Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Money.plFirmaFirma JutraAgrointernet. Jak technologie zmieniają sektor rolnictwa

Agrointernet. Jak technologie zmieniają sektor rolnictwa

Fot. Shutterstock/PointImages
Internet Rzeczy (IoT) coraz intensywniej przebija się do społecznej świadomości jako technologia dla każdego - wyjęta z kontekstu science-fiction, przybiera postać sprzętów użyteczności domowej. Jednym z takich przykładów był projekt "inteligentnego ogrodu”, dzięki któremu hodowla ziół czy warzyw sprowadza się do sprawdzania od czasu do czasu aplikacji w smartfonie. Trafiające pod strzechę gadżety są jednak pokłosiem wieloletniego procesu innowacji, trwającego w jednej z najważniejszych gałęzi światowej gospodarki - rolnictwa.

Jak się okazuje, branża ta - pod względem adaptacji technologii i wprowadzania na rynek nowych rozwiązań - jest jedną z najbardziej obiecujących. Opublikowany w lutym tego roku raport "AgTech Investing Report” za 2015 rok dostarcza pewną wskazówkę tłumaczącą dynamiczny rozwój tego segmentu - w zeszłym roku w firmy związane z rolnictwem zainwestowano ponad 4,6 miliarda dolarów, niemal dwukrotnie tyle, ile w 2014 r. (2,36 mld). Z treści "Venture Pulse Report” wynika, że cały rynek inwestycji przez fundusze wzrósł zaledwie o trochę ponad 40 proc.

Celem tych inwestycji jest w gruncie rzeczy osiągnięcie większej produkcji przy niższych kosztach. Najbardziej "hot” startupy działają głównie w obszarze: optymalizacji działania systemów irygacyjnych, kontroli łańcucha dostaw, wspierania zarządzania i podejmowania decyzji w oparciu o analizę danych w czasie rzeczywistym. Wszystkie te elementy spaja technologia chmury obliczeniowej (cloud computing), dzięki której duże ilości informacji z różnych źródeł mogą być przetwarzane na bieżąco i znacznie wpływać na efektywność gospodarstwa.

Internet rzeczy jest jednym z dynamicznie rozwijających się i przyszłościowych trendów. Otacza nas coraz więcej urządzeń podłączonych do sieci, praktycznie każdy z nas korzysta ze smartfona, tabletu czy urządzenia 2w1, popularność zdobywają inteligentne zegarki i opaski, które są przykładami technologii ubieralnych. Miniaturyzacja, zaawansowana elektronika i bezprzewodowa łączność z siecią stają się także nieodzownym elementem na przykład inteligentnych domów (w tym sprzętu AGD), miast, samochodów, a także... farm – mówi Krzysztof Jonak, szef Intela w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

O aplikacji, która monitoruje stan zdrowia krów już w sekcji Intela w money.pl pisaliśmy. Ale w branży dzieje się dużo więcej.

Przykłady? Polska firma Agridata oferuje trzy podstawowe sensory służące do monitorowania pracy pojazdów rolniczych. Umożliwia to dokonanie stosownych wpisów przeprowadzonych czynności we wszystkich ewidencjach udostępnianych w systemie, czy też identyfikację wykonanej pracy z konkretnym pracownikiem. Oprogramowanie działające na wewnętrznym serwerze, pozwala na zarządzanie magazynami (nasion, nawozów, etc.), tworzenie tzw. kart pola (raport opisujący wykonywane zabiegi agrotechniczne na danym obszarze) czy optymalizację kosztów (zbierając informacje o wszystkich wydatkach, związanych z pracownikami, obsługą maszyn, opłacalnością uprawy). W planach firmy jest kilka kolejnych modułów, w tym projekt inteligentnej wagi, która posiada aktualne, pobierane z internetowej bazy danych AGRIREG informacje o dostępnych w magazynie gospodarstwa środkach ochrony i pozwala, po zeskanowaniu kodu, zważyć oraz potwierdzić użycie konkretnego środka.

W podobny sposób działa Farmobile, producent sensorów instalowanych w maszynach rolniczych, które zbierają dane na temat sposobu gospodarowania konkretnym obszarem pola. Dzięki temu łatwo można powiązać koszt inwestycji i jej zwrot, a także pracować nad zbalansowaniem tych dwóch wskaźników. Co jednak najciekawsze, Farmobile wkrótce udostępni swoisty "market”, na którym będzie można sprzedawać swoje "tajemnice handlowe”. Najpierw firma skupuje informacje z kart pola (po 2 dolary za akr), a następnie umożliwia ich odsprzedanie innym rolnikom, którzy w ten sposób mogą osiągać lepsze efekty w uprawie.

Podstawą funkcjonowania każdej farmy jest dostęp do bieżącej wody - rolnictwo odpowiedzialne jest za wykorzystywanie niemal 70 proc. światowego zużycia tego surowca, dlatego w obszarze optymalizacji kosztów to właśnie woda jest głównym zmartwieniem większości startupów działających w "agtech” (ang. "agricultural technology”). CropX, amerykańsko-izraelska firma, która w dwóch seriach inwestycji zebrała ponad 10 milionów dolarów na rozwój, już teraz uznawana jest za lidera inteligentnego nawadniania pól.

Podstawowy zestaw CropX (nazywany przez założyciela firmy "Internetem Gleby”) to trzy bezprzewodowe sensory i dedykowana aplikacja mobilna. Zadaniem jest bardzo dokładne obliczanie, ile wody potrzebuje każdy fragment pola.

- Praktycznie każdy system nawadniania traktuje glebę w sposób jednorodny. Tak nie jest - na obszarze mili kwadratowej jej jakość może się znacząco różnić - wyjaśniał cytowany przez Techcrunch Isaac Bentwich, założyciel firmy. CropX dokonuje analizy gruntów, wykorzystując publicznie dostępne bazy danych o typach gleby i topografii, a następnie dzieli ziemię na "strefy nawadniania”. Sensory, których bateria wystarcza na 4 lata nieustannego działania, przesyłają bieżące informacje na temat gleby do chmury obliczeniowej, a aplikacja oblicza ilość wody potrzebnej do maksymalnej produkcji roślin przy zachowaniu kosztów na najniższym możliwym poziomie.

(mat.pras.)

Póki co CropX wykorzystywany jest na ponad 5000 arach na farmach w Missouri, Colorado i Kansas. Średnio, na każdej z nich udaje się zaoszczędzić aż 25 proc. zużycia wody, a także zapobiega się przelaniu pól, które nie tylko niszczy uprawy, ale może również prowadzić do zanieczyszczenia środowiska (np. zbyt dużą ilością środków chemicznych, które przedostają się do gleby).

Z kolei jedna z najstarszych firm, zajmujących się implementacją rozwiązań IoT w rolnictwie, General Alert, wykorzystuje szczegółową bazę danych z informacjami dostarczanymi z tysięcy sensorów rozmieszczonych na wielu farmach. Jeżeli dodać do tego dane o zdrowiu pozyskiwane z czipów umieszczonych w... świniach, a także z czujników na bieżąco analizujących temperaturę powietrza, jakość wody pitnej, wilgotność, stężenie CO2, amoniaku i wskaźnika pH, okazuje się, że każdy żywy organizm na farmie staje się częścią Internetu Rzeczy. To pozwala nie tylko na optymalizację bieżących procesów, ale przede wszystkim - przewidywanie nieoczekiwanych wydarzeń. Na przykład, zmiany w nawykach spożywania wody przez świnie mogą oznaczać pojawienie się zarazy, a szybka identyfikacja chorych osobników pozwala na ograniczenie strat.

Według ONZ, do 2050 roku nasza populacja przekroczy 9 miliardów - co oznacza przyrost o ponad 70 proc.

- Rośnie zapotrzebowanie na efektywne zarządzanie produkcją i stanem zdrowia zwierząt i upraw. Sensory i technologia komunikacji między maszynami i komputerami osiągnęły cenę umożliwiającą ich masową adaptację - tłumaczył Chris Dodge, dyrektor ds. rozwoju IT w General Altert. To jednak wymaga czasu - według wskaźników amerykańskiego departamentu rolnictwa na rynku zbóż, wartego 2,5 biliona dolarów, aż 90% gospodarstw nie wykorzystuje żadnych systemów inteligentnego nawadniania. To wielka przestrzeń do zagospodarowania, zarówno przez firmy oferujące rozwiązania IoT, jak i farmy potrafiące czerpać z nich korzyści.

Materiał przygotowany we współpracy z firmą Intel

Szukasz porady? Skontaktuj się z ekspertem z Asseco:
+48 22 574 88 23; e-mail: piotr.fabjaniak@assecods.pl

Czytaj także