Money.plFirmaGrupa pl.soc.prawo

Re: Samobojstwo - nie rozumiem!

poprzedni wątek | następny wątek pl.soc.prawo
2006-03-27 12:10 Re: Samobojstwo - nie rozumiem! Dominik & Co
quasi-biolog napisał(a):

> (1) w jakims kodeksie/ustawie jest sprecyzowana, ze policja ma chronic
> obywatela takze przed samym soba?

Art. 162 KK
"§ 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim
niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie
udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na
niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3."

Przepis nic nie mówi, że jakiekolwiek znaczenie ma wola danej osoby,
czy chciała znaleźć się w tym "położeniu". Oczywiście nasze kochane prawo
nie definiuje także "bezpośredniego niebezpieczeństwa"...

Teoretycznie więc mógłbym palaczowi wyrwać na ulicy papierosa z ust,
powołując się na Art 162. Grozi mu bezpośrednio poprzez palenie tytoniu
ciężki uszczerbek na zdrowiu, a nawet śmierć. Nie natychmiastowo?
W tym artykule nic o natychmiastowości nie ma....

> (2) czy oficjalna interpretacja/doktryna przypadkiem nie wyklucza ochrony
> "przed samym soba" - i w kwestii zabojstwa, i zniszczenia mienia, i narazania
> zycia lub zdrowia, i pomowienia, i niegospodarnosci itd.?

"kto zabija człowieka...podlega karze".

Samobójstwo jest zabiciem człowieka, tzw. przerwanie ciąży też.
A jednak w KK jest "targnięcie się na własne życie", czy
"Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy"...
Czyli wg KK są "zabójstwa" i "zabójstwa inaczej"....

Można domniemywać, że skoro wymieniona jest pomoc do "targnięcia",
a samego "targnięcia" nie ma- nie jest to karalne. Ale wprost nie można napisać,
bo i po co, jeszcze prawo by każdy rozumiał i z czego żyliby prawnicy? :-P

Takoż "narażenie na utratę życia" nie wymienia osoby:

"Art. 160.
§ 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo
ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3."

Czyżby sprawca nie był z definicji człowiekiem? :-P
Można było napisać "kto naraża innego człowieka", ale po co...
Stąd próba samobójcza jak najbardziej winna być karana, jako
"narażenie człowieka".


Zniszczenie mienia odpada (cudzą rzecz):

Art. 288.
"§ 1. Kto cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5."

Pomówienie takoż (inną osobę):

Art. 212.
"§ 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, (...)"

Ale już niegospodarność? Proszę bardzo:

Art. 296.
"§ 1. Kto, będąc obowiązany na podstawie przepisu ustawy, decyzji właściwego organu
lub umowy do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością
gospodarczą osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej nie mającej
osobowości prawnej, przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie
ciążącego na nim obowiązku, wyrządza jej znaczną szkodę majątkową,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5."

Prowadząc działalność gospodarczą na podstawie ustawy jestem obowiązany
do zajmowania się sprawami majątkowymi/działalnością gospodarczą osoby fizycznej (swojej).
Jeśli więc wyrządzę sam sobie "znaczną szkodę majątkową", kochane państwo
może mnie posadzić na 5 lat.


A spróbuj zerwać metkę z koszuli, naklejkę z banana czy odkręcić tabliczkę
znamionową z miksera:

Art. 306.
Kto usuwa, podrabia lub przerabia znaki identyfikacyjne, datę produkcji lub datę
przydatności towaru lub urządzenia,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Nigdzie nie ma nic o własności urządzenia, obrocie handlowym, nic...

> A to roznie bywa. W naszym kraju zyje bardzo "nieluniewolnikow" do ktorych
> egzystencji panstwo musi dokladac...

Jak i w każdej hodowli znajdzie się czarna owca ;-)

> I "dobre panstwo" tez ustala za swojego niewolnika, co to znaczy "dbac o niego"...

W rzeczy samej, przecież niewolnik to idiota...

> Hmm... mozliwe. A czy w zwiazku z tym nie mamy wewnatrz doktryny prawnej do
> czynienia z jakims gigantycznym konfliktem ideowym: wartosci chrzescijanskie
> vs wartosci oswieceniowe?

Nie sądzę. IMHO coraz więcej przepisów prawa jest konstruowanych pod WC.

>>W znacznej części niestety tak.
> A masz jakies konkretne dane na ten temat?

Pamiętam, że w jakimś artykule nt eutanazji było to przekrojowo przedstawione
(system prawny w wielu krajach). Eutanazja to tak naprawdę nic innego, jak
pomoc w samobójstwie. Niestety nie pamiętam, gdzie to było.


--
Dominik (& kąpany)
"Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajmy go sobie zabrać." (Stanisław Jerzy Lec)
Wyrażam wyłącznie prywatne poglądy, do czego mam prawo zgodnie z Art. 54 Konstytucji RP
2006-03-27 16:38 Re: Samobojstwo - nie rozumiem! quasi-biolog
Jacek Krzyzanowski napisał(a):

> Kazdy samochod wyposazony jest w pasy bezpieczenstwa.

Jest tak, bo prawo tego wymaga. Gdyby wymagalo airbagow, tez wszystkie
samochody by je mialy...

> Wystarczy zapiac.

Nie kazdy to lubi, nie kazdy pamieta. Moze niektorzy nie zapinaja dla zasady
("pasy to obciach", "bez pasow dowodze swojej odwagi" itd.). To nie istotne.

> Az
> taka trudnosc to sprawia?

Rzecz w tym, ze sie tego wymaga. Wiele pozytecznych rzeczy nie sprawia
wiekszych trudnosci - higiena, umiarkowanie zdrowy styl zycia itp. - a ich sie
prawnie nie wymaga. Dlaczego? Bo to osobisty pozytek to prywatny interes
obywatela, niczyj wiecej. Podobnie jest z pasami.


pozdrawiam
quasi-biolog


--
2006-03-27 17:04 Re: Samobojstwo - nie rozumiem! quasi-biolog
krys napisał(a):

> > Sam w ktorym z postow pisalem o takich
> > cwaniaczkach-szantazystach/wyludzaczach emocjonalnych.
> Różnica między nami polega na tym, że ja w takich ludziach nie widzę
> cwaniaczków, tylko osoby z problemami.

Nie, nie na tym polega roznica. Ja nie kwestionuje tego, ze ci ludzie
potrzebuja/chca maja "problemy" i potrzebuja "pomocy" (w postaci: porady,
pocieszenia, leczenia/tuszowania kompleksow, wsparcia w samooszukiwaniu,
sztucznego podpompowania samooceny, zwyklego zainteresowania itp.).
Dresiarzowi, ktoremu brakuje kasy na jointa rowniez potrzeba "pomocy" w
"poblemie" w jej zdobyciu - tu nie ma watpliwosci.

Roznica miedzy nami polega po prostu na innym *nazwaniu* "pomocy" o jaka sie
staraja - tylko tyle... A moze az tyle?
"Pomoc" pseudo-samobojcy, ktorej szuka manifestujac publicznie swoje zamiary
(badz dokonujac celowo nieudanych prob) nazywam po imieniu - wyludzeniem i
szantazem emocjonalnym. Tak samo jak "pomoc" dresiarza w postaci zbicia szyby
w zaparkowanym samochodzie i wyrwania radia bez ogrodek nazwe kradzieza, bez
wzgledu na to jak bardzo bede mu wspolczul i identyfikowal sie z jego zadza
zapalenia marihuany.

> > Tyle, ze w takich miejscach, o jakich mowa w artykule, nie ma szansy
> > znalezc frajerow, ktorzy sie na to nabiora - pseudo-samobojca, ktory
> > na taki serwis wchodzi ma tego swiadomosc. Zreszta, taki cwaniaczek
> > zazwyczaj dokonuje proby samobojczej umyslnie nieudanej.

> Cwaniaczkowi raczej zależałoby na wywarciu wpływu na kogos konkretnego,
> komu chce "pokazać".

Tak, oczywiscie. Jesli ktos taki faktycznie istnieje i jest w zakresie
oddzialywania delikwenta. Czasami po prostu nikogo takiego nie ma ["jestem
gruby, pryszczaty, brzydki, nudny, niedouczony, niesmialy i nikt mnie nie
kocha, wiec chce sie zabic! (w podtekscie: blagam! - powiedzcie, ze to nie
prawda, ze jestem wartosciowy, ze napewno ktos mnie pokocha, bo na to
zasluguje, bo mi sie nalezy itd.)"], wiec taki samobojca z bozej laski idzie
skomlec do anonimowego tlumu...

(...)

> Moze po prostu trafili przypadkowo nie tam, gdzie trzeba*, czyli na
> grupy i fora.
> *idealnie byłoby, gdyby umieli znaleźć pomoc u fachowca.

A dlaczego zakladasz, ze taka "pomoc" w ogole jest mozliwa i im sie nalezy?
Moze naprawde sa grubi, pryszczaci, brzydcy, nudni, niedouczeni, niesmiali,
zyciowo niezaradni/pasozytniczy, niezaslugujacy na milosc itd. i faktycznie
lepiej byloby dla nich, gdyby sie oddelegowali z "tego swiata" w drodze
samobojstwa?


pozdrawiam
quasi-biolog

--
2006-03-27 17:06 Re: Samobojstwo - nie rozumiem! Jacek Krzyzanowski
quasi-biolog napisali:
> prawnie nie wymaga. Dlaczego? Bo to osobisty pozytek to prywatny interes
> obywatela, niczyj wiecej. Podobnie jest z pasami.

Rany, przeciez juz Ci pisalem, ze skutki nieuzywania pasow dotycza nie
tylko Ciebie!

--
...............................................................
. KRZYZAK ############ UWAGA! ################.
. Skierniewice ####################################.
......................... http://www.pomocdladominiki.com.pl ..
2006-03-27 21:40 Re: Samobojstwo - nie rozumiem! krys
quasi-biolog napisał(a):

>> Moze po prostu trafili przypadkowo nie tam, gdzie trzeba*, czyli na
>> grupy i fora.
>> *idealnie byłoby, gdyby umieli znaleźć pomoc u fachowca.
>
> A dlaczego zakladasz, ze taka "pomoc" w ogole jest mozliwa i im sie
> nalezy?

A dlaczego nie? Kazdemu mozna dac druga szansę. I nie uzywałabym tou
słowa "należy się" a "można spróbować".

> Moze naprawde sa grubi, pryszczaci, brzydcy, nudni,
> niedouczeni, niesmiali, zyciowo niezaradni/pasozytniczy,
> niezaslugujacy na milosc itd. i faktycznie lepiej byloby dla nich,
> gdyby sie oddelegowali z "tego swiata" w drodze samobojstwa?

Ale może opócz wad mają jakieśzalety? Może warto im pozkazać, że gruby,
pryszczaty, niedouczony może świetnie malować, albo gotować, a "każda
potwora znajdzie amatora"? Skąd mozesz wiedziec, co jest dla kogos
lepsze, zwłaszcza, jesli chodzi o sprawy, ktore nie dadzą się odwrocić?

--
Pozdrawiam
Justyna
2006-03-28 09:19 Re: Samobojstwo - nie rozumiem! quasi-biolog
Jacek Krzyzanowski napisał(a):

> Rany, przeciez juz Ci pisalem, ze skutki nieuzywania pasow dotycza nie
> tylko Ciebie!

Tak - dotycza takze ludzi dokonujacych przestepstwa/wykroczenia na tobie.
Tyle, ze to nie jest zaden argument - jak widzisz, ten tok myslenia latwo
obalic sprowadzajac do absurdu, co uczynilem wczesniej.


pozdrawiam
quasi-biolog


--
2006-03-28 14:20 Re: Samobojstwo - nie rozumiem! Jacek Krzyzanowski
quasi-biolog napisali:
>
> Tak - dotycza takze ludzi dokonujacych przestepstwa/wykroczenia na tobie.
> Tyle, ze to nie jest zaden argument - jak widzisz, ten tok myslenia latwo
> obalic sprowadzajac do absurdu, co uczynilem wczesniej.

W druga strone tez. Czy jesli sobie zainstalujesz gustowny kolec na
kierownicy i ktos cie delikatnie stuknie, to powinien odpowiadac za twoja
dziure w czaszce? Nie wydaje mi sie.

--
...............................................................
. KRZYZAK ############ UWAGA! ################.
. Skierniewice ####################################.
......................... http://www.pomocdladominiki.com.pl ..
2006-03-31 21:47 Re: Samobojstwo - nie rozumiem! quasi-biolog
Jacek Krzyzanowski napisał(a):

> > Tak - dotycza takze ludzi dokonujacych przestepstwa/wykroczenia na tobie.
> > Tyle, ze to nie jest zaden argument - jak widzisz, ten tok myslenia latwo
> > obalic sprowadzajac do absurdu, co uczynilem wczesniej.

> Czy jesli sobie zainstalujesz gustowny kolec na
> kierownicy i ktos cie delikatnie stuknie, to powinien odpowiadac za twoja
> dziure w czaszce?

Zdaje sie, ze sa jakies przepisy o nalezytym zabezpieczeniu ladunku
przewozonego w samochodzie - nie wazne, czy to beda skrzynki z pomidorami albo
cegly na tylnym siedzeniu, czy tez gustowny kolec na kierownicy. Biegli sa w
stanie orzec, czy ladunek byl przewozony nalezycie czy nie.

Gdyby taki (albo podobny: skrzynki, cegly, ostra szklana lub blaszana tafla z
tylnego siedzenia przywalilyby w leb) wypadek mial miejsce, pewnie sprawe
zatytuowanoby *spowodowanie wypadku ze skutkiem smiertelnym*, ale skazali by
Cie tylko za *spowodowanie wypadku* - "skutek smiertelny" to wynik zle
przewozonego bagazu, za co Ty akurat nie odpowiadasz.
Z pasami jest chyba inaczej - sadzony i skazywany jestes tak samo, bez wzgledu
na to, czy ofiara zapiela pasy czy nie.

> Nie wydaje mi sie.

Pewnie dobrze Ci sie nie wydaje. Tylko co z tego??? Otorz - nic!
W zaden sposob nie wynika z tego uzasadnienie obowiazku zapinania pasow.

Moglbys co najwyzej postulowac, ze sprawca wypadku powinien byc sadzony
lagodniej, gdyby jego ofiara nie miala zapietych pasow a biegli byliby w
stanie dowiesc, ze zapiete pasy z duzym prawdopodobienstwem ocalilyby jego zycie.
Aby uniknac omowionego wczesniej absurdu, nalezaloby arbitralnie brac pod
uwage jedynie pasy, a nie inne "luksusowe" zabezpieczenia (strefy zgniotu,
airbagi, ABS itd.).

Podejrzewam, ze "w druga strone" przepis dziala: jesli pasazer zginie w
"legalnym" (bez nielegalnych przerobek, bez zle zabezpieczonego bagazu itd.)
samochodzie - sprawca wypadku jest winny smierci, bez wzgledu na to jakiej
klasy byl to samochod, bo konstrukcja samochodu zostala dopuszczona do ruchu.
Na korzysc sprawcy przemawiac by moglo jedynie udowodnienie, ze do smierci
ofiary przyczynily sie jego samowolne i nielegalne modyfikacje konstrukcji
wozu i/lub bagaz przewozony niezgodnie z przepisami.


pozdrawiam
quasi-biolog


--
2006-03-31 22:18 Re: Samobojstwo - nie rozumiem! quasi-biolog
krys napisał(a):

> > A dlaczego zakladasz, ze taka "pomoc" w ogole jest mozliwa i im sie
> > nalezy?
> A dlaczego nie?

Po prostu - nie.

> Kazdemu mozna dac druga szansę.

Jaka "druga szanse"? Tu nie chodzi o to, ze ktos spartolil jakas probe i chce
podejsc do drugiej. Tu chodzi o to, ze czlowiek jest nieprzystosowany i
praktycznie nieprzystosowywalny do zycia.

> I nie uzywałabym tou
> słowa "należy się" a "można spróbować".

A pewnie, jesli ktos ma taki kaprys i temu komus chce sie cackac i manipulowac
takim nieszczesnikiem by wbrew jego pierwotnej woli utrzymywac go prz zyciu -
to prosze bardzo. Lagodnie zlozyc taka propozycje zapowiadajacemu samobojstwo
i nic na sile, nic wbrew jego woli, bez zadnego narzucania sie. Taki akt
filantropi.

Ale NIE sila, NIE przez sluzby panstwowe dzialajce za pieniadze podatnika.

> Ale może opócz wad mają jakieśzalety?

"Jakies" to znajdziesz zawsze, wszedzie i we wszystkim - zwlaszcza jesli sama
ustalasz kryteria oceny i wzgledna wage stwierdzonych cech.

> Może warto im pozkazać, że gruby,
> pryszczaty, niedouczony może świetnie malować, albo gotować,

Po pierwsze: prosze bardzo! Byle nie uzywac do tego policji i nie "pokazywac"
im tego na sile.

Po drugie: o ewentualnych swoich zaletach tego kalibru jak "gotowanie" czy
"malowanie" to zapewne zdaja sobie sprawe (gotowac i malowac nie uczysz sie z
dnia na dzien...), wiec jesli mimo to chca targnac sie na swoje zycie oznacza
to, ze te drobnostki nie rekompensuja ich wad i brakow znacznie ciezszego
kalibru. I trudno sie temu dziwic...

> a "każda
> potwora znajdzie amatora"?

Pusty slogan. W dodatku calkowicie nieprawdziwy...

> Skąd mozesz wiedziec, co jest dla kogos
> lepsze,

Alez nie ja sobie monopol na taka wiedze uzurpuje! Wrecz przeciwnie - robia to
wlasnie ci, ktorzy chca dla zasady ("zycie jest zawsze i dla kazdego lepsze
niz smierc") powstrzymywac samobojcow. Ja po prostu chce zostawic prawo do
suwerennej decyzji samemu bezposrednio zainteresowanemu. Jesli uzna, ze smierc
jest dla niego lepsza - to niech tak bedzie...

> zwłaszcza, jesli chodzi o sprawy, ktore nie dadzą się odwrocić?

Oooo, jakby sie dobrze zastanowic, to wiekszosc codziennie podejmowanych przez
ludzi decyzji - od najbardziej blachych (np. pojsc do pracy czy nie) do
najbardziej powaznych (np. jaka praca, jaka szkola, jaka zona/maz, ile dzieci,
na kogo glosowac) - to decyzje praktycznie nie dajace sie odwrocic...


pozdrawiam
quasi-biolog


--
2006-04-01 00:51 Re: Samobojstwo - nie rozumiem! quasi-biolog
Robert Tomasik napisał(a):

(...)

> Ale np. z
> nieogrzanego
> > domu to chyba nikogo sie sila nie wyciaga, bez wzgledu na to czy
> jest
> > pijany czy trzezwy, nie?

> I tu jesteś w błedzie. Są patrole w zimie, które usiłują nakłonić
> takei osoby do skorzystania z pomocy opieki społecznej, schroniska czy
> innej instytucji.

To inna sprawa. Takie patrole to jezdza nie do mieszkan prywatnych lecz po
jakichs squotach (czy jak to tam sie nazywa) czy innych kloakach/melinach
czyli ruinach/pustostanach zajmowanych przez bezdomne lajzy. I te lajzy z
regoly chetnie stosuja sie do wskazowek patroli.

> Oczywiście niekt nikogo nie wyciąga stamtąd siłą,

Otoz to.

> ale to głównie z tego powodu, że z zimna nie umrzesz nagle.

Od przeciecia przegubow czy otrucia przypadkowymi lekami tez nie umierasz
nagle. Zwykle kilka-kilkanascie godzin, a mimo to sa to dosc popularne metody
samobojstw.

> Natomiast
> nei sądzę, by pozostawiono nieprzytomną osobę w takim mieszkaniu
> nawet, gdyby obok leżała kartka, że osoba ta życzy sobie zamarznąć -

To oczywiste.

> dla porządku potwierdzona przez notariusza jako wola leżącego.

Oczywiscie zartujesz, ale tak czy inaczej, policja nie jest kompetentan do
oceny wiarygodnosci takiegoz aktu notarialnego (pomijam fakt, ze i notariusz
raczej nie jest uprawniony by cos takiego legalnie wydac). Tak wiec - zly
przyklad.

(...)

> > No, przecież cały czas mi wmawiasz, ze prawny nakaz "ochrony życia"
> > dotyczy także samobójców...

> Ależ to nie oznacza, że jest prawny zakaz popełniania samobójstw.

Alez wlasnie oznaca! W praktyce.

Wiesz, w teorii to i zabojstwo nie jest zakazane - ot, tylko grozi ci za nie
kara, a policja ma obowiazek, by ci w nim przeszkodzic...


> >> A jeśli matka chce się "pozbyć problemu"?
> > W świetle "moich poglądów" - może mięć do tego prawo, ale to inny
> temat.
> > Prawo ma chronić noworodka nie przed właścicielka-matka, lecz przed
> > obcymi.

> Od czasów Konstytucji 3-go Maja osoba nie może mieć właściciela.

Formalnie - oczywiscie, tak. Ale ja tu slowa "wlasciciel " nie uzylem w sensie
formalno-prawnym. W praktyce matka jest jak najbardziej wlascicielka swojego
dziecka, tak samo jak jest wlascicielka swojego psa...


> > Toż wyraźnie napisałem: "jeśli osoba nie zadeklarowała inaczej".
> Samobójca
> > swoim aktem deklaruje, ze zrzeka się woli życia.

> Zawsze może zmienić zdanie.

I co z tego? Tak mozesz powiedziec o praktycznie kazdej decyzji czlowieka.

> >> No i tak jest w prawie.
> > Czyżby??? To dlaczego babina, która zapeklowała swoje noworodki w
> beczkach
> > dostała dożywocie, a na szympansach legalnie można robić
> eksperymenty
> > medyczne?

> Bo tak stanowi prawo.

Tak wiec jednak nie jest prawda, ze "no i tak jest w prawie"... Zdecyduj sie
wreszczie.

> Ale już nie możesz tych szympansów bezsensownie
> "peklować", bo to zakazane.

Watpie. Zakazane jest znecanie sie i zaniedbywanie, oraz okrutne (czyli
bolesne) usmiercanie. Humanitarne zabicie i dowolne postepowanie ze zwlokami
jest - o ile wiem - prawnie dozwolone.


(...)


> Ale rok ma tę wadę,

Nie, rok nie ma wad.

> że kierowca w roku jeździ wiele razy,

Pudlo. Akurat w przypadku jazdy pojecie "razu" jest pozbawione sensu.
[co to niby ma oznaczac "jezdzic raz"? raz liczy sie do zatrzymania pojazdu
(nawet na swiatlach), do wyjscia kierowcy, do zgaszenia silnika, do...? kto
jezdzi wiecej "razy" w roku: kierowca codzinnie dojezdzajacy 0,5km do pracy i
z powrotem, czy kierowca pokonujacy raz w roku bez postoju trase 600km?]

Najsensowniejsza miara uzytkowania samochodu jest [liczba przejechanych
km]/[przedzial czasu] lub ewentualnie po prostu [przedzial czasu uzytkowania
samochodu].

> zaś
> samobójca z reguły popełnia raz samobójstwo.

To nie ma najmniejszego znaczenia - fakt jest oczywisty: w kraju zwanym Polska
samochody stanowia znacznie wieksze zagrozenie dla osob postronnych niz
samobojcy. Miara tego niech bedzie chociazby roczny bilans ofiar wypadkow
drogowych porownany z rocznym bilansem postronnych ofiar samobojcow. Tak wiec,
jesli interwencje policji w proby samobojcze (ewidentne naruszenie wolnosci
osobistej) chcesz uzasadniac troska o ewentualne osoby postronne przy
jednoczesnym ignorowaniu mozliwosci poprawy bezpieczenstwa na drogach przez
radykalne ograniczenie wolnosci kierowcow (utrudniony dostep do prawa jazdy,
techniczny limit predkosci pojazdow do np. 60km/h, dopuszczanie do ruchu
jedynie pojazdow z airbagami itp.) - zachowujesz sie bardzo niekonsekwentnie.
Tak jakby tredowaty przejmowal sie lupiezem...

[Problem porownawczy pojawia sie, gdy chcesz stwierdzic "co jest
niebezpieczniejsze dla osob nie chcacych zginac: jazda samochodem czy
samobojstwo?" W takim wypadku trudno powiedzie do *jakiej (jak dlugiej, ile
trwajacej, po ilu postojach, w jakim przedziale czasu itd.) jazdy* nalezaloby
porownac jedna probe samobostwa i jakiego samobojstwa (mozna sie zgodzic, ze
skok z dachu niesie jakies zagrozenie dla osob postronnych, ale juz np.
powieszenie - raczej nie).]

> > To Ty się na nich skoncentrowałeś. Moim zdaniem to wyjątkowo lichy
> > argument (chociażby dlatego, ze liczba postronnych ofiar samobójców
> jest
> > iscie homeopatyczna) i proponuje, zebys z niego zrezygnowal.

> Pytanie, czy pisząc o ofiarach, piszemy o ofiarach śmiertelnych, czy w
> ogóle o ofiarach.

Ograniczmy sie do rzeczy wymiernych - ofiar smiertelnych, ewentualnie takze
rannych.
Jak widac na zalaczonym, dosc komicznym obrazku, "ofiare ogolna" mozna sobie
definiowac naprawde dowolnie...

> Widziałeś kiedyś rozpaćkane zwłoki skoczka?

Skoczka akurat nie. Ludzkich zwlok rozpackanych tez nie. Zwierzecych widzialem
wiele (pare sam rozpackalem), a ze inne ssaki od czlowieka nie wiele sie
roznia, moge sobie taki widok wyobrazic.

> A jak po
> drodze trafi na jakąś suszarkę czy antenę, to jest rozpaćkany po całym
> bloku.

Przesada.

> Za ofiarę spokojnie można uznać każdego, który to widział, bo
> pozostawia to niezapomniane wrażenie.

LOL! :D Jesli "ofiara" mozna nazwac kazdego, komu krajobraz naruszyl poczucie
estetyki - mnie takze mozesz zaliczyc do grona "ofiar". Zwlaszcza ostatnio,
gdy po wiosennych roztopach osiedlowe trawniki narazaja mnie na widok psiego
gnojowiska...

> > Moim zdaniem wtrącanie się policji w internetowe dyskusje samobójców
> > i jakiekolwiek na nie reagowanie jest skandaliczne i nie powinno mięć
> > miejsca.

> Uważam, ze nie masz racji.

Ok, szkoda tylko, ze na poparcie swej uwagi nie jestes w stanie przedstawic
chocby cienia argumentu...


pozdrawiam
quasi-biolog

--
2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

Podobne dyskusje

Tytuł Autor Data

bank-zadluzenie-co zrobic, zeby nie placic i nie zajeli konta

Mich 2005-12-08 17:05

Czy dobrze rozumiem (interpretuje)??

2006-01-16 08:44

Samobojstwo - nie rozumiem!

quasi-biolog 2006-03-22 03:04

Troche nie rozumiem - handel spolkami

MarcinJM 2006-03-24 11:35

Troche nie rozumiem - handel spolkami

MarcinJM 2006-03-24 11:35

nie rozumiem tego punktu

Jacek 2006-04-30 12:44

Urlop - kadrowa sie upiera, a ja nie rozumiem...

RTJ 2006-08-01 13:20

nie rozumiem komorników :)

KrzysiekPP 2006-10-18 19:48

Nie rozumiem :D

Juzek Kocimientka 2006-12-08 15:07

samobojstwo - bron palna

Andrzej Lawa 2007-04-25 11:34