Notowania

zarobki
23.10.2018 15:55

W dekadę płace wzrosły o połowę. Goni gastronomia, w tyle zostaje transport

Do prawie 4800 zł z 3200 zł brutto w 2008 roku wzrosła średnia płaca w Polsce. Podobnie jak dekadę temu w czołówce statystyk jest górnictwo. Dół tabeli okupuje m.in. gastronomia, ale różnice są coraz mniejsze. Niestety nawet utrzymanie takiego tempa podwyżek nie sprawi, że szybko dogonimy Zachód.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Arkadiusz Ziolek/ East News)
Statystyczny Polak zarabia z każdym rokiem kilka procent więcej.

Dokładnie tydzień temu Główny Urząd Statystyczny poinformował, że przeciętne wynagrodzenie w firmach zatrudniających powyżej 9 osób we wrześniu wyniosło 4771,9 zł brutto. To około 3391,08 zł na rękę.

Rozczarowaniem okazała się skala wzrostu wynagrodzeń. W porównaniu z wrześniem 2017 podwyżki wyniosły około 6,7 proc. Tymczasem ekonomiści spodziewali się około 7,1 proc. Nawet najbardziej pesymistyczne prognozy nie zakładały zejścia poniżej 6,8 proc.

Teraz poznaliśmy szczegółowe informacje na temat płac w poszczególnych sektorach. Okazuje się, że dynamikę zaniżały głównie mniejsze od średniej podwyżki w przemyśle (z wyłączeniem górnictwa, gdzie płace rosły 10,5 proc.) i działalności profesjonalnej (naukowej i technicznej).

Nie zaskakuje fakt, że nominalnie najwięcej zarabia się w branży informatycznej i komunikacyjnej oraz szeroko pojętym przemyśle. Za to mocno poniżej średniej krajowej zarabia się tradycyjnie w hotelarstwie, branży gastronomicznej oraz administrowaniu.

Statystyki po raz kolejny pokazują przepaść między zarobkami w zależności od sektora. Typowy informatyk, który zalicza się do kategorii "informacja i komunikacja", zarabia ponad dwukrotnie więcej niż pracownicy w gastronomii. Oczywiście wskazane na grafice wartości to kwoty brutto. Na rękę przy typowej umowie o pracę średnie płace w obu sektorach wynoszą odpowiednio 5754 i 2564 zł.

Wynagrodzenie z brutto na kwotę netto można łatwo przeliczyć z wykorzystaniem kalkulatora płac money.pl.

Należy podkreślić, że podawane przez GUS statystyki obejmują wszystkie osoby zatrudnione w danym sektorze. Średnia uwzględnia więc zarówno dyrektorów, jak i pracowników na najniższym szczeblu.

Jeszcze wyższa płaca minimalna. "Ludzie muszą godnie zarabiać"

W dekadę płace wyższe o połowę

Ekonomiści narzekają, że wrzesień był trzecim miesiącem z rzędu, gdy dynamika płac spadała. A ostatni raz była poniżej 6,7 proc. w listopadzie ubiegłego roku. Nie zmienia to jednak faktu, że ciągle rynek pracy jest rynkiem pracownika i zarobki idą w górę. Najbardziej jest to widoczne z perspektywy lat. Na przestrzeni ostatniej dekady średnia dla kraju wzrosła dokładnie o połowę.

We wrześniu 2008 roku w średnich i dużych przedsiębiorstwach zarabiało się niecałe 3200 zł brutto. To mniej niż teraz w najsłabszych sektorach. Wśród branż wyszczególnianych w raportach GUS najlepiej opłacane górnictwo mogło się wtedy pochwalić płacami na poziomie 4740 zł brutto. Teraz jest to o blisko 2000 zł więcej.

Największy progres na przestrzeni ostatnich 10 lat jest w jednej z najgorzej opłacanych branż, czyli w hotelarstwie i gastronomii. W tym czasie podwyżki wyniosły średnio 59 proc. Biorąc pod uwagę jedną z największych dynamik, można oczekiwać, że systematycznie przepaść pomiędzy branżami będzie się zmniejszać.

Na znaczeniu zyskuje też branża nieruchomości. Od września 2008 roku wynagrodzenia wzrosły tu o blisko 57 proc., przekraczając okrągłe 5 tys. zł brutto.

Bardzo mocno na tle innych branż odstaje transport. Jeszcze 10 lat temu pracownicy garnęli się do pracy w tego typu firmach, bo mogli liczyć na jedne z najwyższych zarobków na poziomie 3,5 tys. zł brutto. Teraz oczywiście płace są wyższe, ale tylko o 800 zł, co daje zaledwie 23 proc. podwyżki.

Do Zachodu ciągle daleko

Wiele wskazuje na to, że za następne 10 lat wynagrodzenia mogą być o kolejne blisko 50 proc. wyższe niż teraz. Ekonomiści sugerują, że do oszacowania średniego tempa wzrostu płac w perspektywie lat można przyjąć przeciętne tempo wzrostu wydajności. Teoretycznie powinny sobie odpowiadać. Uwzględniając więc wzrost gospodarki i inflację, można przyjąć, że w długim horyzoncie wynagrodzenia mogą rosnąć o 5,5-6 proc. rocznie.

Od dawna pensje w Polsce rosną przeciętnie szybciej niż u naszych zachodnich sąsiadów. W przypadku Niemiec szacuje się, że płace mogą rosnąć każdego roku średnio o 3-4 proc. Przy takich założeniach przeciętne wynagrodzenie w naszym kraju mogłoby zrównać się z niemieckim za około 37 lat.

Według Marcina Czaplickiego, ekonomisty PKO BP, do końca roku możliwe są jeszcze nieco większe podwyżki niż ostatnio, ale dynamika raczej nie przekroczy 8 proc. A w przyszłym roku ma już być słabiej.

Przytacza przy tym prognozy banku, które zakładają, że po średniorocznym tempie wzrostu płac w tym roku na poziomie około 7,5 proc. w przyszłym spadnie w okolice 6,2 proc., a w pojedynczych miesiącach może zejść nawet poniżej 6 proc.

- Na rynku pracy widać nieco mniejszą presję na podwyżki. To efekt m.in. zatrudniania pracowników z Ukrainy czy Białorusi, ale także z dalszych kierunków. Poza tym sami pracodawcy żonglują zamówieniami i dostosowują pracę do kadry, którą już posiadają - zauważa Marcin Czaplicki.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: zarobki, wiadomości, gospodarka, druki, baza wiedzy, zarządzanie, najważniejsze, gospodarka polska, msp, czołówki, zarzadzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
25-10-2018

JaBzdura. Najwięcej zarabiają piloci.

24-10-2018

AxxGórnictwo ciągle na minusie dotowane przez podatników bo same nie potrafi się utrzymać.... Kiedy w końcu przegonia to chore związki zawodowe... … Czytaj całość

24-10-2018

MordaTylko dlaczego 70 procent ludzi zarabia poniżej średniej ?

Rozwiń komentarze (105)