Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
CETA groźna dla polskich firm? "Nasze produkty regionalne nie zostały tam zapisane" - ostrzega prezes Bakalland

CETA groźna dla polskich firm? "Nasze produkty regionalne nie zostały tam zapisane" - ostrzega prezes Bakalland

 

- Jestem zwolennikiem wolnego rynku i wolnego handlu. Choć umowy, które mają po kilka tysięcy stron budzą moją zdziwienie. Tym bardziej, że negocjacje były utajniane - mówi Marek Moczulski prezes firmy Bakalland, komentując szansę polskich przedsiębiorców wynikające z umowy CETA.

Jak już pisaliśmy w money.pl z umową o wolnym handlu między Kanadą a UE związanych jest wiele obaw. Część ekspertów obawia się, że polski rynek zalany zostanie przez tanią i niezdrową żywność GMO.

Inni mówią o znikających małych gospodarstwach rolnych i korporacje wypierających nieduże i średnie firmy. Eksperci widzą jednak nie tylko zagrożenia, jakie wiążą się z podpisaniem umowy CETA, mówią też o korzyściach, które mogą z niej wynikać.

Prezes firmy Bakalland bardziej skłania się do tego, by umowy bronić. Tym bardziej, że większe otwarcie rynków dla jego produktów może być bardzo korzystne. Kuszące są też możliwości związane z importem, bo firma jest drugim w Polsce importerem żurawiny.

Moczulski zwrócił jednak uwagę na istotną rolę rządu przy podpisywaniu takich umów. - Chodzi o wsparcie urzędnika, który musi dopilnować pewnych rzeczy. Nasze produkty regionalne nie zostały tam zapisane. Włosi porejestrowali tymczasem wszystkie możliwości, a polscy urzędnicy odpowiedzialni za to, nie dość, że tajnie (negocjowali - przyp. red.), to jeszcze tego nie dopilnowali - mówi Moczulski.

Pytanie czy jednak mimo tych uwag firma Bakalland skorzysta na CETA? - Na pewno otwiera nam to wiele możliwości, bo jesteśmy też jednym z największych importerów w Polsce jeśli chodzi o owoce czy orzechy, których nie mamy w kraju - mówi prezes Bakalland.

Prezes Moczulski skomentował też wątpliwości związane z napływem do Polski słodyczy od ukraińskich producentów. Przypomnijmy Ukraina może sprzedawać w Polsce słodycze bez cła, a my w drugą stronę cła musimy płacić całkiem spore.

W ocenie Moczulskiego taka nierównomierność traktowania przedsiębiorców jest niedopuszczalna. - Jeśli Polska znosi wszelkie cła na produkty z jakiegoś kraju, a drugi kraj wprowadza na to 60 i 40-proc. barierę, to jest to nie do przyjęcia. Moim zdaniem jest to niepoważne. Ukraina to jest nasz sąsiad, im trzeba pomóc, ale nie w taki sposób i nie kosztem polskich przedsiębiorców - mówi Moczulski.

moczulski, bakalland, ceta
Czytaj także
Polecane galerie
Głos
2017-09-18 12:07
To już ostatnia cześć Polski jako gospodarki została właśnie sprzedana w obce ręce, teraz zaleją nas towary Chińskie wypływające prosto z Kanady !
ktos20
2017-09-18 10:57
przecież PIS się na tym nie zna ! fachowców dawno się pozbyli a 'dobra zmiana" wierna , ale mierna
jjk
2017-09-18 10:35
Czyżby tu chodziło o polityków PO? ciekawe. Dla nich równość nie oznacza wzajemności.
Pokaż wszystkie komentarze (20)