o obostrzenia wprowadzone z powodu epidemii, przez które jego biznes mocno ucierpiał.

Jak pisaliśmy w money.pl, przez tzw. lockdown mężczyzna nie tylko nie zarabia, ale z każdym miesiącem ponosi coraz większe straty. Jego siłownie, przygotowane dla zamożnej klienteli, stoją puste, a on dokłada do interesu. Przedsiębiorca wycenił swoje straty na 274 tys. zł, a to zsumował z kwotą, która mógłby zarobić, gdyby działał dalej, czyli 184 tys. zł. Razem daje to pół miliona złotych.

Pozew trafił w poniedziałek do Sądu Okręgowego w Warszawie. Sprawę podjęła kancelaria Cieslewicz i Partnerzy z Sopotu. W piśmie mecenasi powołują się na przepisy w konstytucji i ustawie, które reguluje ogłaszanie stanu klęski żywiołowej.

Obejrzyj: Wzrost bezrobocia. "Zamknięcie maja pokaże, jak wygląda gospodarka i rynek pracy"

- Naszym celem nie jest walka z państwem. Natomiast, gdyby stan klęski żywiołowej został wprowadzony, sytuacja, w szczególności w zakresie procedur, byłaby dla przedsiębiorców bardzo jasna. Zaniechanie wprowadzenia jednego ze stanów nadzwyczajnych wprowadza chaos we wszystkich dziedzinach życia obywateli. Zależy nam jedynie na tym, aby nasz klient mógł skorzystać z narzędzi, które daje mu obowiązujący porządek prawny – mówi money.pl mecenas Nicholas Cieslewicz.

W ustawie o stanie klęski żywiołowej czytamy: "każdemu, kto poniósł stratę majątkową w następstwie ograniczenia wolności i praw człowieka i obywatela w czasie stanu nadzwyczajnego, służy roszczenie o odszkodowanie". Zdaniem ekspertów dla władzy państwowej wygodniej było wprowadzić obostrzenia na podstawie specustawy koronawirusowej niż ustanawiać stan klęski. Nie oznacza to jednak, że po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego każdy przedsiębiorca dostałby z automatu odszkodowanie.

- To nie jest tak, że państwo odpowiada za skutki katastrofy, ale za skutki swoich działań, które wychodzą poza zakres ochrony przed katastrofą. Jeżeli państwo wprowadzi np. obowiązek przekazania aut do ochrony terytorialnej lub przestawi fabrykę na produkcję maseczek, to szkody związane z takimi decyzjami, są rekompensowane. Nie ma generalnej zasady ubezpieczenia przez państwo wszystkich firm na wypadek klęski żywiołowej – komentuje dla money.pl mecenas Roman Giertych.

- Mecenasi będą musieli teraz udowodnić, że istnieje związek między szkodami przedsiębiorców a zaniechaniem wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Na pierwszy rzut oka ja takiego związku nie widzę – dodaje.

Prawnicy, z którymi rozmawiamy, przyznają, że sprawa jest precedensowa i nie ma w tym zakresie linii orzeczniczej. Ta dopiero będzie się kształtować między innymi na podstawie tego postępowania.

- Nigdy takiego stanu nadzwyczajnego w Polsce nie mieliśmy, więc nie ma orzecznictwa. Są orzeczenia dotyczące mniejszych spraw, np. kwestii wywłaszczeń, rozumianych jako wywłaszczenie właścicieli z prowadzenia działalności gospodarczej, co dla nich skutkowało stratami – wyjaśnia money.pl adwokat Rafał Kowalczyk z kancelarii Filipiak Babicz.

Fryzjer po powrocie do pracy będzie musiał stosować dodatkowe zabezpieczenia.
Koronawirus. Kiedy do fryzjera? W wielu salonach na czerwiec nie ma już miejsc

Jak dodaje, sąd będzie mógł jednak szerzej rozpatrzyć tę sprawę. - Podstawą prawną, którą widzę, jest chociażby rozporządzenie ministra zdrowia, na podstawie którego wprowadzono obostrzenia. Zapisano tam dziwne sformułowanie, że wprowadza się ograniczenia polegające na zakazie. Tymczasem ustawa, która stała się podstawą dla rozporządzenia, przewiduje tylko ograniczenia. Oznacza to, że rząd poszedł o krok dalej – dodaje ekspert.

Według prawników na Sądzie Okręgowym w Warszawie spoczywa teraz ogromna odpowiedzialność. Decyzje sędziów będą bowiem podstawą dla kolejnych rozstrzygnięć i wiele wskazuje na to, że pozew Radosława Jarmuły może podciąć lawinę kolejnych takich spraw.

- Szanse na powodzenie oceniam wysoko, gdyż faktem jest, że funkcjonujemy w rzeczywistości nadzwyczajnej. Z uwagi na wartość przedmiotu sporu sprawa finalnie będzie rozstrzygana przez Sad Najwyższy – puentuje Cieslewicz.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Miałeś podobnie? Twoja firma odczuła skutki kryzysu? Jesteś niezadowolony z tego, jak państwo radzi sobie z epidemią i chcesz wejść na drogę sądową? Wyślij nam swoją historię przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
13-05-2020

martynikaBrawo gościu!!!!!! Walcz!!!!!!!!

13-05-2020

Obserwator sądówSO nie wytrzyma ciśnienia i orzeknie propaństwowo. Tak to standardowo działa. Pierwszeństwo ma zawsze państwo, nawet jeżeli sprawiedliwie byłoby orzec … Czytaj całość

13-05-2020

MasakraJak zwykle znajdzie się cwaniak co uważa ze ma gorzej. Typowy Janusz biznesu.

Rozwiń komentarze (647)