Notowania

prawo zamówień publicznych
15.03.2016 07:03

Zmiany w prawie zamówień publicznych. Pracodawcy i związki są przeciw

Zarówno przedstawiciele pracodawców, jak i związków zawodowych są przeciwni wprowadzaniu zmianom i rekomendują odłożenie dyskusji do czasu prac nad kompleksową zmianą prawa zamówień publicznych.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Pixabay.com/Domena publiczna)

Boimy się, że zmiany wprowadzone w ostatniej chwili do małej noweli prawa zamówień publicznych to "koń trojański" i posłużą one kolejnym podmiotom do omijania wymogu przetargów. Przeciw są i pracodawcy, i związki zawodowe - mówi dr Łukasz Bernatowicz, członek Rady Dialogu Społecznego z BCC.

Tzw. małą nowelą prawa zamówień publicznych we wtorek zajmie się Rada Ministrów. Implementuje ona do polskiego prawa dyrektywy unijne, które muszą zostać wdrożone do 18 kwietnia tego roku - w przeciwnym razie Polsce grożą kary i blokada środków unijnych.

Według Bernatowicza choć jest konsensus, że małą nowelę trzeba uchwalić jak najszybciej, to spór dotyczy dodanych na ostatniej prostej przepisów, które pozwalają samorządom zlecać spółkom-córkom zadania z wolnej ręki, czyli tzw. zasady inhouse. W praktyce chodzi przede wszystkim o to, by gminy mogły powierzać swoim spółkom komunalnym wywóz nieczystości.

- Rząd uległ lobbingowi samorządów, bo im te przepisy oszczędzają biurokratycznych problemów, związanych z koniecznością przeprowadzenia procedury przetargowej. Natomiast z punktu widzenia obywateli oraz przedsiębiorców to rozwiązanie ze wszech miar niekorzystne. Po pierwsze, tam gdzie nie ma przetargu, powstaje pole do nadużyć. Po drugie ogranicza to wolną konkurencję i uderza w polskich przedsiębiorców. Co najgorsze jednak, boimy się, że to swoisty "koń trojański", bo można sobie wyobrazić, że w niedalekiej przyszłości nie tylko samorządy, ale także inne podmioty zechcą wykorzystać możliwości dane ustawą - ocenił Bernatowicz.

Wskazał, że projekt ustawy zezwala, by podmiot zamawiający mógł powierzyć określone zadania swojej spółce-córce, gdy jej działalność w 90 proc. koncentruje się na powierzanych zadaniach.

- W skrajnej sytuacji można sobie wyobrazić, że GDDKiA powołuje spółkę córkę, która w 90 proc. zajmuje się budową autostrad i zleca jej wszystkie zadania. W związku z tym wolna konkurencja na rynku infrastrukturalnym znika. Podobnie może być np. w zbrojeniówce - już dziś Polski Holding Zbrojeniowy ma mnóstwo firm zależnych, które zajmują się w 100 proc. wyposażaniem polskiej armii. Więc po co mamy się trudzić procedurą przetargową, czy nawet dyrektywą obronną, skoro ustawa będzie zezwalać na zlecenie tego w trybie z wolnej ręki w ramach procedury inhouse. To wytrych i furtka, która ułatwia patologie - mówił ekspert.

Zwrócił uwagę, że już w tej chwili 70 mld zł jest wydawanych z wolnej ręki na zamówienia poniżej progów, od których trzeba stosować PZP, a po wprowadzeniu zasady inhouse dojedzie do tego kolejne 30-40 mld zł. Według Bernatowicza przeciw tej sytuacji protestują nie tylko przedsiębiorcy, ale także związki zawodowe, gdyż ustawa promuje zatrudnianie przez zleceniobiorców na etatach, więc każde ograniczenie stosowania ustawy o zamówieniach publicznych jest niekorzystne dla pracowników.

Zauważył także, że Rada Dialogu Społecznego - zarówno przedstawiciele pracodawców, jak i związków zawodowych - jest przeciwna wprowadzaniu tej zasady i rekomendowała odłożenie tej dyskusji do czasu prac nad kompleksową zmianą p[rawa zamówień publicznych.

- Jest to ewenement, zarówno w pracach Rady, jak i wcześniej Komisji Trójstronnej, że pracodawcy i związki zajęły wspólne stanowisko i niestety jest ono ignorowane - podkreślił.

Zobacz także: Podatek obrotowy w Polsce. Eksperci: to będzie totalna zmiana

Tagi: prawo zamówień publicznych, wiadomości, gospodarka, baza wiedzy, prawo, najważniejsze, gospodarka polska, wiadmości, msp, czołówki
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz