Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Kantor Fritz Exchange ma problem z wypłacaniem pieniędzy. Klienci czekają tygodniami

Kantor Fritz Exchange ma problem z wypłacaniem pieniędzy. Klienci czekają tygodniami

KNF ogłosiło podjęcie czynności weryfikacyjnych ws. działalności Fritz Group S.A. Fot. Getty Images News
KNF ogłosiło podjęcie czynności weryfikacyjnych ws. działalności Fritz Group S.A.

Pan Maciej kupił w internetowym kantorze Fritz Exchange walutę za 20 tys. zł. Przez kilka tygodni czekał na pieniądze. Nie jest jedynym niezadowolonym klientem. Skarg było tak dużo, że sprawą zainteresował się KNF. Kantor tłumaczy się nieprawidłowym działaniem systemu informatycznego.

- Korzystaliśmy z kantoru przez około 5 lat, od roku 2013 do lutego 2018. Transakcje przechodziły bez zarzutu. System działał sprawnie, szybko, było przejrzyście – opowiada inny przedsiębiorca, który prosi o anonimowość. - Łącznie kupiliśmy ponad milion dolarów i sprzedaliśmy kilkadziesiąt tysięcy euro i podobną ilość funtów. W czasie, gdy zaczynaliśmy, trudno było o znalezienie dobrych kursów walut. Fritz wypadał tu korzystnie – tłumaczy.

Wspomina, że opóźnienia początkowo były nieduże, np. jedno- lub dwudniowe. Nie stanowiło to problemu, a wieloletnia udana współpraca uśpiła jego czujność.

Czytaj też: Turecka waluta rekordowo tania. Wakacje zapowiadają się wyjątkowo atrakcyjnie

Problemy zaczęły się, kiedy waluta była potrzebna "na już". Jego firma zamówiła towar od chińskiego kontrahenta i kupiła walutę we Fritz Exchange. Pieniądze jednak nie wpływały na konto, a kontrahent bez zapłaty nie chciał zwolnić towaru.

- Codziennie dzwoniliśmy, pisaliśmy maile za pośrednictwem formularza kontaktowego na stronie oraz bezpośrednio z naszej skrzynki na ich skrzynkę. Brak odpowiedzi na maile. Natomiast na infolinii co dzień zapewniano nas, że dostaniemy środki lada moment, w ten sam dzień, właśnie dziś. Padały różne powody, na czele z problemami technicznymi, choć wersje poszczególnych konsultantów nie zawsze się zgadzały.

- Korzystam z kantoru od czterech lat, wszystko było bez zarzutu – mówi Martyna Wojciechowska, właścicielka firmy American Heart. - Pierwsze opóźnienie pojawiło się w lutym i wynosiło około trzech dni. Po kontakcie z infolinią od razu przelali pieniądze. Od tego czasu występowały opóźnienia, ale po telefonie natychmiast przychodził przelew. Kiedyś zapytałam, co się dzieje i dostałam informację, że mają dużo transakcji i jeśli mi się spieszy, to trzeba dzwonić.

Trzeciego lipca pani Martyna zrobiła przelew na kilkadziesiąt tysięcy. Miała umówiony zakup samochodu i zależało jej na gotówce w konkretnym terminie.

- Po jednym dniu wysłałam maila, potem zaczęłam dzwonić, ale nikt nie odebrał przez cały dzień. Odpisali na kolejnego maila – zgłoszenie zostało przekazane do działu księgowości. Szóstego lipca wysłałam maila, że jeśli nie oddadzą pieniędzy, zgłoszę sprawę na policję i do prokuratury. Trzy dni później zaczęłam wystawiać opinie na portalu opineo. Blokowali je odpisując, że "poszło do księgowości" – opowiada nam Wojciechowska.



Money.pl

W sieci można znaleźć więcej podobnych historii. Jednak nie na oficjalnym profilu Fritz Exchange na Facebooku. Tam nieprzychylne komentarze są kasowane. Internauci ostrzegają, że Fritz Exchange usuwa negatywne recenzje ze strony na Facebooku. Faktycznie, można na niej znaleźć głównie ciekawostki dotyczące temperatur w różnych miastach na świecie. Ocen – zarówno negatywnych, jak i pozytywnych – brak.

KNF wkracza do gry

Sprawa zrobiła się na tyle głośna, że zajęła się nią Komisja Nadzoru Finansowego. Komisja ogłosiła podjęcie "czynności weryfikacyjnych" w związku ze skargami na Fritz Group, do której należy kantor Fritz Exchange. Urzędnicy będą sprawdzać, czy nadal spełnia ona wymogi, od których uzależnione jest wydanie zezwolenia na działalność jako instytucja płatnicza.

W oficjalnym stanowisku Fritz Exchange, opublikowanym w odpowiedzi na komunikat KNF, również czytamy o "nieprawidłowościach w działaniu systemu informatycznego". Prezes deklaruje też chęć udzielenia dodatkowych wyjaśnień, jednak nikt w firmie nie odbiera telefonów. Nie otrzymaliśmy też odpowiedzi na nasz mail z pytaniami.

KNF zaznacza, że zgłaszane nieprawidłowości nie podlegają jej nadzorowi. Dlaczego? Urząd klasyfikuje grupę Fritz jako hybrydową instytucję płatniczą. To znaczy, że ma ona zezwolenie na przyjmowanie wpłat gotówki i realizacji przelewów. Oprócz tego Fritz Group wykonuje inną działalność gospodarczą - wymianę walut. Taka "inna działalność" nie podlega przepisom ustawy o usługach płatniczych, dlatego nie jest kontrolowana przez KNF.

Do wymiany walut służył spółce właśnie kantor Fritz Exchange. Jak czytamy na stronie internetowej, jest to "w 100 proc. bezpieczna platforma umożliwiająca wymianę online aż 11 walut po aktualnie obowiązującym kursie".

W najbardziej podstawowym wariancie, tak zwanej "transakcji prostej", klient przelewa pieniądze do internetowego portfela. Kantor w ciągu dwóch dni roboczych przelewa walutę na dowolnie wybrane konto bankowe. W drugim przypadku, "transakcji prostej z zabezpieczeniem", klient wpłaca kaucję 10 proc. transakcji, a pozostałe 90 proc. dopłaca w dniu rozliczenia do godziny 16:50.

Gwarantem bezpieczeństwa miało być między innymi to, że kantor jest wpisany w Rejestrze Działalności Kantorowej NBP. Takie normy są jednak łatwe do spełnienia.

- Aby uzyskać wpis w Rejestrze Działalności Kantorowej NBP, właściciele muszą posiadać zaświadczenie o niekaralności oraz udokumentowane fachowe przygotowanie do wykonywania czynności kantorowych. Wystarczy ukończyć kurs dotyczący działalności kantorowej lub posiadać co najmniej roczny staż w banku przy obsłudze transakcji walutowych. Trudno jest to jednak zweryfikować, nikt nie nadzoruje firm prowadzących takie szkolenia - tłumaczy w rozmowie z money.pl dr Czesław Martysz ze Szkoły Głównej Handlowej.

- Każdy kantor internetowy powinien posiadać zezwolenie KNF na prowadzenie działalności w charakterze instytucji płatniczej - dodaje Martysz.

W przypadku Fritz Group urząd wydał je w październiku 2017 r. Jak czytamy na stronie KNF, decyzja była jednogłośna. Działalność gospodarczą kantor prowadził jednak już wcześniej.

Oglądaj też: Kredyty we frankach. Z bankiem można się dogadać. Wystarczy przestać spłacać raty


Dr Martysz wyjaśnia, że przyczyną opóźnionych płatności są przeważnie problemy natury informatycznej.

- Kantory internetowe mają łącznie nawet kilkaset rachunków pieniężnych w walutach obcych w kilkunastu bankach. Rachunki te otwiera się po to, aby móc szybciej księgować wpłaty od klientów. W tej skomplikowanej strukturze awarii ulec może zarówno system informatyczny kantoru internetowego, koordynujący przelewy pomiędzy rachunkami w różnych bankach, jak i system informatyczny jednego z banków – wyjaśnia.

Ekspert dodaje, że w praktyce czas od wpłaty pieniędzy w jednej walucie do wypłaty w innej walucie nie powinien być dłuższy niż 2-3 dni. To wynika głównie z zasad rozliczania transakcji walutowych na rynku międzybankowym.

Jak nie prośbą, to groźbą

Teoretycznie model działania każdej instytucji realizującej przekazy pieniężne mógłby zostać wykorzystany do zbudowania tzw. schematu Ponziego. W takim scenariuszu oszust, po osiągnięciu odpowiedniej skali biznesu, przestaje wypłacać środki swoim klientom. Podobny biznes (zwany "Multikasą") założył kiedyś twórca Amber Gold - Marcin P.

Czytaj też: Indeks Big Maca. Polska waluta bardzo mocno niedoceniana

Fritz Exchange zwraca jednak pieniądze, chociaż dopiero po zagrożeniu kantorowi prokuraturą i policją.

- Udało nam się odzyskać pieniądze – opowiada z ulgą pani Wojciechowska – wysłałam kantorowi zawiadomienie o zgłoszeniu sprawy na prokuraturę. To poskutkowało – dodaje.

- Pieniądze otrzymaliśmy w niedługim czasie po tym, jak wysłaliśmy do firmy mailowe zawiadomienie, iż zdecydowaliśmy się na złożenie pozwu i że w najbliższych dniach otrzymają o tym oficjalne zawiadomienie. Pieniądze wróciły niebawem – wspomina anonimowy przedsiębiorca.

Od tamtej pory zgłaszają się do niego firmy, które środków nie mają od wielu miesięcy. Wydaje się więc, że ma on szczęście.

Również pan Maciej po kilku nerwowych tygodniach dostał pieniądze na swoje konto.

Historia poszkodowanych klientów może być sygnałem do zaostrzenia przepisów na rynku kantorów internetowych. Potwierdza to ekspert z SGH.

- Pomysłem do rozważenia jest wprowadzenie obowiązku raportowania podstawowych danych finansowych czy też ujawniania okresowych statystyk transakcji, w tym liczby transakcji opóźnionych. Wówczas każdy potencjalny klient danego kantoru internetowego mógłby przed zawarciem transakcji łatwiej ocenić jego kondycję i sprawność – sugeruje dr Martysz.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Czytaj także
Polecane galerie
Paweł
2018-10-14 23:02
Ojej, krach się zaczął. Nie moja wina i zdecydowanie nie u nas.
igor
2018-09-10 15:07
jak się to czyta to nóż się w kieszeni otwiera :[ ja korzystam od jakiegoś czasu z waluteo. dobrze, że tam się takie rzeczy nie dzieją. ale chyba właśnie w tym tkwi problem, że trzeba dobrze prześwietlać takie kantory internetowe.
Franciszek
2018-08-30 13:03
Dzis 30 bm. od Fritz Exchange otrzymalem wiadomosc ze, klienci cytuje: korzystajacy z zakladki "Zlecenia Oczekujace" sa traktowani jako klienci drugiej kategorii przechowujacy depozyty a ich wyplaty nie sa okreslone w czasie. Mimo tego zakladka nie zostala zlikwidowana a ich kliencie sa narazeni ma powazne straty finansowe. Regulamin Fritza nie przewiduje takiej sytuacji jest to rowniez niezgodne z rownym traktowaniem klienta. Sa to niedozwolone praktyki sprzeczne z UOKK. KNF i inne odpowiedzialne za funkcjonowanie takich "INSTYTUCJI" powinni publicznie poinformowac potencjalnch klientow o mozliwosci utraty swoich depozytow w Fritz Exchange.
Pokaż wszystkie komentarze (47)