Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Była najlepszą polską tenisistką. Dziś sprawdza się w biznesie

Była najlepszą polską tenisistką. Dziś sprawdza się w biznesie

Marta Domachowska w stroju z kolekcji Desire Fot. mat: Desire Sportswear
Marta Domachowska w stroju z kolekcji Desire

Kiedyś walczyły o każdą piłkę. Dzisiaj walczą znowu. O rozpoznawalność, o sprzedaż, o rynek. Dwie byłe tenisistki Marta Domachowska i Magdalena Sekrecka chcą zawojować świat nie rakietą, a igłą i nitką. Na rynku jest pierwsza kolekcja ich ubrań sportowych. Choć nie obyło się bez kłopotów.

- Na początku nie było łatwo. Głównie dlatego, że obie niezbyt miałyśmy pojęcie o szyciu – opowiada Marta Domachowska, była najlepsza polska tenisistka i 37. rakieta świata. Z koleżanką z kortu Magdaleną Sekrecką na pomysł założenia własnej marki odzieżowej wpadły rok temu. Podczas pokazu mody. Tak się narodziło Desire.

Z kortu do biznesu

Domachowska zakończyła sportową karierę półtora roku temu. Ten moment dla sportowca, który całe życie podporządkował treningom i wyjazdom na zawody, nie jest łatwy. Coś trzeba robić dalej. Adam Małysz jeździł w rajdach. Leszek Blanik został posłem. Niektórzy – jak Szymon Kołecki - zostają działaczami sportowymi.

Byłe tenisistki to oddzielna historia. Karierę w biznesie robi Gabriela Sabatini, która od lat z sukcesem sprzedaje sygnowane swoim nazwiskiem perfumy. Byłe liderki rankingu WTA Monica Seles i Steffi Graf udzielają się charytatywnie. Aktywna w tenisowym świecie – choć już nie jako zawodniczka – jest Justine Henin.

- Skończyłam AWF i rzeczywiście przez chwilę pracowałam w tenisie. Ale równolegle studiowałam też architekturę wnętrz. Chciałam też robić coś innego, bo całe życie spędziłam właściwie na korcie. Od szóstego roku życia wszystko było właściwie nastawione na sport. Chciałam więc też spróbować czegoś innego – opowiada była tenisistka.

Tymczasem Magdalena Sekrecka po odłożeniu tenisowej rakiety pracuje jako stylista i kostiumograf, miedzy innymi przy programie "You Can Dance", a aktualnie przy produkcjach fabularnych Dywizjon 303 i Belfer 2.


mat: Desire Sportswear

Obie lubią ubrania, od podszewki znają też sport. Postanowiły połączyć przyjemne z pożytecznym. Ubrania sportowe były oczywistym wyborem. Choć początki były trudne. - Cieszymy się, że ta kolekcja powstała, bo były w ciągu tego roku momenty, że już myślałyśmy, żeby dać już sobie z tym spokój – mówi Marta. - Sporo czasu zajęło zrobienie szablonów i przygotowanie tego wszystkiego. Ale teraz już mamy przetarte szlaki, znalazłyśmy też ludzi, którzy potrafią nam pomóc zrealizować nasze pomysły. Ale najtrudniej było znaleźć szwalnię, która byłaby w stanie uszyć takie sportowe stroje. Potrzebne są specjalne maszyny i niewiele szwalni takie maszyny posiada – dodaje.

- Cztery razy zmieniałyśmy szwalnię. Za każdym to była inna historia. Na przykład jedna z nich nagle zbankrutowała. Inne nie były w stanie dotrzymać terminów. Jeszcze innym razem okazało się, że te rzeczy są za trudne do uszycia i szwalnia nie podołała – opowiada Magda.

Ale nie poddają się i już pracują nad kolejną kolekcją. I mimo kłopotów ze szwalnią, nowe projekty też zostaną uszyte w Polsce.


mat: Desire Sportswear

Trzeba mieć pasję i dobrą księgową

Dziś Desire to jedna kolekcja i showroom na ul. Wiertniczej w Warszawie.

W kolekcji są bluzy, spodenki, legginsy, topy spodenki. Wszystko sportowe. I na razie tylko dla kobiet. Choć w styczniu Jerzy Janowicz – prywatnie partner Marty Domachowskiej - pokazał się światu w koszulce Desire.

To zapowiedź męskiej kolekcji, nad którą pracują właścicielki firmy. – Tak, chcemy stworzyć męską kolekcję. Będą też stroje tenisowe: sukienki, spódniczki. Mamy też umowę z profesjonalną tenisistką, będziemy ją ubierać – zapowiada Domachowska.

Ta tenisistka to Bibiane Schoofs. Teraz na 324. pozycji światowego rankingu, najwyżej była w 142. na świecie. W ubraniach z logo Desire będzie startować na zawodach.

Kto chce obejrzeć lub przymierzyć stroje, może się umówić. Właścicielki specjalnie otworzą wtedy sklep. Pracowników na razie nie mają, ciągną ten wózek same. Jednocześnie godząc prowadzenie firmy z innymi zajęciami. - Nie jest łatwo. Na razie patrzymy, jak ten biznes nam się rozwija. Jeśli to pójdzie tak, jak byśmy chciały, to jesteśmy gotowe poświęcić się tylko temu – mówi Magda. I snuje plany: "Naszym celem jest stworzenie sieci sklepów. Na początku chciałybyśmy stać się rozpoznawalną marką na terenie Polski, a później rozprzestrzenić się na Europę".

Na razie telefon nie dzwoni często, ale i sprzedaż ruszyła dopiero w tym roku. Obie tenisistki można spotkać też na warszawskich siłowniach, gdzie pokazują zaprojektowane przez siebie ubrania.

- My właściwie cały czas walczymy. Walczymy o to, by zostać zauważoną marką. Na razie nikt nas nie zna, więc musimy tym, jak te ubrania wyglądają, jak są uszyte, udowodnić, że jesteśmy dobre w tym, co zdecydowałyśmy się robić. Podobnie jest w sporcie. Sport to też walka – zauważa Marta.

Nie mówią, ile zainwestowały w swoją firmę. Ale część pieniędzy wywalczyły na korcie. A jak radzą sobie z techniczną stroną prowadzenia biznesu? Tutaj odpowiedź jest krótka. – Trzeba mieć dobrą księgową – uśmiecha się Marta Domachowska.

Czytaj także
Polecane galerie
Anka
2017-07-09 09:14
Brawo, sympatyczne panie; nie odcinacie "kuponów" od tenisa. Powodzenia!
Laki
2017-04-25 23:57
Intensywne kolory jak i obie panie
XXx
2017-04-25 23:17
Domachowska złapała Janowicza i on od tego momentu będąc z tym mil em, starcie formę i wszelkie umiejętności, chociaż ma je małe, Domachowska miała warunki i talent ale zero ambicji, wytrwałości i po prostu była leniwa. Lubiła imprezy, facetów i pieskie życie night life. To jej pozostało do dziś.
Pokaż wszystkie komentarze (20)