Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Marcin Łukasik
Marcin Łukasik
|
aktualizacja

Minister Emilewicz wymyśliła spółkę dla innowacyjnych firm. Część naukowców chce utrącić projekt

121
Podziel się:

Droga prostej spółki akcyjnej robi się coraz bardziej kręta. Projektem, na który liczą startupy, zajmuje się parlament. Część naukowców apeluje do posłów, by wyrzucili przepisy do kosza. – Szkoda naszej pracy – mówi money.pl ekspertka z fundacji Startup Poland Marta Pawlak.

Naukowcy chcą utrącić projekt zainicjowany przez resort Jadwigi Emilewicz
Naukowcy chcą utrącić projekt zainicjowany przez resort Jadwigi Emilewicz (East News, PIOTR MOLECKI)

Resort przedsiębiorczości i technologii pracował przez cztery lata nad projektem dotyczącym prostej spółki akcyjnej. Przepisy są teraz po pierwszym czytaniu w Sejmie. Jeśli posłowie je przyjmą, to przedsiębiorcy powinni móc zakładać proste spółki akcyjne od marca przyszłego roku.

Rozwiązanie ma polepszyć sytuację startupów. Dziś przedsiębiorcy, którzy działają w nowych technologiach, mają do wyboru spółkę akcyjną lub z ograniczoną odpowiedzialnością. Ta pierwsza jest dla startupów za droga. Wymaga bowiem wpłacenia 100 tys. zł kapitału zakładowego, którego początkujący przedsiębiorcy często nie mają, z kolei spółka z o. o. odstrasza inwestorów.

PSA, czyli prosta spółka akcyjna, miała wypełnić tę lukę. Projektowi kibicuje środowisko startupowe. Zalety spółki to szybka (do 24 godzin) rejestracja elektroniczna, 1 zł minimalnego kapitału na start, prowadzenie rejestru akcjonariuszy przy pomocy technologii blockchain, brak rady nadzorczej.

OBEJRZYJ: Pomysł na biznes: Smart stetoskop

Jednak zdaniem części ekspertów spółka ma zasadniczą wadę. Skoro może funkcjonować bez majątku, to jak zabezpieczyć roszczenia wierzycieli, gdyby prowadzone było postępowanie upadłościowe?

Dlatego ok. 40 naukowców z wydziałów i katedr prawa gospodarczego napisało list otwarty do posłów, w którym nazywa PSA "rozwiązaniem destrukcyjnym" i apeluje o odrzucenie projektu w parlamencie.

"Spółka ta stwarza istotne zagrożenie dla potencjalnych inwestorów (...). Rozwiązania przewidziane w konstrukcji spółki nie harmonizują z systemem prawa spółek i przez to naruszają jego spójność. Jako przykład można wskazać możliwość wnoszenia wkładu w postaci pracy do spółki, która z definicji ma być spółką kapitałową. Bilans ewentualnych korzyści i szkód, jakie prawdopodobnie przyniesie wprowadzenie prostej spółki akcyjnej, przemawia jednoznacznie przeciwko jej wprowadzeniu" – czytamy w liście.

Resort przedsiębiorczości przekonuje, że prosta spółka jest bezpieczna, a jej powstanie wynika z potrzeby unowocześnienia prawa spółek.

- Zarzuty dotyczące bezpieczeństwa obrotu są oparte na gołosłownych tezach. Bezpieczeństwo obrotu od początku prac nad projektem traktowaliśmy priorytetowo. Zagadnienia z nim związane dogłębnie przeanalizowaliśmy. W dużej mierze uwzględniliśmy też zgłaszane uwagi szczegółowe. Przykładowo w projekcie wyraźnie przewidziano odpowiedzialność zarządu za zobowiązania spółki, na wzór regulacji dotyczących spółki z o.o. - poinformowano nas w biurze prasowym ministerstwa.

Z kolei przedstawiciele środowiska startupowego mówią wprost: PSA może nie jest doskonała, ale nie wylewajmy dziecka z kąpielą.

- Startup to szczególny rodzaj biznesu, który potrzebuje wsparcia finansowego i mentorskiego. Taki biznes może wypalić, ale nie musi - mówi money.pl Marta Pawlak, ekspert prawny fundacji Startup Poland.

- Działa wiele startupów, które mają wielomilionowe długi i zabezpieczenie na 5 tys. zł, które nie daje żadnej gwarancji. Nawet 100 tys. zł dla dobrze prosperującego biznesu nie stanowi ochrony dla wierzycieli. Inwestor liczy na to, że odzyska swój wkład i dużo zarobi. Jednocześnie jest świadomy ryzyka, które ponosi - dodaje.

Zdaniem ekspertki nie jest też prawdą, że PSA nie będzie miała żadnego majątku. Zgodnie z prawem będzie ona musiała "odkładać" co roku ok. 8 proc. z wypracowanego zysku. Taki minifundusz ma być wykorzystywany na pokrycie ewentualnych strat.

- Na polskim rynku jest wiele spółek z o. o. czy akcyjnych, które działają wirtualnie i nie mają żadnego majątku. Nie twórzmy fikcji. Jeśli chcemy bawić się w to, że firma musi mieć np. 50 tys. zł na koncie, to zapraszam urzędy skarbowe do sprawdzenia, czy to się dzieje naprawdę – komentuje dla money.pl Artur Kurasiński, przedsiębiorca i konsultant przy projektach startupowych.

Marta Pawlak zaznacza, że odrzucenie przepisów przez Sejm byłoby zmarnowaniem wielu lat pracy. Ponadto polskie przepisy nie powstały w próżni. Podobny model spółki działa m.in. we Francji.

- To działa w innych krajach. I w tych krajach mogą też działać polskie startupy. Dlaczego nie zatrzymać ich w Polsce? – komentuje Marta Pawlak.

Zapytaliśmy również posła Waldemara Budę (PiS), wiceprzewodniczącego komisji nadzywczajnej ds. zmian w kodyfikacjach, o to czy argumenty naukowców będą miały wpływ na prace w komisji.

- Zmiany w kodeksie są potrzebne, ponieważ czasy są inne. Musimy iść z duchem czasu. Dziwi mnie podejście środowiska profesorskiego. Gdy słyszę argumenty, że jest już sześć spółek i po co siódma, to utwierdzam się w przekonaniu, że sprawnie przeprowadzę tę ustawę przez Sejm. Zaczynamy we wtorek. Przewiduję drobne zmiany redakcyjne, ale co do meritum - żadnych - tłumaczył money.pl poseł Waldemar Buda.

Według danych fundacji Startup Poland 70 proc. początkujących przedsiębiorstw w Polsce działa jako spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(121)
Angel
3 lata temu
I prochem jesteś i w proch się obrócisz...Bo chrześcijaństwa zapomniałeś... I jesteś nikim jak Twoi poprzedni... A imię Twoje zapisane będzie w piekle, na bramie jako głupca, który się mienił równy Bogu najwyższemu.
ronnie78
3 lata temu
W srodowisku opanowanym przez instytucje pracy o dostepie chronionym (byle prawnik, byle inzynier, byle architekt itd) konstrukcja prawa (podatki, praca, wnioski cywilne + skorumpowani sedziowie) nie pozwala na wyjscie na swiatlo dzienne z garazu czegokolwiek cennego - w PL byloby to samobojstwo . Od 2012 mieszkam tu i cala wypracowana wlasnosc intelektualna musze chronic za granica PL a to co jest robione na miejscu to najwyzej praca podwykonawcy (programisci) i to ksiegowana tak skrupulatnie aby sie przypadkiem nikt nie przyczepil przez fakt ze tu mieszkam. Czekam tak juz 7 lat i chyba sie nie doczekam - od czasow komuny nie znienilo sie nic i jak mawiaja koledzy w city (londyn, frankfurt, NY) nad wisla mozna sie najwyzej powyglupiac.
Marian
3 lata temu
Widać, że pani minister nigdy nie prowadziła firmy...
nikola
3 lata temu
Tą panią Pan Bog pokarał brakiem rozumu.
nikola
3 lata temu
Tą panią Pan Bog pokarał brakiem rozumu.
...
Następna strona