Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Tysiące polskich firm umiera wraz z przedsiębiorcami. Winne prawo i spadkobiercy

Dzieje się tak dlatego, że zgodnie z literą prawa po zgonie prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą wygasają umowy z kontrahentami, zezwolenia, koncesje, licencje i dalsze jej prowadzenie przez spadkobierców jest praktycznie niemożliwe.

Podziel się
Dodaj komentarz

Po śmierci prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą wygasają umowy z kontrahentami i dalsze jej prowadzenie przez spadkobierców jest niemożliwe. Zmienić ma to nowa ustawa, ale w ocenie ekspertów może nie rozwiązać problemu. Sprawa jest poważna, bo przedsiębiorcy, którzy rozkręcali swój biznes ponad 25 lat temu, właśnie osiągają wiek, w którym coraz trudniej im zarządzać własnym biznesem. Tymczasem małe i średnie firmy to 90 proc. wszystkich podmiotów gospodarczych działających w naszym kraju. Generują 40 proc. PKB i dają pracę połowie pracujących Polaków.

Wprawdzie według obowiązującego w naszym kraju prawa można odziedziczyć majątek firmy, ale nie ma możliwości dziedziczenia nazwy, numerów identyfikacji podatkowej czy decyzji administracyjnych. Śmierć osoby wpisanej do ewidencji gospodarczej oznacza też natychmiastowe zakończenie umów o pracę załogi, wygaśnięcie kontraktów handlowych. Kredyty zaciągnięte na firmę stawiane są w stan natychmiastowej wymagalności.

W praktyce to całkowicie uniemożliwia kontynuowanie działalności przez ewentualnych spadkobierców, którzy chcieliby nadal firmę prowadzić. Problem już wkrótce może mieć bardzo poważne konsekwencje dla całej gospodarki.

Obecnie ponad 97 tys. przedsiębiorców w Polsce przekroczyła 65 lat. Przed rokiem było to 80 tys. Widać więc wyraźnie, że problem błyskawicznie narasta. Jak wiele firm upada ze względu na kłopoty z sukcesją? Nie ma danych dotyczących naszego kraju, ale według raportu prof. Jana Klimka ze Szkoły Głównej Handlowej - w Europie rocznie aż 450 tys. firm stoi przed wyzwaniem zmiany pokoleniowej. 150 tys. z nich upada, co oznacza likwidację 600 tys. miejsc pracy. Można więc założyć, że i w naszym kraju problem dotyczy tysięcy przedsiębiorstw.

To poważny problem dla całej gospodarki

Jak szacuje Instytutu Biznesu Rodzinnego, takie firmy mogą generować nawet 40 proc. PKB i odpowiadać za zatrudnienie blisko połowy wszystkich pracujących Polaków. Na szczęście politycy też dostrzegli ten problem i Ministerstwo Rozwoju już od kilku miesięcy pracuje nad zmianami prawnymi, które zasady sukcesji w firmach mogłyby zmienić. Miałyby one pozwolić na płynne przejęcie firmy bez utraty zezwoleń, koncesji czy licencji.

Ma to umożliwić prokurent spadkowy, który na pewien czas przy pomocy tych samych danych jak NIP, REGON, nazwa firmy, będzie mógł działać dalej. - To krok w dobra stronę. Nawet jeśli prokurent będzie kimś zupełnie obcym, to sprawi że firmy nie będą umierały wraz z właścicielami - ocenia dr. Adrianna Lewandowska, prezes Instytutu Biznesu Rodzinnego.

Ministerstwo Rozwoju planuje, że przedsiębiorcy będą mogli wpisywać do CEIDG swojego przedstawiciela, który będzie zarządzał firmą po ich śmierci, do czasu zakończenia sprawy spadkowej. Prokurentem może być żona, syn, córka, brat albo też ktoś spoza grona rodziny i najbliższych. Dopiero po zakończeniu się procesu, nowy właściciel miałby obowiązek przerejestrowania firmy na siebie. I tu pojawia się pierwszy problem.

Pomysł dobry, ale...

- To dobry pomysł i sama inicjatywa zasługuje na pochwałę, ale nadal nie rozwiązuje problemu do końca. Istnieje ryzyko, że po zakończeniu sprawy spadkowej w dalszym ciągu będą następowały wszystkie negatywne skutki związane ze śmiercią przedsiębiorcy, z którymi mamy do czynienia w tej chwili. Firma będzie trwać ze starymi koncesjami, umowami i kredytami, ale tylko w tym okresie przejściowym - mówi Maciej Pilarek, partner w kancelarii Sadkowski i Wspólnicy.

Projekt w zgodnej ocenie ekspertów i prawników jest potrzebny, ale bardzo istotne będą szczegóły nowej regulacji. - Ważne, by prokurent miał wiedzę i stosowne kompetencje do prowadzenia tej konkretnej firmy. Nie bez znaczenia będzie też określenie jego kompetencji i zakresu spraw, jakie będzie miał pozałatwiać do czasu zakończenia sprawy spadkowej. Konieczne będzie tez ustalenie zasad, na podstawie których odbywać się będzie komunikacja ze spadkobiercami - wylicza Adrianna Lewandowska.

Jak ocenia ekspertka, uprawnienia takiego prokurenta, który przecież będzie musiał podejmować przez ten czas wiele ważnych decyzji, będą musiały być w pewien sposób ograniczone. Konieczne wydaje się znalezienie złotego środka między możliwością podejmowania działań, które pozwolą firmie przetrwać, a zbyt dużą władzą nad przedsiębiorstwem, które stanie się własnością spadkobierców.

Podobne wątpliwości ma również Maciej Pilarek, który zwraca uwagę na to, że ciągle nie mamy żadnej wiedzy na temat planowanych uprawnień prokurenta, tego kto i jak będzie mógł go odwołać, na ile będzie powoływany, co się stanie, kiedy i on umrze, czy będzie rozliczany z tego, jak zarządzał firmą. W jego ocenie ustawodawca może pozostawić to na wysokim poziomie ogólności, co będzie powodowało poważne konsekwencje.

##

Może nie warto przekopywać całego systemu

Dlatego prawnik proponuje skorzystanie z gotowych rozwiązań. Na Zachodzie firmy, które mogą stracić na śmierci właściciela, prowadzone są jako spółki. W naszym kraju nie dzieje się tak wystarczająco często, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zmienić formę prowadzenia działalności z jednoosobowej na spółkę z.o.o.

- Jest to relatywnie proste, ale to rozwiązanie w niektórych przypadkach niesie ze sobą niekorzystne zmiany warunków opodatkowania zysków i korzystania z nich. To powstrzymuje przedsiębiorców. Najbardziej korzystne byłoby przekształcenie w spółkę komandytową, ale obecnie nie jest to możliwe - mówi Maciej Pilarek. Oczywiście można najpierw jednoosobową działalność zmienić na spółkę z.o.o., a dopiero potem na komandytową, ale dla wielu przedsiębiorców zniechęcająca jest przewlekłość takiego rozwiązania.

Nie zawsze jest też możliwie proste tworzenie nowej spółki komandytowej i zasilenie jej majątkiem zgromadzonym w jednoosobowej działalności gospodarczej. - Tego typu ograniczenia prawne powodują, że wiele przedsiębiorców zamiata sprawę pod dywan na kolejne lata i problem pozostaje nierozwiązany - dodaje Pilarek. W jego ocenie idealnym rozwiązaniem byłoby ułatwienie przekształcania takich firm w spółki, gdzie żadne problemy związane z sukcesją w firmach jednoosobowych praktycznie nie istnieją._ _

Prawnik wprawdzie podtrzymuje swoją opinie o potrzebie zmian w tej materii, ale zaznacza, że propozycja Ministerstwa Finansów jest trudna do przeprowadzenia i zbyt wiele aktów prawnych trzeba zmienić po drodze.

- Nie warto przekopywać całego systemu prawnego. Na początek lepiej wybrać łatwiejszą drogę i ułatwić przekształcanie, a dopiero potem zająć się zmianami zasad sukcesji. W naszym kraju wiele firm generuje miliony zysku rocznie, a działa na zasadzie jednoosobowej firmy. Dlatego ten problem trzeba wreszcie rozwiązać - konkluduje Pilarek.

Projekt MR dotyczący sukcesji jest obecnie konsultowany miedzy poszczególnymi ministerstwami. Ten etap będzie bardzo pracochłonny, bo w ocenie ekspertów zmiany mogą dotyczyć nawet ponad 20 różnych aktów prawnych. Z tego też powodu nowe rozwiązania, jak planuje resort, mogą zacząć obowiązywać dopiero w 2018 roku.

Tylko kto to wszystko odziedziczy?

Uregulowanie prawnych warunków kontynuowania działalności firm zarejestrowanych jako jednoosobowe nie oznacza jednak końca problemów. Nadal nierozwiązany pozostanie problem znalezienia chętnych do kontynuowania dzieła rodziców, wujków, przyjaciół czy znajomych.

- Robiąc badania "Kody wartości", przez 3 lata jeździliśmy po Polsce i rozmawialiśmy z właścicielami takich firm i ewentualnymi spadkobiercami. Z tych rozmów wynika, że największym wyzwaniem, by te firmy przetrwały, nie są zmiany w prawie. Okazuje się, że tylko 6 proc. dzieci przedsiębiorców chce przejmować rodzinny biznes - mówi Adrianna Lewandowska.

Badaczom z Instytutu Biznesu Rodzinnego trudno było uwierzyć w uzyskany wynik, ale po konsultacjach z kolegami z zagranicy okazało się, że to nie jest tylko nasz problem. W Niemczech szeroko opisywany jest nawet problem nazwany osieroconymi firmami, których nikt nie chce. Podobnie jest w Szwajcarii, gdzie młodzi ludzie także niespecjalnie się do tego garną.

- Ciekawe jest również to, że tylko w Polsce większy odsetek młodych ze świeżo odebranym dyplomem jest zainteresowanych rozpoczynaniem kariery w firmie rodzinnej. Tymczasem w bardziej dojrzałych gospodarkach naturalne jest, że najpierw idzie się szukać doświadczenia poza rodzinnym biznesem, a potem wraca do niego bogatszym w wiedzę - zauważa Lewandowska. Jak wynika z badań, tylko w Polsce jest odwrotnie. Nasi absolwenci chcą zaczynać w firmie rodzinnej, traktując to doświadczenie jako swoistą rozgrzewkę przed ruszeniem w zawodowy świat.

- Z moich rozmów z ewentualnymi spadkobiercami wynika też, że często po prostu szukają innych branż, by się w nich realizować. Rzadko chcą kontynuować coś, na czym ojciec dobrze się zna. Chcą dodać coś od siebie. Jeśli jednak uda się to połączyć, może powstać z tego coś dobrego. Doskonałym przykładem jest sklep e-obuwie, który do niedawana był tradycyjnym biznesem, a teraz działa na bardzo konkurencyjnym rynku e-commerce - mówi Adrianna Lewandowska.

Z badań Instytutu wynika również, że dużo łatwiej o sukcesje w takich branżach jak gastronomia, hotelarstwo, turystyka. Kancelarie prawne i notarialne również wybijają się spośród innych firm. Tutaj odsetek zainteresowanych jest prawie dwukrotnie wyższy. 10 proc. potomków właścicieli tych firm chce kontynuować dzieło rodziców. Niepokojące dane potwierdzają także inne badania "Powrót do domu czy wolność?" przeprowadzone przez EY. Z nich również wynika, że niewielu (5 proc.) przedstawicieli kolejnego pokolenia chce prowadzić firmę rodziców.

Zobacz także: Niższy wiek emerytalny i jego konsekwencje

Tagi: sukcesja w firmach, wiadomości, gospodarka, druki, baza wiedzy, prawo, zarządzanie, najważniejsze, gospodarka polska, msp, czołówki, zarzadzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
24-08-2016

toma2uwaga młodzi ludzie - ci którzy decydują się na prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej w Polsce taki człowiek jest automatycznie … Czytaj całość

24-08-2016

aaaZnowu ewidentnie widać rozbójniczy charakter banków. Wszystko wygasa ale nie Kredyt zaciągnięty na firmę - stawiane są w stan natychmiastowej … Czytaj całość

24-08-2016

jan nowakProblem to jest. Sprytnie policzono że obecni właściciele to ludzie ok. 70 lat. Ale większy jest problem, że ich dzieci nie chcą już prowadzić tych … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (65)