Notowania

ceta
16-09-2017 (16:51)

CETA groźna dla polskich firm? "Nasze produkty regionalne nie zostały tam zapisane" - ostrzega prezes Bakalland

- Jestem zwolennikiem wolnego rynku i wolnego handlu. Choć umowy, które mają po kilka tysięcy stron budzą moją zdziwienie. Tym bardziej, że negocjacje były utajniane - mówi Marek Moczulski prezes firmy Bakalland, komentując szansę polskich przedsiębiorców wynikające z umowy CETA.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Krzysztof Olszewski/money.pl)
Prezes Moczulski liczy na otwarcie nowych rynków na bezcłowy import owoców i orzechów.

- Jestem zwolennikiem wolnego rynku i wolnego handlu. Choć umowy, które mają po kilka tysięcy stron budzą moją zdziwienie. Tym bardziej, że negocjacje były utajniane - mówi Marek Moczulski prezes firmy Bakalland, komentując szansę polskich przedsiębiorców wynikające z umowy CETA.

Jak już pisaliśmy w money.plz umową o wolnym handlu między Kanadą a UE związanych jest wiele obaw. Część ekspertów obawia się, że polski rynek zalany zostanie przez tanią i niezdrową żywność GMO.

Inni mówią o znikających małych gospodarstwach rolnych i korporacje wypierających nieduże i średnie firmy. Eksperci widzą jednak nie tylko zagrożenia, jakie wiążą się z podpisaniem umowy CETA, mówią też o korzyściach, które mogą z niej wynikać.

Prezes firmy Bakalland bardziej skłania się do tego, by umowy bronić. Tym bardziej, że większe otwarcie rynków dla jego produktów może być bardzo korzystne. Kuszące są też możliwości związane z importem, bo firma jest drugim w Polsce importerem żurawiny.

Moczulski zwrócił jednak uwagę na istotną rolę rządu przy podpisywaniu takich umów. - Chodzi o wsparcie urzędnika, który musi dopilnować pewnych rzeczy. Nasze produkty regionalne nie zostały tam zapisane. Włosi porejestrowali tymczasem wszystkie możliwości, a polscy urzędnicy odpowiedzialni za to, nie dość, że tajnie (negocjowali - przyp. red.), to jeszcze tego nie dopilnowali - mówi Moczulski.

Pytanie czy jednak mimo tych uwag firma Bakalland skorzysta na CETA? - Na pewno otwiera nam to wiele możliwości, bo jesteśmy też jednym z największych importerów w Polsce jeśli chodzi o owoce czy orzechy, których nie mamy w kraju - mówi prezes Bakalland.

Prezes Moczulski skomentował też wątpliwości związane z napływem do Polski słodyczy od ukraińskich producentów. Przypomnijmy Ukraina może sprzedawać w Polsce słodycze bez cła, a my w drugą stronę cła musimy płacić całkiem spore.

W ocenie Moczulskiego taka nierównomierność traktowania przedsiębiorców jest niedopuszczalna. - Jeśli Polska znosi wszelkie cła na produkty z jakiegoś kraju, a drugi kraj wprowadza na to 60 i 40-proc. barierę, to jest to nie do przyjęcia. Moim zdaniem jest to niepoważne. Ukraina to jest nasz sąsiad, im trzeba pomóc, ale nie w taki sposób i nie kosztem polskich przedsiębiorców - mówi Moczulski.

Tagi: ceta, wiadomości, gospodarka, druki, baza wiedzy, prawo, zarządzanie, najważniejsze, msp, czołówki, zarzadzanie
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
17-09-2017

kalinapolitycy są tak przykuci do swoich stołków i tak się o posadki przejmują że zapominają o wszystkim - darmozjady.

16-09-2017

HrabiaPomaganie z racji że jest się sąsiadem jest głupie i niepoważnie. Ukraina niejednokrotnie dawała przykłady co myśli o Polsce. Polska jest jej … Czytaj całość

17-09-2017

Palmel"Część ekspertów obawia się, że polski rynek zalany zostanie przez tanią i niezdrową żywność GMO" i to jest dla nas główne zagrożenie a nie … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (20)