Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Przejęcie Home.pl. UOKiK wyręcza się przedsiębiorcami

Przejęcie Home.pl. UOKiK wyręcza się przedsiębiorcami

Na zdjęciu Adam Jasser, prezes UOKiK Fot. uokik.gov.pl
Na zdjęciu Adam Jasser, prezes UOKiK

Aby jeden z największych graczy w polskim internecie został przejęty przez niemiecką spółkę United Internet, zgodę musi wydać UOKiK. - To, co robi instytucja kierowana przez Adama Jassera, budzi wątpliwości - komentują eksperci działania Urzędu. A UOKiK żąda od polskich przedsiębiorców obszernych analiz. I poucza, że kto nie odpowie, musi się liczyć z grzywną nawet... 50 mln euro.

Największy polski dostawca usług internetowych home.pl zmienia właściciela - taka informacja obiegła media na początku lipca. Ale aby warta ponad pół miliarda złotych transakcja mogła dojść do skutku, potrzebna jest zgoda naszego urzędu do spraw konkurencji. Zwykle na taką decyzję czeka się najwyżej 30 dni, ale tym razem Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przedłużył w sierpniu postępowanie o kolejne cztery miesiące.

Do polskich firm zajmujących się usługami internetowymi UOKiK rozesłał ankiety. W 27 szczegółowych pytaniach zażądał od nich oceny i analizy rynku, na którym działają.

- W zasadzie próbuje się wyręczyć przedsiębiorcami - nawet drobny wybrany e-przedsiębiorca ma dokonać skomplikowanej własnej analizy dla UOKiK. Za darmo. Co więcej: pod rygorem kary grzywny. Bagatela: do 50 milionów euro - krytykuje prawnik Rafał Cisek w serwisie Nowemedia.

Cisek pomagał klientom w odpowiedziach na mocno szczegółowe pytania, jakich zażyczył sobie Urząd. Reakcja jednego z przedsiębiorców? "Jeden z nich (...) na ostatnie - otwarte - pytanie (nr 27), taką zaproponował odpowiedź: Najchętniej bym napisał "ocena skutku będzie miała negatywny wpływ na rynek, bo zamiast skupić się na sprzedaży i rozwoju usług, to muszę wypełniać te kretyńskie formularze".

- W sprawie przejęcia home.pl przedłużenie postępowania było konieczne, bo dostaliśmy sygnały, że w wyniku koncentracji może dojść do istotnego ograniczenia konkurencji. Potrzebujemy tych informacji dla rzetelnego rozpatrzenia sprawy. Nie są one dostępne w żadnym innym opracowaniu, stąd pytanie do przedsiębiorców - wyjaśnia money.pl Maciej Chmielowski z biura prasowego UOKiK.

Eksperci mają jednak wątpliwości, czy UOKiK nie wykracza tu poza swoje kompetencje, tak szczegółową analizą obarczając konkurentów Home.pl.

- Urząd ma prawo żądać informacji od przedsiębiorców, na których wpływ może mieć ewentualne przejęcie. Zgodnie z orzecznictwem powinien ograniczyć się do pozyskania niezbędnych danych. W przypadku home.pl niektóre pytania budzą spore wątpliwości, czy urząd zachowuje te zasady - komentuje dla money.pl adwokat Michał Sobczyński.

Jak dodaje, Urząd żąda "opinii" przedsiębiorców na temat ustalenia zakresu rynku właściwego, czyli na jakim obszarze geograficznie działają i kogo mają za konkurentów, mimo że podstawę jego rozstrzygnięć mogą stanowić wyłącznie ustalone fakty. Chce też podania "innych informacji", jakie przedsiębiorca uzna za niezbędne. A to może naruszać obowiązek sprecyzowania pytania.

Kto podejmuje decyzje

- Z UOKiK jest taki problem, że to superważna instytucja, która boryka się z brakami kadrowymi i kompetencyjnymi - komentuje dla money.pl Marek Dietl, ekspert do spraw konkurencji z SGH. - Wszystko przez skromny budżet i niskie płace, które nie są w stanie przyciągnąć najlepszych prawników i ekonomistów. A bez takich ludzi nie da się konkurować z kancelariami reprezentującymi największych graczy na rynku.

W tym roku zatrudniający 442 osób UOKiK dostał 58 milionów złotych, średnia pensja w tej instytucji to nieco ponad pięć tysięcy złotych brutto. W lutym rząd przyznał Urzędowi dodatkowe pięć milionów na ochronę klientów pokrzywdzonych przez banki stosujące w umowach niedozwolone zapisy. To równowartość około 16 milionów euro. W porównaniu z Zachodem mało. Niemiecki urząd antymonopolowy dostaje 25 milionów przy zatrudnieniu rzędu 320 pracowników. Francuski - 20 milionów, ale pracuje w nim tylko 200 osób. Średnia pensja na głowę jest więc w obu przypadkach sporo wyższa.

- Ze słabo opłacanymi pracownikami na pokładzie Urząd już nieraz wydawał kontrowersyjne decyzje, na jakie ja bym się w życiu nie zgodził. Dlatego lepiej, żeby dłużej się zastanawiał, ale decydował mądrze - mówi Marek Dietl. Ekspert przytacza historię przejęcia sieci Plus przez Biedronkę. UOKiK pozwolił na to pod warunkiem sprzedaży części aktywów. Zdaniem Dietla skala sprzedaży była za mała. Inna niezrozumiała według niego decyzja to zgoda na fuzję platform Cyfra+ i n. - Jej efektem było natychmiastowe podniesienie opłat dla abonamentów. Wszyscy byli zdziwieni, a to przecież było do przewidzenia.

Pod koniec 2010 roku UOKiK wstrzymał przejęcie sklepu internetowego Merlin.pl przez Empik. Po wielu miesiącach analizy stwierdził, że fuzja jest niedopuszczalna, bo ograniczy konkurencję. Ostatecznie Merlin skończył źle. Został przejęty przez spółkę Czerwona Torebka, która - mimo ambitnych planów - planuje sprzedaż Merlina komuś innemu.

Urząd zastrzega, że w znakomitej większości przypadków podejmuje decyzję w sprawie przejęcia w ciągu miesiąca. - Na ponad 150 wydanych w tym roku decyzji tylko pięć spraw zostało przedłużonych - wylicza Maciej Chmielowski z UOKiK. Dodaje, że ankiety takie jak w przypadku przejęcia home.pl są rzadkością.

Urząd do naprawy

Najwyraźniej z działania Urzędu nie jest zadowolone ani jego szefostwo, ani rząd. UOKiK razem z resortami finansów i sprawiedliwości przygotował nowelizację ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Prace nad projektem ruszyły w rządzie w maju tego roku i już zdążyły zostać zaakceptowane przez Sejm i Senat zdecydowaną większością głosów, również opozycji. Teraz ustawa czeka na podpisanie przez prezydenta.

- To będą nowatorskie narzędzia do zwalczania nieuczciwej sprzedaży produktów finansowych - zapowiada Adam Jasser, prezes UOKiK. Chodzi o zakaz sprzedawania produktów, które nie odpowiadają potrzebom klientów i wprowadzenie instytucji "tajemniczego klienta". W myśl tej ostatniej, Urząd będzie miał prawo - za zgodą sądu - wysyłać swoich pracowników jako zwykłych klientów do skontrolowania ewentualnej nieuczciwej sprzedaży.

UOKiK ma też dostać możliwość wydawania tak zwanych "decyzji tymczasowych". Mają one jeszcze w toku postępowania zobowiązywać przedsiębiorców do zaprzestania działań, które zostaną uznane za szkodliwe. To potężne narzędzie, których już obawiają się firmy.

W opinii ekspertów Konfederacji Przedsiębiorców Lewiatan, choć teoretycznie przepisy dotyczą rynku finansowego, to będzie je można stosować też w innych branżach. "To instrument prawny, który w bardzo dużym stopniu ingeruje w swobodę działalności" - oceniali eksperci Lewiatana. I zwracali uwagę, że firmy muszą mieć możliwość jakiejś obrony.

Naprawianie UOKiK trwa już półtora roku. Zaczęło się w lutym 2014 roku, kiedy ówczesny premier Donald Tusk odwołał ze stanowiska prezesa Urzędu Małgorzatę Krasnodębską-Tomkiel. Jak tłumaczyła wtedy rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska, w walce z zagrożeniami dla konsumentów potrzebne było świeże spojrzenie, a rutyna w tym nie pomagała. UOKiK naraził się rządowi w 2010 roku, kiedy nie dopuścił do przejęcia spółki Energa przez koncern PGE. Była to jedna ze strategicznych transakcji zaplanowanych przez gabinet Donalda Tuska.

Nie tylko u nas są problemy

Kontrowersje wokół urzędów antymonopolowych można znaleźć nie tylko w Polsce. W zeszłym roku w Wielkiej Brytanii powstał zupełnie nowy organ do ścigania karteli i ochrony konsumentów. Zastąpił dwie oddzielne instytucje działające od lat 70. i ma lepiej niż one chronić rynek.

O tym, jak ważne są tego typu urzędy, mówi Marek Dietl. - To dziś jedno z ostatnich narzędzi, którymi w ogóle dysponuje państwo, by regulować duże korporacje i firmy. A jego żywotnym interesem jest niedopuszczanie do zaburzeń konkurencji. Bo jeśli któraś branża przestaje działać, to koszty ponoszą i konsumenci, i dostawcy.

Zobacz też: Banksterzy pod ostrzałem. Ostrą broń wyciąga rząd, UOKiK i KNF

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
wero.
188.146.132.* 2015-09-18 12:21

średnia pensja w tej instytucji to nieco ponad pięć tysięcy złotych brutto



no, naprawdę biedactwa, ledwo na chleb im starcza
Zetor5000
188.128.129.* 2015-09-18 11:06
1&1 ma sladowy udział w rynku. Nie wiem nad czym oni chcą się zastanwiac w kontekście przejęcia. Po połączeniu udziały w rynku praktycznie się nie zmienia. chyba ze trzeba udowodnić swój byt bo mało spraw jest do rozpatrywania więc trzeba wykazać ze coś się robi.
--
Komentarz wysłany ze strony mobilnej
http://m.money.pl/
as wywiadu
87.205.149.* 2015-09-18 07:51
Tekst typowo lobbistyczny, Nie wiem czy na zamówienie home.pl, niemieckiej firmy czy UOKiK, ale to tylko mówi o tym, że jest to sprawne lobbowanie.
Zobacz więcej komentarzy (61)